świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
piątek, 30 listopada 2007
Pirelli prosto z Szanghaju

W Szanghaju właśnie zaprezentowano kalendarz Pirelli na 2008 r . Autorem zdjęć jest tym razem francuski fotograf mody Pierre Demarchelier . Poza Gemmą Ward i Catherine McNeil australijskimi modelkami, na zdjęciach pojawiają się wschodzące gwiazdy kina azjatyckiego, w tym najbardziej popularna Maggie Cheung ( film Hero).
Tegoroczny kalendarz zostawiam ocenie użytkowników opon Pirelli...
Jeśli chodzi o mój ulubiony rocznik, to jest nim kalendarz z 1998 r.
Autor zdjęć: Bruce Weber
Motto: Kobiety, dla których żyją mężczyźni, mężczyźni, dla których żyją kobiety
Styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj itd, itp. To mniej ważne miesiące.
Po grudniu następuje ten magiczny....Robert Mitchum ( B.Weber wykonał to zdjęcie tuż przed śmiercią aktora).


A tu odważna wersja kalendarza Pirelli!
Proponowane motto: Motylem jestem.

01:48, cwiczeniazpatrzenia , na gorąco
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 listopada 2007
Najdroższe dłonie

Zestaw 16 fotografii Zbigniewa Dłubaka z 1978 r. został wczoraj najwyżej zlicytowany na aukcji fotograficznej w warszawskim Rempexie.
Prywatny kolekcjoner zapłacił za Kolekcję - System Dłubaka 20 tys. zł.
Zlicytowano 75 fotografii, zatem w porównaniu do lat ubiegłych, można mówić o sukcesie. Szkoda tylko, że sprzedaje się głównie fotografia dawna.
Nadal uważam, że oferta współczesnej fotografii jest źle przygotowana, mało urozmaicona i nieefektowna. Ciekawszą fotografię można oglądać na wystawach czy stronach internetowych młodych autorów, wystarczy do nich dotrzeć.
Potencjał jest brakuje tylko odwagi organizatorom aukcji i trendseterów w tej dziedzinie.

19:08, cwiczeniazpatrzenia , na gorąco
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 listopada 2007
Sasnale światłoczułe

Lubię i śledzę ”przyjaźnie” malarstwa z fotografią, dlatego zajrzałam wczoraj na wystawę Wilhelma Sasnala w warszawskiej Zachęcie.
Żałuję że artysta zdjął tuż przed wernisażem blisko 40 prac, ale szanuję jego decyzję. Retrospektywa w tak młodym wieku? Właściwie po co, takie dzieła trzeba podawać po kawałeczku, jak tort z wisienką. O wystawie pisze w dzisiejszej Gazecie Wyborczej Dorota Jarecka. Dodam tylko, że warto też obejrzeć filmy autorstwa W.S. i że trzeba sobie na nie zarezerwować prawie godzinę. Są świetne i przypuszczam że bardzo inspirujące dla fotografów. Zaskakujące kadry, teatr gestów, a w tle trochę polityki.
A to mój ulubiony obraz Sasnala - Erykah Badu z egzystencjalnym afro...

Wilhelm Sasnal, Portret Eryki Badu, 2004 olej na płótnie, 50x50 cm

I moje ulubione zdjęcie Erykah zrobione przez Adama Kozaka, fotoreportera Gazety.

 


 

15:03, cwiczeniazpatrzenia , wystawy
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 listopada 2007
Jak Helmie Newton nie został homoseksualistą


Dzisiejsza "Polska" drukuje fragmenty Autobiografii Helmuta Newtona ( wydawnictwo słowo/ obraz terytoria), która ukaże się na polskim rynku w najbliższy piątek.

Książka ukazała się w angielskiej wersji w 2003 r. Opublikowane fragmenty zupełnie mnie zniechęciły do przeczytania określanych mianem "skandalicznych" wspomnień jednego z najsłynniejszych fotografów XX w. Helmut Newton wielkim pisarzem nie był, ale też nikt tego od niego nie wymagał. Był świetnym fotografem, jego prace sprzedają się dziś za tysiące euro (patrz ostatnie Paris Photo) i tego się trzymajmy. Do Autobiografii odsyłam kolekcjonerów pikantnych szczegółów, plotek i dykteryjek z życia znanych i lubianych. Tu można znaleźć wnikliwą recenzję książki.

A to już moje ulubione kawałki z tych wybranych przez "Polskę":
"Krowie mleko było nieosiągalne, chowano mnie więc na kozim. To dzięki niemu wyrosłem na zdrowego, przystojnego i bardzo silnego mężczyznę. Tak twierdziła moja mama."
Albo: "Pobierałem lekcje gry na pianinie, póki któregoś dnia nauczyciel nie wsadził mi ręki do spodenek, na co ja z wrzaskiem wypadłem z pokoju. Nigdy już nie powróciłem na lekcje. Mama poparła to z całym sercem, napełniała ją bowiem przerażeniem myśl, że jej mały Helmie zostanie homoseksualistą."

23:20, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (5) »
Pośladki Hilary Swank w londyńskiej galerii

 

 

Hilary Swank, 2005 r., fot. Norman Jean Roy

National Portrait Gallery w Londonie i Scottish National Portrait Gallery w Edinburghu już dziś zapowiadają dużą, prezentującą blisko 150 zdjęć, wystawę portretów i sesji publikowanych na łamach słynnego magazynu Vanity Fair od początku jego powstania, która zostanie pokazana w lutym przyszłego roku. Na wystawie znajdą się zdjęcia - ikony znanych ludzi, wielokrotnie przedrukowywane także w polskiej prasie, autorstwa największych gwiazd fotografii: Edwarda Steichena, Man Ray'a, Annie Leibovitz, Irvinga Penna i Helmuta Newtona. W obiektywach gwiazd fotografii na łamach ekskuzywnego Vanity Fair przeglądały się największe gwiazdy kultury. Na wystawie zobaczymy kilka bardzo znanych fotografii m.in. portret Virginii Woolf z 1924 r. autorstwa Maurice Becka i Helen MacGregor, tajemnicze zdjęcie Glorii Swanson Edwarda Steichena również z 1924 r. czy fotografię Gertrude Stein na tle obrazu Picassa (portretu G.Stein), zrobione przez Man Rey'a w 1922 r.
Nie mogło też zabraknąć jednego z najsłyniejszych zdjęć opublikowanych na okładce Vanity Fair w 1987 r.: Demi Moore w ciąży, wykonanego przez A.Leibovitz.
Przy kilku fotografiach z pewnością będą się zatrzymywały tłumy. Nagie zdjęcia Scarlett Johansson i Keiry Knightley ( Annie Leibovitz ) czy Hilary Swank w bikini, biegnącej brzegiem oceanu (Norman Jean Roy) na pewno nie umkną spojrzeniom wrażliwych miłośników fotografii....

Vanity Fair Portraits: Photographs 1913-2008 w National Portrait Gallery, London, 14 luty - 26 maja 2008, Scottish National Portrait Gallery, Edinburgh, 14 lipca -21 września 2008.

10:49, cwiczeniazpatrzenia , wystawy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 listopada 2007
Andre robi karierę

Miałam nosa. Świat mody oszalał na punkcie Andre J., drag queen z okładki francuskiego Vogue'a. Jeszcze kilka dni temu trudno było znaleźć w internecie jakieś informacje na temat tajemniczego brodacza z nogami do nieba, którym zachwycił się fotograf Bruce Weber. O boskich łydkach Andre rozpisali się blogerzy, a nawet sam New York Times .
Nie mogę się oprzeć .... załączam zdjęcie Andre z “a big Afro-daisy", które opublikował NYT oraz stronę, gdzie Andre reklamuje magiczne dżinsy . Sam czar.

Boogie nie pozwala mi zasnąć

Album Boogie'ego "It’s All Good" podsunął mi Kuba. Na zdjęciach serbskiego fotografa, który pod koniec lat 90. zamieszkał w Nowym Yorku, można obejrzeć z bliska życie gangsterów i ludzi uzależnionych od narkotyków z czarnych części dzielnic: Bedford-Stuyvesant i Brooklyn w NY.
Z Kubą znamy się krótko, do tej pory więcej rozmawialiśmy na temat fotografii, niż o tym co każde z nas do tej pory robiło w życiu. A to jak zauważyłam ( i nie nie twierdzę że jest to odkrywcze) ma ogromny wpływ na to, jak odbieramy sztukę, w tym również fotografię. Kuba nie wie np. że kiedyś, zanim zostałam fotoedytorem, pracowałam w ośrodku dla nastolatków uzależnionych od narkotyków. Trwało to może rok, ale ze względu na intensywność doświadczeń, mam wrażenie że o wiele dłużej. Z tego właśnie powodu mam kłopot ze zdjęciami poruszającymi tematy bliskie tym doświadczeniom. Wystawa Nan Goldin, którą widziałam kilka lat temu w Warszawie czy ostatnio zdjęcia Larry'ego Clarka w Paryżu, długo nie dają mi spokoju, bohaterowie ich zdjęć siedzą w mojej głowie miesiącami. Byłam zbyt blisko osób, które próbowały, zwykle bezskutecznie, zmienić swoje życie po tym jak uzależniły się od narkotyków. Do dziś często o nich myślę.
Podobnie jest ze zdjęciami Boogie'go. Mam z nimi problem, wiem że są bardzo dobre, że to doskonały dokument naszych czasów. Nie wiem czy mogłabym powiedzieć o nich więcej. W tym przypadku pisanie o formie, sposobie kadrowania, budowaniu napięcia i narracji, wydaje mi się nie na miejscu. Obejrzałam album "It's all good" kilka razy, przeczytałam historie ludzi, których fotografował Boogie oraz zdjęcia z pozostałych projektów umieszczone na jego stronie internetowej . Bez wątpienia facet ma talent do pokazywania ciemnej strony życia. Fotografuje intensywnie, z bardzo bliska, wydaje się że jest jednym z bohaterów tych zdjęć. Ciekawi mnie co się dzieje w jego głowie, gdy robi takie zdjęcia. Przecież jest w samym środku, przygląda się młodym chłopakom, którzy po raz pierwszy strzelają z pistoletu albo gdy nastolatka sięga po kolejną dawkę narkotyków bądź wychodzi na ulicę, żeby zarobić na działkę. O tym jak powstawały poszczególne zdjęcia Boogie opowiada trochę nonszalancko. Przypuszczam że jest to jego sposób na zdystansowanie się od tego co oglądał i fotografował przez ponad 3 lata na Brooklynie. Pewnie tak jest.

Bushwick, Brooklyn, 2003, fot. Boogie

Bedford-Stuyvesant, Brooklyn, 2004, fot. Boogie

 

Bushwick, Brooklyn, 2005, fot. Boogie

Bushwick, Brooklyn, 2004, fot. Boogie

Zdjęć Boogie'go nie ogląda się dla przyjemności jak francuską fotografię humanistyczną. Albumu z takimi zdjęciami nie podarowałabym komuś na gwiazdkę. Ale takie fotografie trzeba znać, trzeba je oglądać, żeby wiedzieć co się dzieje blisko nas, często tuż za rogiem
"It's All Good" - wszystko w porządku, wszystko jest dobrze - brzmi tytuł albumu Boogie'go. Obejrzałam te zdjęcia i wcale nie jest mi dobrze, i nie jest w porządku, że gdzieś na Brooklynie czy w Warszawie tak żyją młodzi ludzie. Trudno się z tym pogodzić.
Zdjęcia Boogie'go były prezentowane na ostatnim Paris Photo, kilka z nich zostało sprzedanych prywatnym kolekcjonerom.

Boogie, It's All Good
do kupienia w Yours Gallery

01:44, cwiczeniazpatrzenia , na półce
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 listopada 2007
Broda na okładce Vogue'a

W świecie mody liczą się tylko dwa wydania Vogue'a: francuskie i włoskie. Zaglądam do nich od czasu do czasu, żeby obejrzeć fantastyczne sesje mody. W polskiej prasie kobiecej takich sesji nie ma i pewnie długo nie będzie. Głównie z tego powodu, że redaktorom naszych magazynów chyba brakuje odwagi i odrobiny wiary w czytelnika, który chętnie zobaczy coś bardziej wyrafinowanego niż sesje rodem z Burdy w latach jej świetności albo zdjęcia nieudolnie naśladujące mistrzów gatunku np Guy'a Bourdin'a.
Do listopadowego wydania francuskiego Vogue'a wszystkie sesje zrobił Bruce Weber.
Większość dziewcząt, nawet tych mniej interesujacych się fotografią, na pewno kojarzy jego zdjęcia. Rzucę tylko hasło: reklamy bielizny Calvina Kleina!
Vogue publikuje aż 6 sesji Webera plus wywiad jaki zrobił z aktorką Jessicą Lange, która również fotografuje i już wkrótce ukaże się album ze zdjęciami jej autorstwa.
Każda z sesji jest kompletnie inna, złożona ze zdjęć w różnej formie, formacie, nawet stylu. Wszystkie są bardzo klimatyczne i idealnie korespondują z ciuchami, które prezentują.
No i ta okładka. Andre, czarnoskóry model z brodą, w botkach na szpilce i niebieskim trenczu, obok Carolyn w różowej sukience Burberry! Szaleństwo.
I pomyśleć, że Bruce Weber ma 61 lat!!!

 

 

22:51, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (3) »
Exposé na sen

Trwające ponad trzy godziny exposé Donalda Tuska znużyło ustępującego premiera Kaczyńskiego.
Przysypiał też Ludwik Dorn, Przemysław Gosiewski i Jacek Saryusz-Wolski.
Jarosław Kaczyński narzekał kiedyś, ze mało śpi ponieważ pracuje do późna w nocy, czy teraz będąc w opozycji nareszcie odeśpi?

fot. Sławomir Kamiński i Wojciech Olkuśnik

15:47, cwiczeniazpatrzenia , na gorąco
Link Komentarze (4) »
Czapki z głów!

 

Zjazd kardynałów w Watykanie, fot. Plinio Lepri/AP

Nomen omen chapeaux bas!

11:13, cwiczeniazpatrzenia , ale klata
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3