świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
sobota, 03 stycznia 2009
Kuba 50 lat po rewolucji

Pocztówkowy wpis dobrze się przyjął, pomyślałam więc o tym, by od Nowego Roku wprowadzić na blogu nową kategorię - "Pocztówka z". W Ćwiczeniach zagoszczą zdjęcia profesjonalnych fotografów, amatorów oraz tych, którzy po aparat sięgnęli po raz pierwszy w życiu, zobaczycie zdjęcia zrobione najlepszymi aparatami cyfrowymi, tzw. małpami, telefonami komórkowymi, otworkami i innymi cudami, o których być może nie mam jeszcze pojęcia. Obiecuję że będą to zdjęcia ciekawe, o czymś, czasem trudne, czasem zabawne, najlepsze.
Zaczniemy poważnie od zdjęć z Kuby, które tuż przed 50 rocznicą rewolucji ( minęła 1 stycznia) zrobił zaledwie w ciągu jednego tygodnia Pan Leszek, który był już naszym gościem. Z okazji wspomnianej rocznicy wiele agencji wysłało swoich najlepszych fotografów na Kubę albo przygotowało pokazy slajdów ze zdjęć, które powstały na Kubie przez ostatnie pół wieku. Fotografie Pana Leszka wydały mi się jednak najciekawsze, mimo że nie powstały z myślą o konkretnym materiale i zostały zrobione podczas krótkich wakacji. Leszek skończył 18 lat kilka lat temu, zdążył więc zapamiętać kilka obrazków z komunistycznej Polski. Może dlatego był wrażliwy na podobne sceny fotografując Kubę: puste półki w sklepach, włoskie, kręcone lody z obskurnego automatu, plakaty zagranicznych zespołów w domach, ludzie naprawiający samochody na ulicy itd., itp. Cieszę się że Leszek zakochał się w Kubie bez pamięci i obiecuje tam wrócić. Trzymam go za słowo i już nie mogę się doczekać na jego kolejne zdjęcia.

 

Te instalacje przeżyły niejedną rewolucję.

 

 

Na Kubie nie można kupić w sklepie płyt cd, kwitnie czarny rynek, ci którzy mają komputer ściągają pliki z sieci. Plakaty i nadruki na koszulkach z podobiznami muzyków to szczyt ekstrawagancji.

 

 

Pamiętacie to słynne zdjęcia D.A.Harveya z Kuby? Ach te fotograficzne tropy.

 

Znajomy widok: naprawianie samochodów na ulicy. Gdy na pozostawiającej wiele do życzenia drodze Leszek po raz kolejny przebił oponę, kubańscy "magicy" załatali ją prezerwatywami...

 

 

Książeczka z kartkami na żywność.

 

 

Mało estetyczny automat z kręconymi lodami. Gdziekolwiek jestem na wakacjach szukam tego smaku z dzieciństwa.

 

 

Jeszcze jeden znajomy widok -puste półki w sklepie, można tylko kupić jaja i pieczywo.

 

 

Znowu trochę mechaniki ulicznej, tym razem w wydaniu niemalże filmowym, scena jak z Almodovara.

 

 

Zdarzają się i tacy eleganci.

 

 

Na koniec zdjęcie magiczne. O przyjaźni, kolorze, biedzie...

 

Wszystkie zdjęcia LESZEK GÓRA.

13:59, cwiczeniazpatrzenia , pocztówka z
Link Komentarze (18) »