świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Kupujcie fotografie

Zegar z cyklu "Pierwsze Gesty", fot.Józef Robakowski

Już jutro tj. 6 grudnia w warszawskiej Galerii DAP odbędzie się  9. aukcja Fotografii Kolekcjonerskiej. Kto nie był na wystawie przedaukcyjnej niech żałuje albo skorzysta z ostatniej szansy i wybierze się tam jutro. Nawet jeśli nie zamierzacie jeszcze inwestować w fotografię (choć powiedzmy to sobie szczerze - błąd!) warto odwiedzić Galerię DAP, żeby obejrzeć prace wybitnych polskich artystów, fotografujących albo wykorzystujących w swojej pracy medium fotografii. Od kilku lat czekałam na aukcję i towarzyszącą jej wystawę, która będzie przygotowana na takim poziomie, z zachowaniem standardów kolekcjonerskich, perfekcyjną prezentacją prac, profesjonalnie opracowanym katalogiem.Właściwie można się było tego spodziewać w momencie, gdy organizacją aukcji zajęły się artystki doskonale znające realia polskiego i zagranicznego rynku fotografii czyli Katarzyna Sagatowska i Katarzyna Majak. Udało im się dokonać ciekawego wyboru prac, ale też przygotować wyjątkowe historie wystawionych na aukcję fotografii (wszystkie w katalogu). Niby tak powinno być zawsze, ale wiadomo jak było do tej pory.
Z dorobku artystów kuratorki wybrały fotografie zajmujące szczególne miejsce w twórczości polskich i zagranicznych artystów, zdjęcia wystawiane na ważnych wystawach, publikowane, nagradzane lub pochodzące z istotnych cykli. Do licytacji zostaną wystawione prace, m. in.: Zdzisława Beksińskiego, Bownika, Karoliny Breguły, Jana Bułhaka, Michała Cały, Zofii Chomętowskiej, Witolda Chromińskiego, Sławomira Decyka, Mariana Dederki, Marty Deskur, Mikołaja Długosza, Andrzeja Dragana, Katarzyny Fortuny, Mariana Gadzalskiego, Marka Gardulskiego, Krzysztofa Gierałtowskiego, Teresy Gierzyńskiej, Maurycego Gomulickiego, Michała Grochowiaka, Mikołaja Grynberga, Edwarda Hartwiga, Karola Hillera, Ryszarda Horowitza, Magdy Hueckel, Waldemara Jamy, Krzysztofa Kamińskiego, Jakuba Karwowskiego, Jarosława Klupsia, Sylwii Kowalczyk, Kacpra Kowalskiego, Zofii Kulik, Ewy Kuryluk, Pawła Kwieka, Andrzeja Lachowicza, Natalii LL, Marty Leśniakowskiej, Agaty Madejskiej, Katarzyny Majak, Rafała Milacha, Teresy Murak, Wacława Nowaka, Fortunaty Obrąpalskiej, Krzysztofa Pająka, Adama Pańczuka, Marka Piaseckiego, Pawła Pierścińskiego, Wojciecha Plewińskiego, Jacka Poremby, Stanisława Pręgowskiego, Grzegorza Przyborka, Konrada Pustoły, Agnieszki Rayss, Józefa Robakowskiego, Andrzeja Różyckiego, Sławomira Rumiaka, Zygmunta Rytki, Jadwigi Sawickiej, Bronisława Schlabsa, Mikołaja Smoczyńskiego, Basi Sokołowskiej, Juliusza Sokołowskiego, Zdzisława Sosnowskiego, Szymona Szcześniaka, Waldemara Śliwczyńskiego, Ewy Świdzińskiej, Andrzeja Świetlika, Tadeusza Wańskiego, Jerzego Wardaka, Wojtka Wieteski, Marii Wołyńskiej, Piotra Wołyńskiego, Krzysztofa Zarębskiego, Joanny Zastróżnej.

Oglądajcie, kupujcie, twórzcie swoje niepowtarzalne kolekcje. 

23:07, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 października 2011
Warszawa w korekcie

Fotografia Zofii Chomętowskiej w okolicy klubu „Cud nad Wisłą“ w Warszawie, projekt Karoliny Breguły "Fotografia korekcyjna"

Na życzenie tych, którzy nie czytają już papierowych gazet, a w sieci toną w morzu tekstów załączam moją rozmowę z Karoliną Bregułą, którą niedawno opublikowała Gazeta Stołeczna.

Mogłabyś się zaprzyjaźnić z Zofią Chomętowską, przedwojenną fotografką, której zdjęcia z Warszawy wykorzystałaś w swoim projekcie „Fotografia korekcyjna”?

Karolina Breguła:Jeśli dzisiejsza Zofia Chomętowska byłaby podobna do tej przedwojennej mogłoby to być trudne. Ja i Chomętowska w moim wieku bardzo się od siebie różnimy.Ona cieszyła się rzeczywistością wokół siebie, ja się często przeciw niej się buntuję. Ona była fotoreporterką i dokumentowała zastaną rzeczywistość, a ja na nią reaguję, moje prace to głównie interwencja i kreacja. Ona była arystokratką wiodącą luksusowe życie, ja, wręcz przeciwnie, zamiast dobrze płatnego etatu wybrałam działalność artystyczną, przez co ledwo wiążę koniec z końcem i daleko mi do luksusów. Z Chomętowską łączy mnie miłość doWarszawy, do miasta w ogóle. Nie sadzę by udało nam się wspólnie pracować, ale może chodziłybyśmy razem na spacery?

Jak wyglądała praca z archiwum Zofii Chomętowskiej, sama wybrałaś zdjęcia, które możemy teraz oglądać w różnych miejscach Warszawy?

Karolina Lewandowska z Fundacji Archeologia Fotografii, zaprosiła mnie do projektu „Żywe archiwa“, w ramach którego współcześni artyści pracują z dorobkiem klasyków fotografii. Dostałam do obejrzenia tysiące skanów zdjęć Zofii Chomętowskiej. Wszystkie kompletnie przemieszane, pozbawione kontekstu i chronologii, co wynikało z tego, że sama fotografka tak je przechowywała – w formie negatywów pociętych na pojedyncze klatki. To w rezultacie zdecydowało o charakterze mojego projektu. Postanowiłam te reporterskie zdjęcia, które przedstawiają konkretne osoby w konkretnym miejscu i czasie uwolnić od ich pierwotnej treści i poprzez umieszczenie ich w zmienionym kontekście, nadać im nowe znaczenia. Chomętowska dużo fotografowała Warszawę. Zrobiła między innymi całą serię zdjęć powojennych ruin i odbudowy miasta. Większość tych zdjęć wykonywała na zamówienie, pokazywano je później na propagandowej wystawie „Warszawa oskarża“. Oglądając jej prace natrafiłam na skany zeszytów, do których wklejała wszystkie zdjęcia dokładnie je opisując. Poruszyła mnie czułość z jaką realizowała te prace. Uznałam, że powinnam dać szansę twórczości Chomętowskiej, by jeszcze raz wypowiedzieć się na temat Warszawy. „Fotografia korekcyjna” to rodzaj komentarza do współczesnego miasta.

Uciekający nagi mężczyzna, kobieta obmywana po kąpieli błotnej w sanatorium, człowiek nad talerzem zupy w barze m.in. te fotografie Chomętowskiej umieściłaś w różnych punktach stolicy, nad Wisłą, w modnej kawiarni, na dworcu. Jakiej spodziewasz się reakcji ludzi?

Mam nadzieję, że przypomnienie zdjęć Chomętowskiej wywoła w przechodniach tęsknotę za tym, czego dzisiaj w mieście nie mamy; że wzbudzę nimi refleksję o naszych najprostszych potrzebach, o których zapominamy przyzwyczajeni już do tego, że miasto ich nie spełnia. Fotografia nagiego mężczyzny, którą umieściłam na ulicy Oboźnej może na przykład stać się pretekstem do rozmowy o mieście, które stało się miejscem zakazów. Chciałabym, żeby miasto dawało mi wolność. I nie chodzi mi tutaj o to, że chcę biegać nago po Śródmieściu. Pragnę móc usiąść na kocyku w każdym parku bez obawy, że zaraz wygoni mnie straż miejska, albo móc z ulicy Gagarina jeździć do centrum na rowerze przez zielone i pachnące Łazienki, zamiast podróżować wśród spalin, blisko zakorkowanych ulic.

Podobnie z zabawą w fontannach miejskich, znajomi z dziećmi żałują, że nie można się w nich bezkarnie bawić.

To prawda. Człowiek potrzebuje kontaktu z wodą. Na całym świecie mieszkańcom dużych miast służą do tego fontanny, w których jest czysta woda i do których można wchodzić, jeśli tylko ma się na to ochotę. Warszawiacy nie mogą zanużyć się w fontannie, nie mogą kąpać się w Wiśle, nawet możliwość dojścia do Wisły tylko po to, żeby na nią popatrzeć mają ograniczoną. Dlatego w okolicy klubu „Cud nad Wisłą“ umieściłam fotografię Chomętowskiej, przedstawiającą mężczyznę pijącego wodę z rzeki. To symboliczne zdjęcie, którym chciałam przypomnieć o naszej naturalnej potrzebie obcowania z wodą.

Jaką tęsknotę mogłaby wzbudzić fotografia mężczyzny nad miską zupy, którą przypominasz w kawiarni Chłodna 25?

Tęsknotę za tanim jedzeniem. Rozmawiałam dzisiaj z pewną emerytką, która cieszyła się, że mamy w Warszawie tak dużo nowych lokali z przyjemnymi ogródkami, gdzie można coś zjeść, ale przyznała, że są dla niej za drogie, by mogła bywać w nich z koleżankami, bo zwyczajnie ich na to nie stać. Znikają bary z prostym, niedrogim jedzeniem, a my tracimy przez to możliwość spotykania się z przyjaciółmi na spontanicznym obiedzie.

Chomętowskiej nie spodobałoby się współczesne miasto?

Nie mam pojęcia, kim Chomętowska byłaby dzisiaj i co by myślała. Może chodziłaby do drogich restauracji i ubierała się w jednym z eleganckich butików przy Mokotowskej? A może byłaby fotoreporterką Gazety Wyborczej, nosiła spodnie bojówki i na obiad jadła co najwyżej kababa przy Bajce? Tak czy inaczej pewnie lubiłaby swoją Warszawę, jakakolwiek by ona nie była.

Jedną z fotografii Zofii Chomętowskiej można umawiając się wcześniej telefonicznie obejrzeć w Twoim mieszkaniu.

Tak, to fotografia podobna do tej przedstawiającej mężczyznę jedzącego zupę. W moim niewielkim salonie, będącym równocześnie sypialnią, kuchnią i pracownią, powiesiłam fotografię kilku osób siedzących przy stole, spożywających prosty posiłek. Wbrew pozorom nie jest to osobista część projektu. Jestem trzydziestokilkulatką jakich wiele. Mam ogromny kredyt na mieszkanie, który będę spłacać do końca życia, bardzo dużo pracuję i niewiele
zarabiam. Posiłek na zdjęciu w opozycji do braku środków do życia, ma zwracać uwagę na niewłaściwą politykę mieszkaniową naszego miasta. Kłopoty finansowe, które ma wiele osób podobnych do mnie są czymś, o czym wszyscy wiemy, ale rzadko mówimy szczegółowo. Uważam, że to musi się zmienić, to nie może być temat tabu. Mam nadzieję, że fotografia w mojej pracowni stanie się świadkiem rozmów o tym, prowadzonych przy okrągłym stole, który pamięta czasy Chomętowskiej.



16:33, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 maja 2008
Czeski film Pana Leszka - galeria 12

Maj upłynie nam pod hasłem festiwali i konkursów fotograficznych. Wszędzie trzeba chyba pojechać, pooglądać, opisać, wymienić uwagi na forum... Tymczasem staram się nie zaniedbywać wizyt w wirtualnej galerii. Ponieważ wybieram się dziś na południe Polski, postanowiłam Was też wprowadzić w ten egzotyczny nastrój i pokazać zdjęcia mojego ulubionego górala - Pana Leszka. Pan Leszek fotografuje od lat, w tzw. międzyczasie zorganizował sobie żonę góralkę i dwie małe góry czyli dwóch zupełnie nieposkromionych synów. Myślę że Pan Leszek świetnie dogadałby się z Josefem Koudelką, mimo że nie zna czeskiego. Fotografie, które publikuję pochodzą z cyklu ”Południe”, pracy dyplomowej, obronionej przez Leszka u Tomasza Tomaszewskiego. Po cichu liczę, że już wkrótce przygotujemy z Panem Leszkiem wystawę jego zdjęć, może pt. Czeski film, ale nie zapeszajmy.

Leszek Góra, z cyklu ”Południe”

19:39, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 kwietnia 2008
Doktorat z TT - galeria 11

 

Rumunia, fot. Tomasz Tomaszewski 

W ubiegłym tygodniu postanowiłam zrezygnować z wizyty w galerii, przygotowanie zdjęć na Grand Pressa chwilowo osłabiło moją wiecznie niezaspokojoną potrzebę oglądania kolejnych fotografii. Pamiętam jednak o obietnicy odejścia od fotografii wprowadzającej melancholijny nastrój, zapowiedziałam zdecydowaną zmianę klimatu.

Zdjęcia Tomasza Tomaszewskiego, które można obejrzeć na jego stronie, znam na pamięć. Mogę z nich zdać egzamin, odtworzyć kolejność na stronie, opisać każdy detal, spojrzenie, gest, światło, podać miejsce i porę dnia, o której zostało zrobione. Zapytana chętnie odtworzę wszystkie plany i sytuacje zarejestrowane przez czułe ( czyli więcej niż czujne) oko Pana Tomasza oraz wymyślę na poczekaniu historię, która przychodzi mi do głowy podczas ich oglądania. Jeśli trzeba mogę powiedzieć z jakim smakiem i zapachem kojarzy mi się każda fotografia TT, mogę też porównać je z jakąś muzyką, mimo że nie posiadam słuchu absolutnego i prawdopodobnie byłby to dla mnie kłopot. Gdyby istniała taka możliwość jestem gotowa doktoryzować się z fotografii Tomasza Tomaszewskiego, wygłosić na temat jego zdjęć odczyt, zorganizować panel dyskusyjny, warsztaty częściej dziś zwane workshopem. Niestety do tej pory nikt mi tego nie zaproponował!

Fotografie Tomasza Tomaszewskiego zawsze są blisko życia, ludzi, dlatego są po prostu doskonałe i nie potrafię oderwać od nich wzroku. 

O fotografii Cyganki na wozie mogę opowiadać godzinami. Nikt by tego nie zniósł, więc wspaniałomyślnie wszystkim tego oszczędzę. Również Panu Tomaszowi, którego jako była studentka serdecznie pozdrawiam.

 

00:59, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (6) »
piątek, 28 marca 2008
Droga do Indii - galeria 10

Zastanawiam się, czy aby nie przenieść wizyt w galerii na inny dzień. Piątki są jakieś melancholijne, dopada mnie zmęczenie i szukam spokojnych fotografii, nie zanudzam? Obiecuję pokazać w przyszłym tygodniu coś kompletnie innego, szalonego, totalną dewastę - jak mawia mój punkowy kolega.
Dziś zapraszam na monsunową przejażdżkę. Autorem zdjęcia jest nieżyjący już  Raghubir Singh, którego album - A way into India - odkryłam w ubiegłym roku szukając prezentu dla przyjaciela - podróżnika. Wszystkie zdjęcia w albumie zostały zrobione z samochodu i są świetne. Można nawet polubić tak ”leniwego” fotografa.....

Munnar, Periyar Road, Kerala, 1995r., fot. Raghubir Singh  

19:38, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 marca 2008
Pietronie - galeria 9

Z cyklu Bakczysaraj, fot. Agata Pietroń

Wiem że nie Wszyscy obchodzą dziś Wielki Piątek. Przypuszczam jednak, że w tak hałaśliwych czasach wielu z Was od czasu do czasu świętuje ”dzień wyciszenia”, nazwijmy go tak umownie.
W taki dzień zaglądam do zdjęć Agaty Pietroń, z którą poznałyśmy się w szkole fotograficznej. Agata fotografuje mądrze, pięknie i po cichu. Jeździ na warsztaty ze świetnymi reporterami - słucha i ciągle się uczy. Ponad 2 lata temu miałam przyjemność zorganizować wystawę jej zdjęć na temat hipoterapii. Zdjęcia Agaty poznałabym na końcu świata, dlatego nazywam je ”pietroniami”.

17:23, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (4) »
piątek, 14 marca 2008
Polski Bresson - galeria 8

Zdjęcia Bogdana Dziworskiego często wracają do mnie we śnie. Właściwie nie wiem dlaczego, nie są to przecież popularne studia Mapplethorpe'a ani dantejskie sceny Ackermana, zatem ani Freud ani inne demony nie mają z tym nic wspólnego. Po prostu śnią mi się te zdjęcia, przy tym dość regularnie fotografia pana z balonikiem, podpisana "Warszawa 1998 r.", lekka niczym piórko.
No właśnie - 1998 r., równie dobrze mógłby to być 1958 albo 2108. To zdjęcie żyje poza czasem, mogło leżeć 100 lat w pudełku po pomadkach prababki albo znaleźć się na blogu młodego fotoreportera zafascynowanego stylem H.C. Bressona.
Jeśli jeszcze nie macie, koniecznie zakupcie album ze zdjęciami Bogdana Dziworskiego pt. 1/250. Lektura obowiązkowa, pełna cudów, czarów i snów.
Jeden z nich dziś w galerii.

Warszawa 1998 r., fot. Bogdan Dziworski 

20:09, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (1) »
piątek, 07 marca 2008
Czarny Nowy York - galeria 7

Nowy York, fot. Boogie

Późno dziś odwiedzam galerię, stąd proponuję mroczny nastrój. Przenieśmy się na chwilę do Nowego Yorku, w którym niestety nigdy nie byłam, ale na pewno kiedyś będę. Planuję nawet taką wycieczkę śladami moich ulubionych fotografów, z których każdy stworzył kompletnie inny obraz tego magicznego miasta. O Boogim już kiedyś pisałam na blogu, przy okazji albumu. Zatrzymuję się dziś przy dwóch zdjęciach Boggiego, którego najbardziej lubię za nieprzewidywalność.
Widzieliście takie cuda w NY?

21:34, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 lutego 2008
M. Ackerman - galeria 6

 

France, Cannes, 1999, Film festival, fot. Michael Ackerman / Agence VU

Jestem dziś w nastroju megadekadenckim. To jeden z tych piątków, kiedy jak mój ulubiony pisarz Jerzy Pilch, uzupełniam ”listę osób do odstrzału” ( którą jak wiadomo skraca się w dni bardziej słoneczne).
Chętnie obejrzałabym dziś po raz kolejny slajd show Michaela Ackermana, który widziałam kilka lat temu w krakowskiej Alchemii. Nocne zdjęcia Ackermana zrobione ”na końcu świata” i głos Cat Power śpiewającej kawałek ”Troubled waters” też jakby zza światów...
Załączam jedno z moich ulubionych zdjęć Ackermana z cyklu zrobionego w Cannes w 1999 r.

I jeszcze ciekawostka dla zaawansowanych z wywiadu z M. Ackermanem:

Czego uczyłbyś młodych fotografów?

Że najważniejsze w fotografii to popełnianie błędów.

18:28, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lutego 2008
Far West - galeria 5

fot. Wojtek Wieteska, z cyklu Far West

Jestem już w nastroju weekendowym, może dlatego do galerii wrzucam dziś zdjęcie z podróży. To fotografia z mojego ulubionego cyklu Far West (wg mnie najlepszego) Wojtka Wieteski, z podróży po USA. Tak jak cały materiał, również to zdjęcie ma w obie coś niezwykle magicznego. Koniecznie zobaczcie cały cykl. Wojtek jest mistrzem popularnego dziś gatunku - reportażu subiektywnego. Wielu fotografów nadużywa dziś tego określenia, nazywając tak materiały, które obok fotoreportażu nigdy nawet nie leżały. Wiadomo jak ktoś nie wie co powiedzieć o swoich zdjęciach to mówi, że to jego subiektywne spojrzenie.
Gdy oglądam zdjęcia Wojtka z USA, wiem że nikt tak Ameryki nie pokazał, że to jest jego oryginalne spojrzenie, obserwacje.

15:04, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2