świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
poniedziałek, 21 lipca 2008
Czarodziej fotografii

Bogdan Dziworski w expresie relacji Łódź - Warszawa. Całe życie w podróży. fot. Łukasz Sokół

Bogdan Dziworski to czarodziej fotografii.
Temat jest wszędzie. Nawet tu i teraz, w tej chwili też jest temat- mówi mi, gdy spotykamy się w przerwie jego zajęć, w szkole fotograficznej w Łodzi.
Odkąd parę lat temu zobaczyłam jego fotografie w albumie 1/250, spotkanie z nim było moim marzeniem.
Poznałam prawdziwego mistrza i niezwykłego człowieka, który o swojej fotografii mówi niewiele, więcej o tym jak pracować, by powstało dobre zdjęcie.
- Dobre zdjęcie trzeba sobie wychodzić - powtarza kilka razy podczas naszej rozmowy.
Nie znam lepszej rady dla wszystkich, którzy poważnie myślą o fotografii.
Więcej o Bogdanie Dziworskim w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej.



08:23, cwiczeniazpatrzenia , czego nie widać
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 lipca 2008
Flickr cenzuruje zdjęcia

Niewiele osób, którym wydaje się że zawodowo zajmują się fotografią, rozumie na czym polega i jak bardzo w fotografii prasowej ważny jest podpis pod zdjęciem. Na co dzień współpracuję z fotoreporterami, którzy wiedzą, że zdjęcie bez dokładnego podpisu po prostu nie istnieje, nie ma też prawa zaistnieć w serwisie agencyjnym. Trafiłam ostatnio na historię, którą powinni wziąć sobie do serca ci, którym marzy się kariera fotoreportera.

fot. Maarten Dors


Zdjęcia Maartena Dorsa są mało interesujące. Mimo to postanowił on umieścić je w popularnym serwisie Flickr. Jedno z nich, przedstawiające rumuńskiego chłopca palącego papierosa, zostało zaraz po wrzuceniu go przez Dorsa usunięte przez prowadzące serwis Flickr Yahoo, które uznało, że fotografa propaguje palenie. Dors tłumaczył, że zdjęcie dotyczy biedy i pokazuje życie rumuńskiej ulicy, jednak nie przekonał prowadzących serwis Flickra. Zajrzałam na stronę Maartena, byłam ciekawa jak podpisał tam swoje zdjęcia i czy jest ich więcej, ostatnio kilka razy szukałam aktualnych zdjęć z Rumunii, pomyślałam że może znajdę coś ciekawego. Zdjęcia z Rumunii znalazłam w dziale - dokument, niestety wszystkie są dosyć przeciętne, właściwie mogłyby być zrobione wszędzie, pewnie dlatego wszystkie mają ten sam podpis: The Romanian Way! Just an average day in average town in Romania. Czyli zwyczajny dzień w zwyczajnym rumuńskim mieście. Można jeszcze dodać wszędzie czyli nigdzie, każdy czyli żadny itd, itp. Nie ufam reporterom, którzy nadając zdjęciom kategorię dokumentu, nie potrafią ich dokładnie opisać. Nie wiem czy zdjęcie Dorsa propaguje palenie, ważniejsze jest czy w ogóle jest ono prawdziwe. W tym kontekście mam wątpliwości.

Przy okazji przypomniała mi się fotografia Tomasza Tomaszewskiego z reportażu o Cyganach. Pamiętam, że gdy parę lat temu oglądałam poniższe zdjęcie na wystawie w Zachęcie, nie mając wiedzy o zwyczajach Cyganów, nie rozumiałam tej fotografii i w pierwszej chwili negatywnie oceniłam kobietę ze zdjęcia. Dopiero dokładny podpis pod zdjęciem rozwiązał mój problem. Zrozumiałam wtedy jak ważny jest podpis w fotografii prasowej, reporterskiej.

fot. Tomasz Tomaszewski

Rumuńscy Cyganie z grupy Kełderasz przez większą część roku wędrują po kraju. Maria Stanescu i jeje córka Mioara należą do rodu zajmującego się wyrobem metalowych naczyń, które sprzedawane są wszędzie tam, gdzie zatrzymuje się tabor. Maria uważając, że nikotyna ma właściwości lecznicze, dzieli się papierosem z dwuletnią Mioarą.

23:27, cwiczeniazpatrzenia , czego nie widać
Link Komentarze (4) »
piątek, 16 maja 2008
Tylko Roosevelt nie biega

 

31 Madrid Marathon, Madryt 27 kwietnia 2008, fot.Daniel ochoa de Olza/AP  

Pewien Zawsze Uśmiechnięty Redaktor, nieustannie zachęcany przez kolegów redaktorów do biegania, zapytał mnie niedawno, czy skoro zawsze czuje się świetnie, bieganie sprawi, że będzie się czuł jeszcze lepiej. - Oczywiście - odpowiedziałam bez namysłu i w tym samym momencie zaczęłam się nad tym zastanawiać. Wspominałam kiedyś na blogu, że biegam. Mniej lub bardziej intensywnie, krótsze i dłuższe dystanse, raz z Panem Mężem, innym razem z połową warszawskiego Ursynowa, która podobnie jak ja nie potrafi wieczorem usiedzieć w domu, a od porannej kawy i papierosa woli jogging. Biegam od 2 lat, ale dopiero ostatnio zorientowałam się, że jestem od biegania uzależniona. I nie chodzi tu o przereklamowane już endorfiny, zwane również hormonami szczęścia, uderzające do głowy podczas biegu, ani o inny kaloryfer zamiast brzuszka, w którego posiadanie wchodzi zdyscyplinowany jogger, ani nawet o wysokokaloryczny baton oblepiony orzechami, rodzynkami i czym się da, uzupełniający miliony straconych w trakcie biegu kalorii, który czeka w lodówce na powracającego z joggowania maratończyka. Jestem uzależniona od obrazków, które mijam po drodze, od rozmów wpadających w przelocie, gestów, zarejestrowanych kątem oka. Biegnę dopóki nie zobaczę albo nie usłyszę czegoś ciekawego. W ubiegłym tygodniu przebiegłam tak 13 km, aż w końcu jeden pan siedzący z kolegami w ogródku piwnym nie zagadnął kolegi: Widzisz jaki Forest Gamp?
Uwielbiam rozmowy właścicieli psów, strofujących swoich pupili. Biegłam kiedyś wieczorową porą, gdy nagle, zza rogu wyskoczył na mnie wielorasowy brunet, a za nim filigranowa właścicielka, która otrzepując się z błota, głosem nie przyjmującym sprzeciwu zwróciła się do psa: Roosevelt, ty nie biegasz!
A w ramach sprostowania. Mijając wczoraj grupę studentek opuszczajacych budenek SGGW usłyszałam: Gdybym miała takie zaparcie, też bym biegała. Tych, którzy poważnie myślą o bieganiu uspokajam - joggowanie z zaparciami nie ma nic wspólnego, raczej z biegunką myśli...

Uwaga w weekend 17-18 maja cała Polska Biega! I niech was to nie zniechęca!

18:04, cwiczeniazpatrzenia , czego nie widać
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2008
Sex w ciemni

Spotkał się fotograf z fotografem i o czym rozmawiali? Oczywiście o seksie...Dawno nie byłam świadkiem takiego powszechnego ożywienia wśród fotografów, którzy to nagle namiętnie rozmawiają o kinie. Nie chodzi tu oczywiście o kino moralnego niepokoju typu Lejdis albo inny wyciskacz łez w rodzaju American Gangster, ale o najnowszy film Woody'ego Allena, którego nikt jeszcze nie widział czyli o "Vicky Cristina Barcelona".
Film jest mniej ważny (wiadomo że będzie hitem), ważna jest jednak pewna scena, która ma miejsce w ciemni, jak wtajemniczonym wiadomo w świetle czerwonej żarówki. Scarlett Johansson uwodzi tam Penelope Cruz albo odwrotnie...I o to jest tyle hałasu!

Scarlett Johansson na planie filmu "Vicky Cristina Barcelona", niestety nie znalazłam zdjęć z ciemni...

22:48, cwiczeniazpatrzenia , czego nie widać
Link Komentarze (7) »