świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
poniedziałek, 05 października 2009
Powstało archiwum World Press Photo

Od kilku dni działa archiwum World Press Photo. Nareszcie można obejrzeć większość nagradzanych przez lata świetnych fotografii i korzystać z archiwum jako swojego rodzaju lektury obowiązkowej do historii fotodziennikarstwa. Archiwum można przeglądać według lat albo autorów zdjęć. Polecam.



2004, James Nachtwey, 1st prize, Contemporary Issues

14:26, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (2) »
piątek, 02 października 2009
Konkurs National Geographic rozstrzygnięty

Jury 5. edycji Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska w składzie: Tomasz Tomaszewski,Tomasz Sikora, Piotr Andrews, Grzegorz Leśniewski, Martyna Wojciechowska, Wojciech Franus spośród 70 tys. nadesłanych zdjęć wybrało zwyciezcę i zdobywcę nagrody GRAND PRIX. Został nim Jakub Kamiński z Warszawy, autor fotoreportażu zatytułowanego „Salary man” o przedstawicielach klasy średniej w Japonii, opublikowanego w "Rzeczpospolitej". Materiał w postaci slide showu poszerzony o więcej zdjęć można obejrzeć TU.

Z cyklu „Salary man”, fot. Jakub Kamiński

Nie wiem jak został wyedytowany fotoreportaż na konkurs, slide show nie jest najlepszy, głównie z powodu powtarzających się motywów m.in. śpiących na ulicach, zmęczonych Japończyków. Podobnych materiałów widzieliśmy już kilka, m.in. nagrodzony w 2007 roku na World Press Photo materiał Davida Guttenfeldera czy z naszego podwórka - fotoreportaż Jacka Łagowskiego z Gazety Wyborczej.

Wśród nagrodzonych portretów spodobało mi się zdjęcie pt. "Fan" autorstwa Anny Rogulskiej (pierwsze miejsce w kategorii ludzie), wykonane w barze w Omorate, etiopskim miasteczku przy granicy z Kenią.



"Fan", fot. Anna Rogulska


Podobnie jak jury nie potrafiłabym nie wyróżnić zdjęcia lamparta morskiego autorstwa Darka Sepioło (pierwsze miejsce w kategorii zwierzęta). Podobnie jak w latach ubiegłych w kategoriach krajobraz, adventure i zwierzęta, wyróżniono świetne fotografie, przez co nie mam wrażenia, że dobrych zdjęć szukano na siłę, wybierając najlepsze w śród słabych, jak to ostatnio bywa na pozostałych konkursach fotografii prasowej.

"Lampart morski", fot. Darek Sepioło

11:34, cwiczeniazpatrzenia
Link Komentarze (6) »
środa, 30 września 2009
"Cześć pracy" Tomasza Tomaszewskiego

Nowy materiał Tomasza Tomaszewskiego "Cześć pracy" można obejrzeć w najnowszym numerze National Geographic. Prenumeratorzy magazynu już od kilku dni mogą oglądać zdjęcia przedstawiające współczesny Śląsk, od jutra pismo powinno być już w sprzedaży. Esej fotograficzny T.Tomaszewskiego to swoisty hołd złożony ludziom pracy. Każde zdjęcie to oddzielna historia, na której opisanie często zabrakłoby 1000 słów. Podobnie jak w przypadku poprzednich materiałów fotoreporter potraktował temat totalnie, oglądamy górników pod ziemią, podczas pracy i w życiu codziennym, wśród zdjęć technologicznych są szczere, ciepłe portrety, fotografie pokazujące trud pracy przeplatają się z pełnymi humoru, ale też tragizmu obrazami Śląska jakiego nie znamy. Od Bytomia po Pszczynę, od Gliwic po Mysłowice, 4 tys.km samochodem, 40 rolad, 265 klusek polanych zołzom, niezliczone ilości modrej kapusty, ponad 10 litrów kawy, 20 godzin pod ziemią - tak powstało blisko 8 tys. zdjęć, składających się na niezwykły, przenikliwy portret Śląska. T.Tomaszewski podjął mało oryginalny temat, Śląsk fotografowało już wielu reporterów, co roku na konkursach prasowych pojawiają się materiały z Nikiszowca czy Barbórki, większość z nich jest niestety powierzchowna, okolicznościowa, pokazująca zaledwie fragmenty śląskiej rzeczywistości. Tomasz Tomaszewski stworzył kompletny obraz życia ludzi pracy.
"Patrzcie, chopy, aż się spocił - Ślązacy od razu te krople zauważają. - Fotografowanie to musi być ciężka robota. No, nie tak ciężka jak naszo, ale tyż..." - wspomina pracę T.Tomaszewskiego Dariusz Kortko, autor tekstu do fotoreportażu.
Nie przegapcie.




Kąpiel w łaźni jest górniczym rytuałem. Pod prysznicem zwykle pierwszy w szeregu myje plecy drugiemu, drugi trzeciemu, a trzeci czwartemu itd. fot. Tomasz Tomaszewski/ National Geographic

22:11, cwiczeniazpatrzenia
Link Komentarze (28) »
wtorek, 29 września 2009
Cielecka nareszcie rozebrana

fot. Rafał Milach / Malemen

W końcu udało się namówić aktorkę Magdalenę Cielecką na rozbieraną sesję, a właściwie na antysesję ubieraną. Cielecka w obiektywie Rafała Milacha została
malemate magazynu dla mężczyzn "Malemen", właśnie obchodzącego swoje pierwsze urodziny. Nie wiem czy zdjęcia Cieleckiej są seksi, nie mnie to oceniać, nie można jednak odmówić autorom pomysłu na sesję poczucia humoru, zaś samej bohaterce fotografii dystansu do siebie. Na fotografiach Milacha Cielecka zakrywa najbardziej ineresujące dla niektórych partie swojego ciała nagimi zdjęciami odpowiednich fragmentów. Wygląda to i zabawnie i intrygująco. Dla wielbicieli aktorki bonus - kolaż złożony ze zdjęć części ciała: dłoni, stóp, ucha, ust, ramion, pępka i piersi Pani Magdy.

fot. Rafał Milach / Malemen

22:29, cwiczeniazpatrzenia
Link Komentarze (6) »
środa, 09 września 2009
Lektury nadobowiązkowe

Pozycja horyzontalna, którą ostatnio przyjmuję z powodu zaawansowanej ciąży, skłoniła mnie do nadrobienia zgromadzonych niegdyś lektur, w tym tych fotograficznych. Polecam dwie z nich, na które warto znaleźć trochę czasu: starszą, z 2005 r. "Between the eyes. Essays on photography and politics" i świeżutką "Photography after Frank", obie wydane przez Aperture, na razie tylko po angielsku.


W pierwszej znalazły się pisane przez wiele lat eseje o fotografii Davida Levi Strauss'a. Jeden z ciekawszych tekstów dotyczy estetyki zdjęć Sebastiao Salgado, które zaczęto oglądać jak dzieła sztuki, a nie jak dokument tragedii. Strauss stawia pytanie, dlaczego fotografie, które uważamy za piękne nie miałyby nas skłaniać również do działania, czy to się musi wykluczać? Równie interesujący jest esej, w którym Strauss opisuje projekt wystawy zdjęć z Ruandy Alfredo Jarra. Analiza pomysłu na prezentację fotografii Jarra stała się pretekstem do powstania dość mocnego tekstu, w którym Strauss ostro krytykuje politykę państw NATO zaangażowanych w konflikt w Ruandzie, przedstawia błędne decyzje i kompromitujące wypowiedzi polityków, które mogły zdecydować o losie setek tysięcy ludzi. Czy fotografie, które wtedy powstały miały w ogóle szansę zmienić bieg historii?- pyta retorycznie autor. Warto zajrzeć do przemyśleń D.L.Straussa na ten temat.
Na zachętę podaję jeszcze motto do zbioru, cytat z "The Act of seeing" Wim'a Wanders'a:
"The most political decision you make is where you direct people's eyes. In other words, what you show people, day in and day out, is political...And the most politically indoctrinating thing you can do to a human being is to show him, every day, that there can be no change."


Z kolei "Photography after Frank" to zbiór tekstów Philip'a Gefter'a, fotoedytora i autora tekstów The New York Times. W pięknie ilustrowanej książce znajdziecie recenzje najciekawszych wystaw ostatnich lat w USA, opisy słynnych kolekcji fotografii (m.in. R. Avedona), rozdział poświęcony fotodziennikarstwu i rynkowi fotografii oraz wywiad z Gefter'em na temat fotoedycji.
Świetne lektury na nadchodzące jesienne wieczory.

21:56, cwiczeniazpatrzenia , na półce
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 września 2009
Dlaczego czasem jest dobrze a czasem źle?

fot. Mateusz Stankiewicz / Viva

"Zła publikacja szkodzi fotografowi o wiele bardziej niż dobra publikacja mu pomaga" cytował niedawno na swoim blogu
Kuba Dąbrowski rozmowę dotyczącą sesji, którą zrobił dla kobiecego miesięcznika. Stało się tak jak przewidział Kuba, natknęłam się na taki magazyn u fryzjera, gdzie jak w poczekalni u dentysty będzie tam leżał i przypominał o sobie jeszcze przez pół roku. Nie był to jednak magazyn ze zdjęciami Kuby, ale sesja aktorki Joanny Liszowskiej dla "Vivy", autorstwa Mateusza Stankiewicza. Pan Mateusz wraca do kolorowych magazynów po kilkumiesięcznej przerwie. Redaktorzy postanowili odetchnąć od wszędobylskiego duetu Krajewska & Wieczorek, dla odmiany z każdego kolorowego tytułu będą się teraz wysypywały sesje M.Stankiewicza. Utrzymaną w stylistyce kalendarzowej sesję J. Liszowskiej w "Vivie" można pomylić z reklamą tipsów albo samoopalacza. Na 9 zdjęciach aktorka snuje się po plaży niczym wynudzona kotka, na chwilę tylko (podobnie jak kilka miesięcy temu Edyta Górniak na zdjęciach Izy Grzybowskiej) dosiada konia, któremu nie wiedzieć czemu wcięło ogon....Aż chce się wyjść z kina, a już na pewno nie ma się ochoty na czytanie załączonego wywiadu pt."Spis rzeczy najważniejszych". Mateusz Stankiewicz fotografuje ładnie, miło i przyjemne, niestety jego styl jest pozbawiony stylu.

A wystarczy odrobina szaleństwa, kreatywności i odwagi, by zrobić tak oryginalną sesję jak ta Kuby Dąbrowskigo dla "Exklusiva", której bohaterem stał się Staś, a właściwie już Stanisław Drzewiecki. Mam nadzieję, że ten numer magazynu przeleży dłużej u fryzjera oraz w innych poczekalniach i zdążę przeczytać wywiad, którym zaintersowałam się właśnie z powodu tej zupełnie nieprzewidywalnej sesji.

fot Kuba Dąbrowski / Exklusiv

13:43, cwiczeniazpatrzenia , jaka piękna katastrofa
Link Komentarze (8) »
sobota, 05 września 2009
Fotogeniczny e-sport

fot. Bownik

W zawrotnym tempie życie staje się coraz bardziej wirtualne. Czytamy e-książki i e-gazety, robimy e-zakupy, uprawiamy e-seks, w rzeczywistości wirtualnej wychodzimy za mąż, zakładamy rodzinę i bankrutujemy. Przechodzenie z "realu" do "wirtualu" dla wielu jest dziś czymś całkowicie naturalnym, niezauważalnym. Konsekwencja tego zjawiska to osobny temat, którym zajmuje się od dawna współczesna psychologia i socjologia.
Czy uczestników rzeczywistości wirtualnej można pokazać na fotografii?
Udaną próbę podjął Paweł Bownik, który przez kilka lat realizował projekt "Gamers", od czwartku do obejrzenia w warszawskiej Yours Gallery.
Materiał składający się z wielkoformatowych portretów graczy komputerowych oraz sal treningowych (zwykle pokojów domowych) daje spójny obraz środowiska e-sportowców.
Proste portrety pokazują graczy w naturalny sposób, tak jakby właśnie przed chwilą zostali oderwani od ekranu komputera. Sfotografowani na białym tle gamersi mrużą podkrążone oczy, mają nieobecny wyraz twarzy, niewyjściowe stroje. W niczym nie przypominają też sportowców, których oglądamy na co dzień. Wydają się niepozorni, wręcz przeciętni, choć jak dowiadujemy się ze wstępu do katalogu polscy gracze należą do najlepszych na świecie. Fotografie pokojów gamersów można studiować godzinami, zaskakujące jak wiele potrafią powiedzieć o ludziach otaczające go przedmioty. Podoba mi się, że prezentując swój cykl Bownik nie zestawił w modne ostatnio dyptyki zdjęć pomieszczeń z portretami ich mieszkańców. W galerii oglądamy obok siebie serię portretów oraz serię zdjęć sal treningowych, tworzące ponadindywidualny portret społeczności e-sportowców. "Gamersi" to jeden z najciekawszych polskich projektów fotograficznych ostatnich lat.

fot. Bownik

11:36, cwiczeniazpatrzenia , wystawy
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Po prostu Linda

Steven Meisel/Vogue

Przegapiłam sierpniowy numer włoskiej edycji Vogue'a. Na szczęście na wszystko można się teraz wcześniej czy później natknąć w internecie. I tak trafiłam na genialną sesję Stevena Meisela, której bohaterką stała się 44 letnia Linda Evangelista. Oczywiście taki duet gwarantuje sukces, ale te fotografie są po prostu wyjątkowe. Utrzymane w stylistyce modowych zdjęć Steichena, niezwykle graficzne, tajemnicze, trudno się od nich oderwać, każde kolejne zaskakuje. Te fotografie nie przeminą razem z wydaniem kolejnego wydania magazynu dla kobiet, zapewne przejdą do historii fotografii mody. Polecam animację tej sesji S. Meisela, do obejrzenia TU.

Steven Meisel/Vogue

Steven Meisel/Vogue

 

00:38, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (5) »
piątek, 14 sierpnia 2009
Naprawdę jaka jestem

Magdalena Cielecka, fot.Magda Wunsche dla "Twojego Stylu"

Najnowszy numer "Twojego Stylu" reklamuje sesja polskich gwiazd bez retuszu autorstwa Magdy Wunsche. "Bez retuszu" czyli bez ingerencji photoshopa - wyjaśnia w środku magazynu redakcja, która wzorem francuskiego Elle namówiła do zdjęć gwiazdy uznawane za tzw. skończone piękności. Sportretowane bez fajerwerków, w stylu minimal M.Wunsche, w perfekcyjnym makijażu, którego prawie nie widać, ubrane w ukochane przez kobiety (zwykle znienawidzone przez mężczyzn) brązy i szarości, Danuta Stenka, Magdalena Cielecka, Kinga Rusin, Anna Maria Jopek i Bogna Sworowska przekonują czytelniczki, że nie są doskonałe. Danuta Stenka narzeka na brak smukłych nóg, Bogna Sworowska twierdzi, że jest za chuda, Magdalena Cielecka ma problem z szerokimi ramionami, Anna Maria Jopek marzy o płaskim brzuszku, a Kindze Rusin przeszkadza okrągły nos i skośne oczy. Wspomnianych mankamentów urody, których do tej pory zapewne nie zauważaliśmy, nadal nie będziemy mieli szansy obejrzeć ponieważ panie zostały tylko sportretowane. Szansę na nie wykazanie się w photoshopie stracił również grafik, który nie miał okazji nie wydłużać ( Stenka), nie dodawać kilogramów (Sworowska), nie zwężać (Cielecka), nie spłaszczać (Jopek) i nie prostować (Rusin). Sesja "bez retuszu" jest przereklamowana, nie spełnia też, na co może mają nadzieję czytelniczki, które wykupią wrześniowy numer TS, funkcji terapeutycznej. Drogie Panie, po obejrzeniu tych zdjęć, wcale nie przestaniecie myśleć z czułością o swoich kurzych łapkach, mniej jędrnych niż rok temu pośladkach i nosach przypominających klucz od zakrystii. Pomyślicie po prostu, że trzeba lepiej opanować sztukę kamuflażu, w miejscach publicznych poruszać się na wdechu, więcej czasu poświęcać na makijaż, którego nie widać, wreszcie pożądnie dobrać podkład do koloru skóry, zainwestować w łyżeczki do trzymania w lodówce i zawsze zatrzymywać się w miejscu, gdzie jest korzystne dla nas światło. Natura, natura, natura, żeby zacytować fragment absurdalnego skeczu Kabaretu Mumio.

Zdjęciom nie mam nic do zarzucenia, to piękne portrety pięknych kobiet, ale o co tyle hałasu? Ciekawsze sesje Magdy Wunsche, której zdjęcia od dawna mają już znak wodny, można obejrzeć w niszowych magazynach. Polecam sesję Kuby Wojewódzkiego w ostatnim Exklusivie.

11:38, cwiczeniazpatrzenia , jaka piękna katastrofa
Link Komentarze (8) »
czwartek, 13 sierpnia 2009
Trening oka

Książka Marii Poprzęckiej "Inne obrazy" nie jest może najłatwiejszą lekturą na plażę, ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie lekko.Od czytelników bloga często dostaję maile z prośbą o przysłanie listy lektur obowiązkowych dla tych, którzy interesują się fotografią, ale nie ciekawi ich śledzenie najnowszych nowinek dotyczących sprzętu. Jest oczywiście kilka książek, które wypada znać, sama odwołuję się do nich od czasu do czasu. Przypomina  mi się jednak co kiedyś powiedział jeden z fotoreporterów wspominając przyjaźń z Alexem Webbem: "Spotykamy się od lat i nigdy nie rozmawialiśmy o fotografii." Polecam zatem książki poświęcone sztuce w ogóle, jej percepcji oraz prezentacji. W dobie rozwijających się multimediów wiedza na temat odbioru obrazów może okazać się bardzo istotna.
Sztuka jest najlepszym treningiem patrzenia, twierdzi w swojej książce Maria Poprzęcka. Patrzymy, ale czy potrafimy zobaczyć - pyta, porównując współczesnego widza do stworzonej przez Baudelaire'a postaci flaunera, obserwatora życia miejskiego, "przemieszczającego się konsumenta nieprzerwanie następujących po sobie, iluzorycznych, oferowanych jak towary obrazów". Widzowi poświęca autorka wiele miejsca w swoim zbiorze esejów, powtarzając za Marcelem Duchampem, że "to widzowie tworzą obrazy", zaś "obraz nie jest dziełem malarza, lecz tych, którzy na niego patrzą i obdarzają swymi względami". W "Innych obrazach" jest również wiele odwołań do fotografii, szczególnie do jej początków i oczekiwań związanych z jej powstaniem.
Polecam książkę M.Poprzęckiej na jesienne, deszczowe wieczory.
TU szczegółowa recenzja Doroty Jareckiej.

10:44, cwiczeniazpatrzenia , na półce
Link Dodaj komentarz »