świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
poniedziałek, 05 listopada 2007
Meksyk cd.
Tych, którzy w poszukiwaniu zdjęcia z Meksyku przeglądają od rana papierowe wydanie Gazety informuję, że tekst o powodzi w stolicy tego kraju najzwyczajniej spadł. Wpadły kolejne newsy (m.in. o demonstracji w Mińsku) i do nich są ilustracje w dzisiejszej Gazecie. Zdania jednak nie zmieniam, drugie zdjęcie jest lepsze.
14:17, cwiczeniazpatrzenia , ale klata
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 listopada 2007
Ale Meksyk

Powódź w południowym Meksyku trwa. Villahermosa, stolica stanu Tabasco została zalana w 75 procentach. Od rana przeglądałam zdjęcia z Meksyku, dwa od razu mnie zainteresowały. Zastanawiałam się, które mogłoby się znaleźć w jutrzejszej Gazecie Wyborczej. Oba wykonał ten sam fotograf.
Pierwsze jest ładne, kolorowe i ma ciekawy format, można je dobrze pokazać w Gazecie.

Reuters/Tomas Bravo

Wybrałabym jednak to drugie. Meksykanie walczą o życie, przeżywają wielki dramat i o tym jest kolejne zdjęcie. Które znajdzie się jutro w Gazecie? Sprawdźcie.

Reuters/Tomas Bravo

21:32, cwiczeniazpatrzenia , ale klata
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 listopada 2007
Do kuluarów wstęp wzbroniony!

<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->

Od dziś ma obowiązywać w Sejmie zarządzenie marszałka Ludwika Dorna z 25 października, które znosi prawo wstępu do kuluarów przyznane dziennikarzom oraz innym pracownikom środków masowego przekazu na podstawie dotychczasowych przepisów.
Zakaz dotyczy fotografowania, filmowania i przeprowadzania wywiadów z osobami przebywającymi w kaplicy oraz na basenie w Domu Poselskim, w Czytelni Biblioteki Sejmowej, w restauracjach i innych punktach gastronomicznych znajdujących się w budynkach Sejmu. Marszałek obrażał się na dziennikarzy i fotoreporterów już wielokrotnie. Kilka miesięcy temu chciał ogrodzić Sejm płotem, później zaciekle bronił honoru swojej suki Saby, wyprowadzanej na spacer przez oficerów BOR, niedawno nazwał fotoreporterów „ścierwojadami”. Teraz Dorn chce kontrolować pracę przedstawicieli mediów w Sejmie.
Co na ten temat myślą fotoreporterzy Gazety, którzy większość zawodowego życia spędzają właśnie w parlamencie?
Wojtek Olkuśnik: Fotoreporterzy z którymi rozmawiałem na ten temat, nie krytykują decyzji Dorna. W Sejmie panuje bałagan i trzeba coś z tym zrobić. Może nie tak drastycznie, ale na pewno można ograniczyć liczbę ludzi relacjonujących pracę Sejmu. Dziś niektóre redakcje mają w Sejmie po kilkunastu dziennikarzy i fotoreporterów. Gdy zarządzenie wejdzie w życie nie będziemy mogli jak do tej pory wchodzić na salę posiedzeń na parterze. Mamy część galerii na pierwszym piętrze co oznacza, że część posłów będziemy fotografować tylko odwróconych plecami.
Sławek Kamiński: Ostatnią konferencję Waldemara Pawlaka obsługiwało ok. 250 dziennikarzy i fotografów. W takim tłumie nie da się pracować, trzeba walczyć o dobre miejsce. W żadnym parlamencie na świecie nie pracuje chyba tylu dziennikarzy. Tam obowiązują pewne zasady, wszyscy mają równe szanse.
Według mnie, jeśli zarządzenie Dorna faktycznie wejdzie w życie, parlamentarzyści stracą ludzką twarz. Będziemy na nich patrzeć głównie z góry i z daleka. Czy będą powstawały takie zdjęcia?

<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->

Jacek Kurski z herbatą, fot. Wojciech Olkuśnik

Leszek Miller przygotowuje się do wywiadu w Sejmie, fot. Sławomir Kamiński

 

 

Zmęczony Roman Giertych w ławach poselskich, fot. Wojciech Olkuśnik

Sandra Lewandowska z Januszem Maksymiukiem-scena balkonowa, fot. Sławomir Kamiński


Renata Beger w nocy po ujawnieniu w TVN słynnych ”taśm Beger” , fot. Wojciech Surdziel

Donald Tusk w sieci, fot. Adam Kozak

Jolanta Szczypińska i Krzysztof Jurgiel - romantycznie, fot. Wojciech Olkuśnik

Marszałek Sejmu Marek Jurek, fot. Sławomir Kamiński

Wojciech Olejniczak tuż przed konferencją prasową w Sejmie, fot. Sławomir Kamiński

Roma Giertych udziela wywiadu w Sejmie, fot. Sławomir Kamiński

W zarządzeniu wydanym przez Dorna znalazł się jeszcze jeden punkt: na teren Sejmu mogą nie zostać wpuszczone osoby, które "swoim zachowaniem lub wyglądem naruszają powagę Sejmu". Czy oznacza to, że reporterzy w polarach i kamizelkach reporterskich (które dawno wyszły z mody) już dziś nie wejdą do Sejmu? Gdyby tak się stało sugeruję wziąć przykład z Wojtka Olkuśnika, którego śmiało można mianować sejmowym trendseterem. Sami zobaczcie!

Fotoreporter Gazety Wojciech Olkuśnik w Sejmie, fot. Sławomir Kamiński

<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->

19:27, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (1) »
Fotobiografia

Zerkam na półkę z ulubionymi albumami i nieprzypadkowo wybieram dziś „A photographer’s life 1990-2005” Annie Leibovitz (Random House, New York, 2006). „I don’t have two lives.” napisła we wstępie autorka zdjęć. I wymieszała w ogromnym albumie zdjęcia prywatne z tymi, które wykonała w tym czasie dla największych magazynów. Widać, że fotografia jest całym jej życiem. Nie rozstaje się z aparatem nawet na chwilę. Fotografuje najbardziej intymne sytuacje rodzinne, z bliska przygląda się znanym ludziom. Przez cały album przewija się bardzo osobisty wątek z jej prywatnego życia - historia bliskiej relacji z pisarką Susan Sontag. Leibovitz towarzyszy Sontag w podróży, podczas pracy, na spacerze,w trakcie kąpieli, chemioterapii i śmierci. Portretuje Susan na każdym etapie choroby. Najbardziej wstrząsające, ale równocześnie piękne zdjęcia powstają po śmierci pisarki. Leibovitz sfotografowała ciało swojej przyjaciółki w domu pogrzebowym, wcześniej ubrała ją w ulubioną sukienkę i płaszcz. „Byłam w transie robiąc te zdjęcia”- wspomina A.L. W albumie pojawia się też zdjęcie zrobione przez Susan: naga Annie w wieku 51 lat, w ciąży. Życie zatacza koło. Z jakiegoś tekstu o fotografii spisałam kiedyś wypowiedź S.Sontag (niestety nie mam źródła):Wszystkie fotografie mówią „memento mori”.Robiąc zdjęcie stykamy się ze śmiertelnością, kruchością, przemijalnośćią ludzi i rzeczy. Właśnie dlatego, że wybieramy jakąś chwilę, wykrywamy ją i zamrażamy, wszystkie zdjęcia stanowią świadectwo nieubłagalnego przemijania”.

A.Leibovitz zastanawiała się nad publikacją tego albumu. Trudna decyzja, łatwiej jest chyba napisać autobigrafię. Na tego typu zdjęciach niewiele można ukryć.W podpisach zdjęć w albumie A.L. jest mało słów.Nie były potrzebne.

Susan Sontag nad Nilem w Egipcie, 1993r.

Susan, New York, 1999r. 

 

Susan, 2004r. 

Annie Leibovitz 2001r. 

19:27, cwiczeniazpatrzenia , na półce
Link Komentarze (1) »
Pies na zakupach

Paweł Piotrowski, fotoreporter Gazety z Krakowa, zrobił dziś fantastyczny fotofelieton. Historia nie jest krótka, ale zabawna:Pan Andrzej i jego przyjaciel Miluś wyruszają na codzienny spacer. Zwykle raz w tygodniu odwiedzają razem sklep z używaną odzieżą. Ekspedientka prezentuje Milusiowi kilka pluszaków, pies wybiera tego, który najbardziej mu się podoba. Miluś jest polskim owczarkiem nizinnym z hodowli ”Armia Zbawienia”, pierwszą właścicielką jego pra pra babci Mufki była aktorka Anna Dymna. Paweł uchwycił właściwy moment i to na trzech planach. Brawo.

19:26, cwiczeniazpatrzenia , ale klata
Link Dodaj komentarz »
Leonardo piksel po pikselu

Pod tym adresem firma HAL9000 umieściła zdjęcie fresku „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci znajdującego się w refektarzu kościoła Santa Maria delle Grazie w Mediolanie podaje Gazeta Wyborcza . Każdy może teraz podziwiać fresk z bardzo bliska, bo na ekranie własnego komputera. Zdjęcie ma rozdzielczość 16 mld pikseli zatem można je kontemplować godzinami, detal po detalu. Na fresku jest 13 osób i 27 rąk-może ktoś wreszcie rozwiążę tę zagadkę? Czekam aż wspomniana firma przefotografuje inne wielke dzieła sztuki, łudzę się że dzięki temu z największych muzeów sztuki znikną tłumy turystów bezmyślnie fotografujących wszystko co się da. Kiedy dwa lata temu po raz kolejny byłam w Luwrze znowu nie udało mi się uśmiechnąć do Mona Lisy. Ukryty za szybą obraz otaczał tłum turystów z uniesionymi do góry telefonami komórkowymi. Gioconda mrużyła oczy od błysku fleszy. Nieopodal w księgarni Luwru można kupić: pocztówki z kopią obrazu, album z dziełami mistrza Leonardo, podstawki pod szklanki, kubeczki i filiżanki z podobizną Mona Lisy, koszulki, długopisy i ołówki itp. itd. Zapomniałabym o puzzlach, oczywiście z uśmiechem Jocondy, a może mistrza Leonarda...

19:24, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (1) »
1 ... 36 , 37