świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
wtorek, 15 stycznia 2008
Przygoda wizualna

Zamek Neuschwanstein niedaleko Schwangau, południowe Niemcy. fot. Christof Stache/AP

Pewien rezolutny 2,5 latek płci męskiej  zaproponował mi kiedyś rozrywkę - zaprosił mnie do wspólnego układania puzzli. Jakież było jego rozczarowanie kiedy się okazało, że zupełnie się w tej zabawie nie
odnajduję. Komplet bodajże 60 puzzli wielkości kart do gry, z którego jak było widać na załączonym obrazku mieliśmy ułożyć scenę z kreskówki ”Cars”, po prostu mnie pokonał. Dziecko znudzone
nieporadnością starszej koleżanki znalazło sobie ciekawsze zajęcie. Zostałam więc sama na placu boju, ambicja nie pozwoliła mi przecież porzucić tej upiornej rozrywki, poza tym jeśli chodzi o puzzle - to był mój pierwszy raz. Po godzinie Pan Mąż (wtedy osobisty narzeczony) zajęty rozmową z rodzicami rezolutnego 2,5 latka, u których spędzaliśmy popołudnie, zorientował się, że gdzieś mu się zapodziałam. Gdy znalazł mnie w pokoju malucha pochłoniętą dziecinnie prostą układanką, dwoma, no może trzema ruchami ręki dopasował puzzle w śmiejące się ze mnie ”Carsy” i zabrał mnie do domu.
Minął rok, Pan Mąż przypomniał sobie ten wieczór i w prezencie gwiazdkowym dostałam pudełko z 1000 puzzli, układających się w niemiecki zamek Neuschwanstein, podobno klasyka gatunku.
Za układankę zabraliśmy się razem. Ile niecenzuralnych słów podczas tej przygody wizualnej padło, ile bezsennych nocy spędziłam na dopasowywaniu tych beznadziejnie małych kawałeczków do siebie, ile romantycznych kolacji przepadło nam, młodym małżonkom, ile haseł z encyklopedii Larousse'a można było w tym czasie przyswoić, ile partyjek pokera zaaranżować, ile powtórek ” Kropki nad i”  obejrzeć oraz ważnych filmów dokumentalnych w TVP o 2 w nocy nie przegapić itd., itp.
Z 1000 mikroskopijnej wielkości puzzli powstał wreszcie potwornie nudny landszafcik, którego na własne oczy nie chcę już nigdy zobaczyć, a tym bardziej sfotografować! (Nawet w jesiennym anturażu, z którym przyszło mi się tak długo męczyć dopasowując kawałki puzzli w odcieniach złota, rdzy, amarantu i butelkowej zieleni włącznie pokrywających korony drzew otaczających zamek).

piątek, 11 stycznia 2008
Otwieram galerię

fot. Andy Marley-Hall 

Otwieram galerię. Na razie wirtualną, na dobry początek. Będę w niej pokazywać moje ulubione zdjęcia, takie które przeszły już do historii fotografii oraz zupełnie nieznane, początkujących i uznanych fotografów. Marzę o tym by kiedyś, podobnie jak inni fotoedytorzy, wydać książkę z autorskim wyborem zdjęć.
Dziś fotografia Andy'ego Marley-Halla.
Dlaczego podoba mi się to zdjęcie?
Bo mnie bawi, jest przewrotne, inteligentnie dowcipne. Cień człowieka w czapce (może dziecka) kształtem przypomina pingwina oglądającego ..... pingwiny w Zoo.
Zawsze chciałam by moje zdjęcia śmieszyły ludzi, tak jak np. fotografie Elliotta Erwitta. Wyrafinowany, subtelny humor, przychylność bogatej naturze ludzkiej, miłość do zwierząt. Wbrew pozorom zrobienie zdjęcia, które jest zabawne, ale nie ośmieszające czy prześmiewcze, jest bardzo trudne. Lubię gdy ktoś potrafi zauważyć na ulicy magiczne, zabawne, intrygujące sytuacje i pokazać je tak żeby bawiły innych. Ponieważ nigdy mi się to nie udało zostałam fotoedytorem, by móc takie zdjęcia oglądać jak najczęściej....

Podobno zdjęcie jest w połowie odzwierciedleniem osobowości fotografa, a w połowie oddaje to, co się dzieje przed jego aparatem fotograficznym.
Chciałabym kiedyś poznać Andy'ego, ciekawe czy na co dzień też jest tak zabawnym człowiekiem.
TU wywiad z fotografem, a TU więcej zdjęć.

 

18:52, cwiczeniazpatrzenia , galeria
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 stycznia 2008
Parki Friedlandera

Central Park, 1992 r.,fot. Lee Friedlander

Od 22 stycznia w Metropolitan Museum of Art można oglądać wystawę 89 zdjęć Lee Friedlandera. Co ciekawe nie będzie to dobrze nam znana fotografia uliczna, ale pejzaż. Friedlander zainspirowany projektami ojca amerykańskiej architektury krajobrazu - Fredericka Law Olmsteda - przez wiele lat fotografował najsłynniejsze parki w USA zaprojektowane przez wspomnianego mistrza w tym m.in. rezerwat Niagara, Washington Park, Biltmore Estate, parki w Buffalo i Louisville  oraz najbardziej znany Central Park w Nowym Yorku, który właśnie obchodzi 150 urodziny.

Lee Friedlander we wstępie do katalogu;
"The photographs of these places," he added, "are a hint, just a blink at a piece of the real world. At most, an aphrodisiac." (nie tłumaczę, ładniej brzmi po angielsku)

Więcej o wystawie w New York Times.

Friedlander: A Ramble in Olmsted Parks" 22 stycznia - 11 maja 2008 Metropolitan Museum of Art

11:15, cwiczeniazpatrzenia , wystawy
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 stycznia 2008
Fotograficzny idol
Na blogu Aleksandra Lucisa znalazłam ciekawą informację o nowym programie brytyjskiej telewizji Channel4 PICTURE THIS, będącego fotograficzną wersją Idola. 6 fotografów wybranych drogą eliminacji, w ciągu kilku tygodni musi udowodnić jak bardzo są utalentowani. W jury Martin Parr.
22:02, cwiczeniazpatrzenia , na gorąco
Link Dodaj komentarz »
Madagaskar Arkadego Fiedlera

 

100 wydanie polskiej wersji magazynu National Geographic uświetnia publikacja i wystawa wspaniałych zdjęć pisarza i podróżnika Arkadego Fiedlera. Od jutra wystawę „Madagaskar 1937" prezentującą 30 unikatowych fotografii wykonanych przez Arkadego Fiedlera w czasie jego podróży na wyspę można oglądać w warszawskim kinie Silver Screen. Wystawę obejrzałam na wczorajszym wernisażu-nie przegapcie jej.

A.Fiedlera pamiętam jako autora Dywizjonu 303 czy Kanady pachnącej żywicą, książek które musiałam przeczytać w podstawówce, by zwrócić na siebie uwagę kolegów zajętych wtedy jak wiadomo innymi niż miłosne przygodami. Nie znałam jego zdjęć publikowanych w innych książkach, zresztą jak wspominał na wczorajszym wernisażu syn pisarza, A.Fiedler ubolewał nad jakością ich druku, stawiając wydawcom za wzór amerykańskie wydanie National Geographic.

We wspomnieniach o Madagaskarze A.Fiedler pisał – „Podróż moja na Madagaskar obfitowała w liczne i głębokie wzruszenia osobiste: całym sercem pokochałem daleką wyspę, jej ludność, krajobrazy i zwierzęta do tego stopnia, że troski, nadzieje i pragnienia Howasów czy Betsimisaraków stały się poniekąd także moimi."
Te uczucia doskonale widać na zdjęciach A.Fiedlera. Autor był wśród fotografowanych ludzi, nie bał się do nich podejść, widać że był bardzo blisko. Coraz bardziej brakuje mi tego we współczesnej fotografii, również prasowej. Fotoreporterzy są daleko od ludzi, jakby nie potrafili spojrzeć swoim bohaterom prosto w oczy. Fiedler żył razem z ludźmi, których fotografował. Kilka miesięcy mieszkał w chacie na palach z ludźmi z plemienia Betsimisaraka, dzięki czemu mógł swobodnie fotografować m.in.ich rzadkie rytuały oraz piękne dziewczęta z odsłoniętymi piersiami. Dziś podobne zdjęcia trudno byłoby powtórzyć, wpływ kultury Zachodu i działalność misyjna zrobiły swoje. Kiedy Fiedler podróżował po Madagaskarze fotografowanie było atrakcją dla Malgaszy- chętnie pozowali, często sami prosili o zrobienie zdjęcia i przesłanie odbitki. Dziś nie rzadko trzeba za to zapłacić.
Książki Fiedlera cenzurowano, kolejne wydania Gorącej wsi Ambinanitelo różniły się od siebie. Chodziło głównie o kobiety, których piękno podróżnik wychwalał prawie we wszystkich swoich książkach. Cenzorów nie interesowała egzotyczna kultura i inny system wartości, w którym wierność i zdrada były zupełnie odmiennie pojmowane. Na szczęście cenzurę przetrwały fotografie, które opierają się próbie czasu.
Kiedy edytorzy polskiej wersji National Geographic wysłali zdjęcia A.Fiedlera do centrali w USA, amerykańscy wydawcy myśleli, że są to współczesne fotografie.


O tym jak negatywy Fiedlera zostały doprowadzone do tak doskonałego stanu i jak zostały wykonane z nich odbitki wspomina w NG Wojciech Franus- szef działu graficznego National Geographic Polska:

Pewnego dnia odwiedził nas Wojciech Cejrowski i pokazał wypełnione negatywami pudełko, w którym znajdował się również zeszyt z odręcznymi notatkami autora o aktualnym stanie negatywów. Na okładce zeszytu widniał wykaligrafowany napis „Madagaskar 1937". Muszę przyznać, że byłem zaskoczony. Z opisów wynikało, że właśnie oglądam zdjęcia sprzed 70 lat i do tego większość z nich nigdy nie była publikowana. Zdjęcia trzeba było „elektronicznie odkurzyć", co oznaczało wielogodzinną, i żmudną pracę nad każdą klatką. Potem pojawiło się pytanie, jak one powinny wyglądać – dodaje Wojciech Franus. – Zdecydowałem się przygotować je tak, jakby zrobiono je nie 70 lat temu, ale obecnie, tyle że na materiale czarno – białym. Niewątpliwie pomogły mi w tym same zdjęcia wykonane przez człowieka o bardzo współczesnym spojrzeniu.
(cały tekst w 100 wydaniu NG).

Wystawę będzie można oglądać w kinie Silver Screen przy ul. Puławskiej 17 od 10 stycznia do 4 lutego br. Wstęp wolny, w godz. 9.00 - 22.30.

12:40, cwiczeniazpatrzenia , wystawy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Kto pokaże Darfur cz.2

Równo miesiąc temu pisałam o wystawie fotografii Jana Grarupa z Darfuru w Yours Gallery. Dziś dostałam maila od Filipa, fotoreportera Gazety, z pytaniem czy widziałam zdjęcia z Darfuru, które Paolo Pellegrin właśnie opublikował na stronie Magnum. Nie widziałam, więc szybko nadrobiłam zaległości. Przejrzałam wszystkie 32 zdjęcia kilkakrotnie i niestety, podobnie jak w przypadku Grarupa, jestem rozczarowana. Pellegrini jest jednym z moich ulubionych fotografów, tym trudniej jest mi źle pisać o tych zdjęciach. O wiele ciekawszy był według mnie materiał, który Pellegrin zrobił w Darfurze w 2004 r. Obejrzałam też jeszcze raz zdjęcia Grarupa. Mam wrażenie, że niewiele się te materiały od siebie różnią, zresztą zobaczcie sami. Jeśli ktoś ma ochotę na fotograficzne szarady, niech spróbuje obejrzeć poniższe zdjęcia bez podpisów (celowo umieszczam na dole) i zgadnąć kto jest autorem.

fot. 1,3,5 Jan Grarup

fot. 2,4,6 Paolo Pellegrin

 

22:57, cwiczeniazpatrzenia , wystawy
Link Komentarze (6) »
Kto rządzi światem mody

fot. Steven Meisel dla Dolce & Gabbana

W dzisiejszej Polsce jest ciekawy tekst Dagny Kurdwanowskiej pt. Światem mody rządzi syndykat fotografów, o tym że modę kreują dziś nie wielcy projektanci ale fotografowie mody. John Galiano przynosi im do łóżka śniadanie, Tom Ford zawiązuje im buciki - pisze Kurdwanowska. Polecam.
TU można zobaczyć zdjęcia Stevena Meisela i Stevena Kleina, którzy według autorki mają dziś największy wpływ na modę.

14:29, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 stycznia 2008
Serfujący patrol

Po świąteczno - noworocznym biesiadowaniu wzrasta zainteresowanie sportem. Najbardziej wytrwałych nie zrażają nawet styczniowe mrozy. Tydzień temu śmigałam z Panem mężem na łyżwach, w tym tygodniu wracam do biegania. W ubiegłym roku przebiegłam 788 km.Nie jest to może dużo, ale zawsze.  
W Polsce widok ludzi uprawiających sport na powietrzu to ciągle rzadkość. Pamiętam, że gdy latem biegałam rano po warszawskich Kabatach co chwila ktoś mi współczuł. Raz pewien pan ( przed którym szedł jego brzuszek) krzyknął za mną: I po co tak się męczyć, lepiej by sobie Pani męża znalazła! Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, że to nie jedyny sport, który w życiu uprawiam....Poza tym jedno z drugim zupełnie się nie wyklucza.
Dwa lata temu w miłym towarzystwie przez miesiąc podróżowałam po Australii. To kraj, w którym procent ludzi otyłych jest równie wysoki jak w USA. Równocześnie setki ludzi uprawia tam sport. W Sydney podczas lunchu yuppies przebierają się w sportowe ciuchy i joggują w centrum miasta. Na plaży od rana do wieczora ludzie maszerują z ciężarkami, jeżdżą na rolkach i deskorolkach, rozciągają się, młodzi rodzice zamiast spacerować albo siedzieć na ławeczce z dziećmi biegają ze specjalnie do tego dostosowanymi wózkami. Sport jest częścią codziennego życia, uprawiają go starsi i młodsi.
Sportem narodowym jest oczywiście surfing.
Niedawno australijskie wydawnictwo GB Press wydało album z czarno-białymi zdjęciami Craiga Goldinga, fotografa Sydney Morning Herald, laureata World Press Photo. W albumie  Surf Club znalazło się 60 zabawnych zdjęć, które pokazują pracę australijskich ratowników. Fotografie te klimatem trącają może myszką, ale na tym polega też ich urok. Podoba mi się że zdjęcia są dynamiczne, zrobione z różnej perspektywy, z wody, z powietrza i lądu, z bliska i daleka. Widać że autor nieźle się nagimnastykował, nie siedział z długim obiektywem robiąc milion zdjęć na sekundę.
Craig przygotowując swój materiał podróżował wzdłuż australijskiego wybrzeża blisko 10 lat. Album ukazał się w setną rocznicę powstania klubu ratowników i jest hołdem złożonym przez autora tym wszystkim, którzy przez 100 lat uratowali blisko pół miliona ludzi.

SURF CLUB, fot. Craig Golding

17:31, cwiczeniazpatrzenia , na półce
Link Komentarze (3) »
piątek, 04 stycznia 2008
Fakty i akty

Dominik Uhlig, dziennikarz działu krajowego Gazety, zniesmaczony ostatnią stroną dzisiejszego Faktu, napisał na swoim blogu ciekawy komentarz, pod którym podpisuję się obiema rękami.

Ostatnia strona dzisiejszego Faktu

20:27, cwiczeniazpatrzenia , prasowanie
Link Komentarze (1) »
Pastor na Prezydenta!

Wyścig do Białego Domu robi się coraz ciekawszy. Wynik prawyborów w Iowa jest sensacyjny, donosi korespondent Gazety w USA Marcin Bosacki.Porażka Hillary Clinton (Demokraci) i zwycięstwo Mika Huckabee (Republikanie) sprawiły, że jeszcze bardziej zaczynamy się interesować amerykańskimi wyborami. Zdjęcia nieustannie uśmiechniętej Hillary Clinton i często grożącego palcem Baracka Obamy zdążyły mi się już opatrzeć. Przeglądam zdjęcia z Iowa od kilku dni i już na początku zwróciłam uwagę na pastora Mika Huckabee, który nie unikał fotoreporterów. Nie wiem na ile ta współpraca z fotografami pomogła kandydatowi Republikanów odnieść zwycięstwo w Iowa ( Marcin Gadziński na swoim blogu twierdzi że bardzo). Może w najbliższej kampanii prezydenckiej w Polsce ten fakt zainspiruje jakiegoś speca od wizerunku. Ostatnia kampania parlamentarna pokazała, że polscy politycy mają z tym problem. Niewiele widzieliśmy podobnych zdjęć jak te z Iowa.
Pastor Huckabee zagrał w Iowa na gitarze basowej i wystąpił razem z nieśmiertelnym Chuck'iem Norris'em, opowiadał też dowcipy.

Zdjęcia 1,2,4,5,6 Andy Clark
Zdjęcie 3 Carlos Barria
Zdjęcie 6 Jim Young
Wszyscy z agencji Reuters

16:03, cwiczeniazpatrzenia , na gorąco
Link Dodaj komentarz »