|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jury World Press Photo pomyliło się dwa razy
Pełna klatka z materiału "Antysport", fot. Stepan Rudnik czwartek, 04 marca 2010, cwiczeniazpatrzenia
Komentarze
2010/03/04 12:40:18
Hello! Niestety szkoda ciekawej historii o ustawkach.
Podstawa dyskwalifikacji jest oczywista, usunięcie chociażby drobnego elementu z fotografii dyskwalifikuje go jako dokument. TO nie ten rodzaj fotografii, to nie kółko fotograficzne. Nie zgodzę się z drugim argumentem, przycięcie zdjęcia jest wyborem na równi z zastosowaniem obiektywu o innej ogniskowej czy niemożności podejścia bliżej. Można powiedzieć, że jako fotoedytorka w ten sposób nie raz zapewne dokonałaś manipulacji wkładając do gazety główkę wyciętą z planu ogólnego, i to nie jest równe z wymazaniem ucha postaci przykadrowanej. Ileż pionowych okładek możnaby powiedzieć jest w ten sposób "zmanipulowanych", bo są kadrem z klasycznego poziomu. Mnie razi inna sprawa, manipulacja formą , zmiana na cz.b.ostre skontrastowanie, ściemnianie tła do przesady, kreacja plastyczna. Teoretycznie dopuszczalne ale są rozsądne granice, szczególnie że chodzi o dokument. Oczywiście winety mają i obiektywy, a matryce cyfrowe to wzmagają, cały problem polega na tym że część fotografów "maluje" zdjęcia w domu przekraczając granicę "poprawy niedoskonałości odwzorowania matrycy czy filmu". Dla mnie WPP czy publikacja prasowa to nie konkurs piękności, a konkurs dokumentu. a tego materiału i tak mi szkoda, zmarnowana szansa...pozdrawiam 2010/03/04 13:39:59
Franku
Nie chodzi o przykadrowanie tylko o wycięcie detalu, widać że w tym przypadku fotograf mógł podejść bliżej. Detal był mu potrzebny do edycji materiału na konkurs, zdjęcie które przyciął jest o czymś innym, pokazuje sytuację.Gdyby fotograf myślał o materiale jak profesjonalista sfotografowałby różne detale. Nie porównuj tego z wycinaniem tzw. główek do gazety. To zwyczajna praktyka, fotoreporterzy sejmowi mają tego świadomość. Przecież żaden z nich nie wycina ze swoich zdjęć główek polityków i nie wysyła ich na konkurs do kategorii "portret". 2010/03/04 13:50:45
Franek,
Spójrz na oba zdjęcia i zastanów się, czy kadrowanie w tym przypadku nie jest mocnym przegięciem. Rozumiem, że czasami jest uzasadnione i nie powinno być zabronione, ale powinny być jakieś granice! Nie wiem, może 50% kadru, może więcej ale nie 10%! Dojdzie do tego, że w chwili gdy będziemy fotografować aparatami 100 mp nie będzie sensu kadrować, bo coś ciekawego o wysokiej jakości technicznej zawsze się wytnie. Zdjęcie Rudika w oryginale jest słabe i tu nikt chyba nie ma wątpliwości. W tym momencie podstawowe zadanie fotografa zostało zakończone. Na dostateczny z minusem. I to powinna być podstawa do oceny, a nie twór wysłany na konkurs. Beato, Ty z kolei z tym kadrowanie, a w zasadzie z jego brakiem też chyba przesadzasz. Nie zaglądam w Twój warsztat pracy, ale pamiętam kilka "odchudzonych" wersji zdjęć fotografów AG. Ponadto jury WPP raczej się nie pomyliło. Rozumiem, że oceniono materiał dostarczony, który po otrzymaniu wyróżnienia został skonfrontowany z plikami RAW. Myślę, że cenną praktyką jest, że po werdykcie zdjęcia są jeszcze weryfikowane z oryginałem. 2010/03/04 14:14:07
Sprawa Rudika to kolejny przykład znacznie większego problemu fotografii prasowej i dziennikarstwa ogółem niż po prostu to co wolno zrobić ze zdjęciem bez narażenia się na dyskwalifikację w World Press Photo. Czy dla odbiorcy duże znaczenie ma to czy stopa jest usunięta czy tylko przyciemniona? Czy ona w ogóle jest istotna? Czy cały kadr ma bezwzględnie większą wartość niż jego fragment? I jeśli tak to dla kogo i co to za wartość?
Jaki właściwie jest cel fotografii dziennikarskiej, a jakie zasady w niej obowiązują? Co jeśli te zasady mają się nijak do celu? Trochę mnie natomiast zaskakuje ton troski o przyszłość zawodową Rudika i o to kto opublikuje jego nowy materiał z Polski. Lokalny przykład Piotra Skórnickiego sugeruje, że o rozgrzeszenie, przynajmniej w Gazecie, nie może być aż tak trudno... Pozdrawiam 2010/03/04 14:53:38
Generalnie zgadzam się z tym że autor nieźle przegiął z wycinaniem kadru
..ale..patrzę na te dwa całkiem przecież różne zdjęcia i...różnica jest w całkowitym zrobieniu tego zdjęcia od nowa, przykadrowaniu, zmianie na b@w, skontrastowaniu dodaniu ziarna itd. gdyby kadr był tylko wycięty odpadłby bo byłby po prostu kiepski technicznie. No ale na tym polega różnica między dobrym fotografem prasowym a fotografem, który obrazy tworzy w głowie i z pomocą komputera. Każdy chce być zauważalny, ale nie tędy droga. Mnie miło zaskoczyła wiadomość, że na WPP sprawdzają pliki źródłowe (podejrzewam że tylko te wzbudzające wątpliwości). Kilka materiałów z wcześniejszych edycji było mocno za mocno poddanych "postprodukcji", chyba ze...fotograf uszkodził sobie specjalnie aparat albo taśmą klejącą obkleił matrycę by mieć niepowtarzalną winetę;) pozdrawiam 2010/03/04 16:51:00
NIe zgodze sie, ze przycinanie fotografii jest nieetyczne. W prasie kadruje sie wszedzie, robia to fotografowie, edytorzy jak tez graficy "wrzucajacy" fotografie do gazety. Nie ma kryteriow mowiacych ile mozna przyciac - to jest subiektywne.
Technicznie rzecz biorac, nie ma roznicy czy fotograf skadruje zdjecie po jego zrobieniu czy w momencie naciskania migawki. Efekt bedzie ten sam. Fizycznie bedzie ta sama tresc, ta sama perspektywa i co zmienia sie z coraz lepsza technologia - rozdzielczosc obrazu wystarczajaca do druku. To co jest mozliwe dzieki nowym aparatom, ktore pozwalaja na zapisywanie zdjec w duzych rozmiarach to wlasnie szkukanie kadru ponowanie, po nacisnmieciu migawki.W przytoczonym w tej dyskusji przykladzie, ze wycina sie "glowki" jest dobry przyklad - technicznie, bo merytorycznie te zdjecia najczesciej nic nie znacza poza identyfikacja postaci i dlatego nikt nie wysyla sie ich na konkurs. Organizatorzy konkursu zareagowali troche zbyt pozno, co jest tylko dowodem, ze nie ma (jeszcze) procedur weryfikujacych czy zdjecie bylo manipulowane czy nie. To kwestia czasu, w mojej opini, kiedy takie procedury zostana wprowadzone przed ogloszeniem wynikow. W moim mniemaniu, to nie dziennikarstwo podupada, to swiat sie rozwija i dostrzegamy w nim wiecej, takze jego bledy i mozliwosci (dobre i zle) jakie niesie technologia. Teraz jest latwiej je dostrzec, a myslenie, ze kiedys tak nie bylo jest naiwne. Kwestia winet i dopalen fragmentow to temat na doktorat z fotografii. 2010/03/04 17:58:04
Ciekawe, czy zdemaskowanie nastąpiło w wyniku profesjonalnej analizy foty (tak jak wykryto sklonowane gołębie z Grand Press Photo), czy może Rudyk opublikował wcześniej kolorowy reportaż w jakimś ukraińskim czasopiśmie, którego co prawda w Amsterdamie nikt nie czyta, ale w Kijowie, Charkowie, Stanisławowie...?
Regulamin jest absolutnie jednoznaczny w tej materii i decyzja nie mogła być inna. Oczywiście miejsce na odrobinę kazuistyki zawsze się znajdzie, nawet na WPP. British Journal of Photography, który pierwszy podał wiadomość, cytuje dyrektora WPP: "for hard news, we have to apply the rules very strongly, but for portrait, we can be more flexible." Cytat pochodzi zresztą z czasu sprzed "afery". Nie wydaje mi się, żeby Rudyk dopuścił się istotnego przekłamania. Nie porównałbym tego nawet z gołąbkami. Że tak drastycznie przyciął i przyciemnił? To jak w końcu jest z tą fotografią? Należy do do sztuk wizualnych czy performatywnych, jak, nie przymierzając, balet? Tancerz ma jeden niepowtarzalny moment i jedną szansę, żeby wykręcić mistrzowski piruet, a kogo obchodzi, ile razy Vermeer poprawiał perłę w kolczyku albo czy nie podretuszował wytrzeszczonych oczu? Chodzi chyba o zawiedzione zaufanie. Kto jest wierny w małej rzeczy, jest wierny i w wielkiej, a kto w małej rzeczy jest nieuczciwy, jest nieuczciwy i w wielkiej. Profesjonalizm bądź jego brak, kreatywność bądź jej brak, w ogóle kryteria właściwie estetyce, chyba mało tu mają do rzeczy. Ciekawie zbiega się to z dyskusją o biografii cesarza reportażu literackiego. Nie chodzi mi o wątki obyczajowe i "szpiegowskie", bo to duperele, tylko o najbardziej istotną sprawę autentyczności. Ktoś powiedział, że po prostu trzeba przestawić parę książek z półki "reportaż" na półkę "beletrystyka". W końcu, czy ktoś widział metrykę księcia Myszkina? Czy kogoś w ogóle to interesuje? Obronią się reportaże wszelkiego rodzaju bez naiwnej wiary w prawdę? Czy młodzieńczo naiwna samoświadomość fotografii jest stanem przejściowym w jej relatywnie krótkiej historii, czy ceną za przywilej funkcjonowania na prawach odrębnej sztuki? 2010/03/04 19:10:40
Bardzo się cieszę, że pokazałaś tę surową klatkę. Jak bardzo dokumentalny walor tej opowieści maleje, kiedy go obedrzeć z ziarnistej, czarnobiałej, winietowanej foremki. Doskonale pokazałas tą publikacją, że formą można duuużo dodać do kiepskiej na surowo historyjki. I to jest poważne nadużycie tego pana! Forma nie szkodzi dobrym zdjęciom, słabym pozornie pomaga, ale w sytuacji wpadki, jak tutaj, bąk smierdzi mocniej. W/s kadrowania. Jaka jest różnica w wykadrowaniu detalu z klatki, której nie zdąrzyliśmy skadrować w momencie naciśnięcia migawki. Przecież wszystko co robimy w tym zawodzie, to właśnie nieustanne kadrowanie. Jak tu ustalić dopuszczalny procent obcięcia reszty? Jak się dzieje, to się naciska. W prawdziwym, nieustawianym fotoreportażu, kiedy jest akcja, to się ciśnie spust. Wierzę, że pomimo wymazania fragmentów zdjęć, ta historia chociaż stała się na prawdę. Może facet nie lubi zoomów i nie dociągnął tej dłoni. To jest zwyczajna działalność. Kadrowanie to nasza kreacja. Kadrowanie wizjerem, kadrowanie maskownicą pod powiększalnikiem, kadrowanie cropem...
2010/03/04 19:34:18
Jeśli dopuszcza się robienie zdjęć aparatem cyfrowym, dopuszcza się automatycznie wszelkie manipulacje. Czepianie się wymazanej stopy jest dla mnie jakąś groteską. Jeśli zaś Gazecie Wyborczej zależy na prawdziwej i rzetelnej fotografii, to niech ogłosi że NEGATYWY lub SLAJDY mają być do wglądu. Gdy fotografia była prawdziwą fotografią, wtedy wszystkie zdjęcia (z wyjątkiem tych zrobionych w ZSRR) były prawdziwe. Dziś wszystko jest iluzją.
2010/03/04 20:45:13
"Jeśli dopuszcza się robienie zdjęć aparatem cyfrowym, dopuszcza się automatycznie wszelkie manipulacje." - to odwazne, radykalne stwierdzenie, ale ta dyskusja jest o dokumencie a nie fikcji. Obecne standarty na to nie pozwalaja. Fotografia retuszowana jest naznaczona fikcja i propaganda. A zasada konkursu jest nie klamac (lub nie dac sie zlapac na klamstwie).
2010/03/04 20:48:23
Szanowny Panie Adamie
Lankijscy rybacy Tutaj sami widzimy o co chodzi. Prawda? Głównie chodzi nam o zdjęcie 4 i 5 tej serii. Pokazałby Pan nam oryginały? Chcielibyśmy zobaczyć jak bardzo zmaleje walor tego zestawui gdy obedrzemy z niewątpliwie, sporej-ogromnej sumy zabiegów w PS To jak, oglądamy? 2010/03/04 20:49:28
dzialanie oczywiscie niedopuszczalne, a glosy mowiace o tym ze nic sie nie stalo, albo ze szkoda ze go zlapali (na blogu blindspot komentarz) pokazuja tylko jak gleboko zakorzeniona jest ignorancja i niewiedza. nieprawda tez ze cyfrowa fotografia jest temu winna, bo kolaze i manipulacje z powodzeniem sie wykonywalo pod powiekszalnikiem, wiec bynajmniej nie o medium tu chodzi.
to fakt, istotnego przeklamania tu nie ma - tzn. bijatyka sie odbyla. na zdjeciu jest reka czlowieka, ktory bral w niej udzial, itd. i poniekad tym bardziej zalosna jest proba podrobienia rzeczywistosci w tak ryzykowny i tak nie fair sposob! to jest, jak ktos juz zauwazyl, przede wszystkim naduzycie zaufania. jesli klamiesz w malych sprawach, co powstrzymuje cie od klamania w sprawach wielkich? a na zaufaniu wszystko sie opiera w dokumencie, tak samo jak w reklamie wszystko opiera sie na czyms zupelnie innym. (do glowy przychodzi analogia sportowa. jesli bierzesz niedozwolone srodki dopingujace, to niezaleznie od tego czy zostaniesz zlapany i tak jestes oszustem, nie mowiac o szkodach jakie twoje dzialanie przynosi dla sportu i innych zawodnikow) fotografia dokumentalna z zalozenia zajmuje sie rzeczywistoscia. rzeczywistosc jest czesto niedoskonala. robienie zdjec to sa ciagle wybory, i czesto fotograf swiadomie czy tez nie stara sie zeby byla doskonala, ale jesli celem jest tylko forma, to po co w ogole pchac sie w takie zdjecia. lepiej byc artysta. z powodzeniem mozna to wszystko aranzowac. a jesli sie to dobrze i z odpowiednim rozmachem robi, przy okazji nieraz dorabiajac do tego troche ideologii, to mozna nawet zrobic kariere. przykladow nie brakuje. adam golec - dziekuje ze tak to trafnie ujales! - forma nie zaszkodzi dobrym zdjeciom, a slabym pomaga tylko pozornie. swiete slowa. w kwestii ekstremalnego kadrowania wydaje mi sie ze jest, paradoksalnie, (regulaminowo) do obrony. zasady nie mowia nic o tym ile mozna kadrowac. w zwiazku z tym, wedle regulaminu, nie ma problemu. osobiscie uwazam, ze to jest bledna reprezentacja rzeczywistosci, bo naprawde co innego sie dzieje w sytuacji jak jest ogolny kadr i ktos wezmie z niego tylko jeden maly element, a co innego gdy w rogu cos wejdzie i zamiast 100% klatki jest 95% - swiat sie nie konczy, choc "blizsza prawdy" jest pelna klatka. po prostu - i o to sie wszystko rozbija - fotograf co innego fotografuje. nie mowie tu o tym, co sie lapie w kadr, tylko o tym na co zwraca uwage obserwujac swiat przez okienko wizjera swojego aparatu. jak grany jest taki maly element, to teoretycznie mozna z jednego zdjecia sobie wyciac 4-5 klatek, i z drugiego tez tyle samo i nagle mamy caly material z dwoch zdjec... jest to wszystko o tyle smutne i smieszne jednoczesnie, ze po prostu mogl podejsc i zrobic to zdjecie reki blizej, prosze nie mowcie ze nie mogl, tylko ze - najwyrazniej - nie widzial go w takiej formie tam na miejscu. zobaczyl je dopiero ogladajac zdjecia, a to sugeruje nam ze autor jest fotografem tylko przecietnym. 2010/03/04 22:16:29
Mi się podoba, ze weryfikacja odbywa się po werdykcie. To jest właśnie odpowiedzialność fotografa. Każdy ma prawo wysłać co chce, ale musi się liczyć ze zostanie wyróżniony... Odpowiedzialność jury to uzasadnienie i obrona wyboru.
Oczywiście ze autor może przekadrować swoje zdjęcie. To nie grzech, tylko mniej szlachetne zagranie niż podejść bliżej czy zmienić szkło. Idąc dalej można by prosić o 20 klatek w lewo i w prawo, bo przecież wiadomo, że dobremu fotografowi wystarczy jedna klatka :-) Tak na prawdę zdjęcie powinno być kadrowane przez fotografa. Zmiana kadru, a więc kompozycji nie powinna się odbywać bez jego zgody. W różnych redakcjach jest różnie. Miałem przez kilka miesięcy cotygodniową autorską rubrykę w GW 3miasto, Niestety zdjęcia były przekadrowywane, przycinane, obracane bez mojej zgody. Co więcej z moją wyraźną prośbą, aby tego nie robić... ale nic to... po prostu przestałem publikować tam swoje zdjęcia, bo mi ich było szkoda. Smutne ale prawdziwe. Czy wyobrażasz sobie, że jakikolwiek edytor przycina fotografię takiego Nachtweya czy Pellegrina bo mu się reklama nie mieści? pozdrowienia, Kacper PS To nie jest kwestia tego, ze teraz więcej się oszukuje - teraz łatwiej to zweryfikować. 2010/03/04 22:18:53
jak łatwo stawia się zarzuty będąc anonimowym. Pozwoli więc Pan, kotkuzogonkiem, że zlekceważę ten wpis.
ad rem. Myślę, że jurorzy dali tylko małego klapsika autorowi przeciętnego materiału, za w dodatku przeciętne przewinienie. A co z tymi materiałami, które są przesadnie ustawiane, w których fotografie tworzy się we współpracy z dużą ekipą planu zdjęciowego. Gdzie jest reżyser, oświetleniowiec i producent. Gdzie angażuje się ogromne środki dla odbudowania przemijającej chwili. A tu ukrzyżowali chłopaka... 2010/03/04 22:25:36
Adam - trafne pytanie. Odpowiedz jest prosta. Jak ktoś robi wielką produkcję to ma wielkie możliwości i zaplecze by się bronić. A że temat jest trudny i śliski do weryfikacji, wiec pozostaje niesmak kuluarowego gderania. A tu jest prosty temat. Wręcz podręcznikowy. Wszystko widać jak na stopie. Żal chłopaka, bo wpadł w idiotyczny sposób, choć z drugiej strony dorosły jest. Wiedział co robi.
pozdrowienia, Kacper 2010/03/04 22:41:21
dzisiaj, po lekturze wielu tekstów licznych fachowców od reportażu, wydałem 50-kilka złotych na Kapuścińskiego Non-Fiction. Zbudować sobie własną opinię chcę. I tak sobie myślę, jak przykro byłoby mi, gdyby za kilkanaście lat któryś z rzeczywiście wielkich materiałów okazałby się ustawką, nie w sensie formalnym, ale merytorycznym. Że byłby oszustwem. Że dla dobra materiału np. autor przedatował zdjęcia, upozował scenę wiedząc, że nikt jej nie zweryfikuje. Że był świadkiem sceny, która odbyła się wyłącznie pod wpływem jego obecności lub roztaczanego zbyt szerokiego uśmiechu. Kacper masz rację, najtrudniej jest udowodnić największe przekręty. Dlatego jurorzy się za to nie biorą. Jakaż by była wtedy nieszczęsna wykrywalność...
2010/03/04 23:17:39
"Zal chlopaka, bo wpadl w glupi sposob"? Gosc postapil wbrew zasadom regulaminu, ktore wyraznie od kilku lat mowia co mozna i co nie mozna. Zostaly one uscislone wlasnie dlatego, zeby przeciwdzialac takim sytuacjom. Nie ma nad czym sie litowac.
Wydaje mi sie ze jest cos nie tak z fotografem, ktory drukuje zdjecia w jednej formie w gazecie, a pozniej ten sam temat z tych samych zdjec wysyla w drastycznie innej postaci na konkurs. Nie ma o tym zadnego zapisu w zasadach, bo jak ujac w punkt regulaminu cos takiego jak szczerosc? 2010/03/04 23:22:03
a tu jest zdjęcie obrobione bez stopy i z nią
sodelete.livejournal.com/16192.html 2010/03/04 23:54:50
nathaniel_hornblower: żal chlopaka, bo wpadł w głupi sposób. Tak po ludzku żal. Wystarczyłoby gdyby przyciemnił tą stopę, aby nie wydawała się kolejnym palcem u ręki w B&W, a nadal występowała w kompozycji. Tak jak na powiększalniku się wyciemniało...
Łatwo się rzuca kamieniami.. 2010/03/05 12:58:18
Adam Golec - "A co z tymi materiałami, które są przesadnie ustawiane (...)"
Moge poprosic o jeden przyklad? 2010/03/05 13:11:18
domyślam się, że powinienem podać przykład z Polski, z telefonem do autora ? ;)
2010/03/05 15:19:34
"Szanowny Panie Adamie
Lankijscy rybacy Tutaj sami widzimy o co chodzi. Prawda? " Ha - bardzo ładny, retoryczny "sztych". Może pytanie powinno brzmiec: -Czy bardziej podobają się Nam foty powstające w momencie nacisnięcia migawki, czy te tworzone w fotoszopie? (mysle tez, ze gdyby ktos z Nas dzis, czy jutro zrobil podobnie "intensywny retusz" jak Pan Rudnik, czy pan Golec, ale POD POWIĘKSZALNIKIEM - nie uslyszałby złego slowa ...:) 2010/03/05 15:46:56
Adam Golec - Zla implikacja. Nie napisalem tak nigdzie. Prosze o przyklad, bo rozmawiamy o konkretnym, bardzo indywidualnym przypadku. Jestem ciekawy zobaczenia takich zdjec, a moja ciekawosc dotyczy konkretnie efektu pracy. Zdjecia wystarcza, telefon niepotrzebny.
2010/03/05 16:16:47
właśnie od tego są jurorzy, by podawać przykłady te dobre i te złe. Jakikolwiek przykład podałby fotograf, pojedynczy twórca, nie potraktowany będzie obiektywnie. No i słusznie. Więc nie podam. No przecież zawiść wtedy przeze mnie przemówi :) Przywołałem w pierwszym wpisie temat ingerencji photoshopa w surowe zdjęcie. Uważam tylko, że Antysportowi zabiegi `cyfrowej ciemni` nie pomogły, materiał mi się nie spodobał, tyle. Jest oczywiste, że zdjęcie nie powstaje w ciemni, zdajemy sobie chyba sprawę, że to gdzie ono powstało rozpozna tylko wąska grupa wtajemniczonych. Większość odbiorców poddaje się powierzchownym zabiegom na słabym zdjęciu. Sprawy wycinania fragmentów zdjęcia nie nadają się do dyskusji, to jest rzecz aksjomatyczna w fotografii prasowej. Nie i już. Miałem nadzieję podyskutować o tej dyskwalifikacji, ale starym zwyczajem tego forum temat uciekaaa... jak i ja - Pozdrawiam. Adam
2010/03/05 16:52:37
Poprosilem o ten przyklad, bo go przytoczyles, a w dyskusji o dyskwalifikacji wszystko zostalo powiedziane.
W sprawie kadrowania sie z Toba zgadzam. A dyskwalifikacja? Ten konkurs ustala ramy fotografii prasowej i dobrze sie stalo, ze te ingerencja zostala zauwazona. Tu nie chodzi o to, ze bylo malo zmian, ktore nie zmienily sensu tej historii. Chodzi o zasade, ze nie wolno. Doskonale rozumiem, ze wymazanie tego fragmentu sprawilo, ze zdjecie stalo sie czytelniejsze, ale dopuszczenie takiej ingerencji w konkursie, ktory w swojej konstytucji uzywa slowa "prawda" spowoduje, ze musialby py powstac reguly ile wolno i jak poprawiac. Takich regul nie ma - poki co. Rok 2009 pokazal, ze granice poprawiania jasnosci/kontrastu i dopalen/winet na fotografii w fotoszopie (mowie o tym dunskim konkursie) tez sa. To temat na zupelnie inna dyskusje i o tyle ciekawy, ze nie ma zadnych kryteriow mowiacych "ile mozna". Zamykamy dyskusje? 2010/03/06 13:38:53
"Stepan Rudik powinien sobie szukać innego zajęcia, w branży fotograficznej niestety się skompromitował." - no tu bym sie nie zgodzil...Pozdrowienia z poznanskiego dzialu GW i przystankowych slowikow...
2010/03/06 21:28:55
bolku, jeśli dla kogoś Maleszka i Kapuściński są idolami to przystanki autobusowe z gołąbkami w tle są małym pikusiem.
2010/03/06 23:23:48
Przykro sie to wszystko czyta.
Chlopaka rzeczywiscie szkoda. No bo przeciez taki mily i sympatyczny i tak ladnie mowi. Jak sie oglada glupote innych ludzi to zawsze jest przykro... tak po ludzku przykro... Boli brak konsekwencji, moze cynizm, a moze glupota, a moze tylko brak refleksji o tym, co i dlaczego sie robi. Myslenie generalnie boli i niestety wielu osobom jest obce. No i potem sie czyta takie kwiatki w prasie, gdzie opowiesc o ego bohatera-"fotografa"-"dziennikarza" jest wazniejsza niz historia i dramat ludzi wokolo... 2010/03/07 14:54:22
Jeżeli ktoś kto się zajmuje fotografia zawodowo "robi" zdjęcia poprzez wycięcia małego fragmentu i zmasakrowaniu go w PS, a potem jeszcze mówi że nie zawsze jest czas na zrobienie zdjęcia i ze kompozycja się tak nie liczy to myślę ze powinien zostawić aparat i może niech robi wywiady? skoro lubi tak rozmawiać... Tak zdjęcia robią amatorzy którzy zaczynają przygodę z foto a nie profesjonalni fotografowie którzy startują do WPP... Kompromitacja totalna i wstyd dla "branży". Według mnie WPP powinno najpierw sprawdzać RAWY a potem ogłaszać wyniki... bo samo się kompromituje nagradzając takich twórców.
2010/03/08 11:38:59
Pamiętam, jak kilkanaście lat temu razem z dwoma innymi fotografami zrobiłem wystawę pt. `Płena Klata`. Miałem wtedy obsesję na tym punkcie. Zawsze chciałem zamykac kadr naturalną czarną ramką. To były czasy negatywów. Wpadło na wernisaz kilku fotografów, których nazwiska dzisisiaj się liczą. Słów krytyki nie było końca. Że niby dlaczego tak trzymać się tego źródłowego kadru... Nie wiem czy wpisuja się na tym forum, bo odważnych tu niewielu, ale co oni dzisiaj myślą o pełnym kadrze i świadomym komponowaniu zawartości zdjęcia. Wywołuje do tablicy :)
2010/03/08 14:46:56
Wiadomo, najlepiej jest odpowiednio kadrować na etapie robienia zdjęć, ale jest to wielka sztuka i nie wielu tak potrafi(ło). Natomiast kadrowanie jest dla mnie jak najbardziej dopuszczalne wtedy gdy nie zmienia tematu zdjęcia, gdy po kadrowaniu zdjęcie przedstawia dokładnie to co chcieliśmy pokazać przy naciskaniu spustu migawki. Zupełnie czymś innym jest tworzenie zupełnie nowego zdjęcia ze zdjęcia już zrobionego. Poza tym ciężko nazwać to kadrowaniem, jeżeli obcinam ponad 90% zdjęcia:)
Ps. żeby nie było - nie byłem na twoim wernisażu:) 2010/03/08 15:17:22
Tu mozna przeczytac co Rudik mial do powiedzenia na ten temat:
www.bjp-online.com/public/showPage.html?page=873689 Moim zdaniem ta sprawa jest za szybko szufladkowana jako kolejne zwykle oszustwo i nie wywolala dyskusji nad kwestiami fundamentalnymi. Zgoda co do tego ze za klonowanie slusznie zdyskwalifikowano Rudika z konkursu, bo zlamal zasady regulaminu. Ale sugestie ze mogl przyciemnic niepasujacy mu fragment i byloby ok wydaje mi sie nieco absurdalne. Taki sposob obejscia problemu wynika z codziennej praktyki w tej branzy (tzw standardow), ale przeciez mozna to doprowadzic do absurdu i pobawiwszy sie w chirurgie pikselowa nawet przy pomocy tej metody doprowadzic do znikniecia stopy. Zdjecie byloby wtedy "prawdziwe", bo obrobione w sposob "legalny", ale z punktu widzenia odbiorcy efekt bylby ten sam. Co do kadrowania to choc bliskie jest mi podejscie o ktorym pisal Adam, zeby szanowac integralnosc klatki, to nie mam problemu z tym ze ktos kadruje. Rudik do tego stopnia przekadrowal zdjecie ze trudno mowic o poprawianiu oryginalu - powstalo po prostu nowe zdjecie na podstawie starego. Jako fotografa, moze mnie to gryzc, ale jako odbiorce zdjecia przyznam ze nawet takie przekadrowanie nie robi mi to specjalnej roznicy. Dlaczego? Dlatego ze i pelna klatka i przekadrowana klatka i tak jest tylko fragmentem przedstawianej rzeczywistosci, tak jak kazde zdjecie. Natomiast co do obrabiania tonalnego, ktore w tym przypadku zdaje sie budzic rowne zastrzezenia co wyklonowanie stopy - zgadzam sie, mamy problem. Tyle ze nie z Rudikiem, ale ze standardami fotografii reporterskiej, poczynajac od konkursu World Press Photo. Polecam male cwiczenie dla wyobrazni: - jak wygladalby raw zdjecia roku? - jak pierwszego miejsca Spot News (single)? - pierwszego miejsca People in the News (single)? - pierwszego miejsca Daily Life (single)? - pierwszego miejsca Portraits (single)? Jesli ktos ma czas i ochote moze przyjrzec sie kolejnym. Tyle ze nie za to Rudika zdyskwalifikowano. Wyglada na to, ze jury WPP poki co nie kwestionuje "prawdziwosci" zdjec na podstawie metod i efektow obrobki tonalnej. Gdyby zaczelo to obawiam sie ze zbyt wiele glow by pospadalo. Tymsamym, jak rozumiem, odbiorcy maja przyjac ze takie zdjecia sa "prawdziwe"... Chcemy zeby odbiorcy wierzyli ze fotografia reporterska jest prawdziwa, bo z tej etykiety "prawdziwosc, "prawda", "non-fiction" wynika zasadnicza czesc wartosci. Czesto sami w to wierzymy. Ale sadzac po efektach - podrasowanych zdjeciach drukowanych w prasie - ta "prawdziwosc" troche nas musi uwierac. Ustalamy wiec miedzy soba co uznajemy w tej kwestii za legalne a co nie. Tym co przekrocza ta umowna granice hucznie nadajemy tytul oszusta i skazujemy na prasowy ostracyzm. Tak jak bysmy zlapali sportowca na dopingu. Tyle ze fotografia reporterska to nie zawody sportowe, a reguly wcale nie sa jasne. A juz na pewno nie dla odbiorcow. Jedno wydaje mi sie pewne - kto nie gra z odbiorca w otwarte karty strzela sobie w stope. Ponawiam pytania: Jaki właściwie jest cel fotografii dziennikarskiej? Jakie zasady w niej obowiązują? Jak sie te zasady maja do celu? 2010/03/08 18:19:35
a-kto-pyta: musze powiedziec ze podpisuje sie pod Twoim postem, mimo ze kryje sie za anonimowym dla mnie pseudonimem. Są konkursy, w ktorych liczy sie poelna klata. Oczywiste jest wowczas, ze wraz ze zgloszeniem wysyla sie rawy/slajdy/negatywy. Tu nie ma takiej potrzeby. Dla mnie potwierdzanie pelnej klatki do dodatkowy plus. Jest kunsztowniej, bardziej koszernie. Ale nie mniej prawdziwie...
Pytanie o to czym jest fotografia prasowa niestety pozostanie bez odpowiedzi. zawsze tak było... pozdrowienia, kacper 2010/03/08 18:26:25
Cel tego rodzaju fotografii jest od zawsze ten sam: potwierdzić fakt istnienia. Jakie są ramy jej realności? Kiedy fotografia traci znamiona dokumentu? W fotografi czarno-białej technicznie marewruje się jasnością, kontrastem i ostrością. Przez ponad wiek wyważano te wartości i mimo, że nie ma żadnej definicji potrafimy patrząć na zdjęcie odróżnić rzeczywistość od abstrakcji. W fotografii kolorowej, ponieważ narzędzia do jej produkcji oferują coraz szersze możliwości właśnie teraz to się dzieje. Dla przypomnienia: Photoshop'a skonstruowano jakieś 20 lat temu a Lightroom w 2006, więc nie ma kryteriów - te kryteria tworzy się w instytucjach (Konkurs WPP) i poprzez takie dyskusje, jak tutaj.
Ustalenia dotyczące retuszu pozostają bez zmian,i są takie same jak w fotografii czarno-białej - historia zna takie przypadki i z niej korzystamy. Treść, to co jest na fotografii oraz operowanie nią w trakcie procesu twórczego (fotografowania) jest uniwersalna. 2010/03/09 17:03:49
Kacper, odpowiedź na pytanie czym jest fotografia prasowa zawarta jest w poszczególnych kategoriach konkursów. Na przykład: Spot News, General News, People in the News,czy myślisz, że w tych kategoriach dopuszczalne jest usuwanie części obrazu albo doklejanie jakiś elementów , które z niewiadomych powodów podobają się autorowi? Są też kategorie takie jak: Arts and Entertainment, Nature i też zastanawiam się czy można np dokleić albo pokolorować fragment eugleny zielonej sfotografowanej na tle pływaka żółtobrzeżka? Dość ortodoksyjnie powiem, że fotografia prasowa jest doskonale zdefiniowana a w definicji zawarty jest zakaz ingerencji w rzeczywistość i w późniejszy produkt, jakim jest zapis cyfrowy czy odbitka. Co by było gdyby fotograf wojenny zaczął ustawiać działania plutonu egzekucyjnego lub kierunek natarcia piechoty. Oczywiście takie rzeczy się dzieją ale dyskwalifikują fotoreportera prasowego. Ostatnia dyskusja i książka o Kapuścińskim ustawia autora Hebanu na pozycji pisarza fantasty a nie reportera.
2010/03/10 12:49:15
ja też...niepokoi mnie ostentacyjna tendencyjność Domosławskiego dochodzenia to tej `prawdy`. Odnajduje w tym śledztwie raczej niż biografii model zachowania, jakiego niektórzy używają do oceny wpadki tego Rosjanina. Jakaś taka nieuzasdniona, zajadła, wręcz euforyczna czasami radość z wypunktowania jego wad i nadużyć.
2010/03/10 13:58:11
Ale książka, napisana jest świetnie i czyta się ją znakomicie. W tej tendencyjności jest coś co być może ma podłoże psychologiczne i określa stosunek ucznia do mistrza , przyjaciela do kogoś kto jest mistrzem przyjacielem a nie przyjacielem. Albo jest wynikiem innego stosunku do historii jakie ma w sobie pokolenie Artura. Ludzi z pokolenia Kapuścińskiego może nie dziwić kilka nie wygodnych faktów np. historia ojca ale pokolenie Domosławskiego może nie zrozumieć w imię jakich ideałów ktoś dopuszcza się konfabulacji.
Chyba nie użyłbym słowa "śledztwo" ani w stosunku do książki ani do oceny wpadki Ukraińca. To jest raczej uporczywa próba wyjaśnienia dlaczego coś się wydarzyło. Dlaczego jeden w drodze do sławy zmyślał i oszukiwał a drugi oszukał? 2010/03/10 15:04:35
...tylko cóż tu wyjaśniać :) . Mam nadzieję, że to, że nie należę do pokolenia Kapuścińskiego, Domosławskiego, albo też, że nie jestem ukraińskim kibicem nie odbiera mi prawa do próby poznania prawdy. To, że moje oczekiwania wobec ustawek kiboli są ukształtowane znajomością tych drugich z krakowskich drużyn, nie daje mi prawa do negatywnej oceny materiału Ukraińca. Tak w drugim przypadku, kiedy posługuję się gustem, dopuszczam formę dużego ziarna i nie dopuszczam wyklonowania nogi, jak i w pierszym, kiedy chcę poznać prawdę nie zważając na zażyłość lub jej brak między mistrzem i uczniem. Nie chcę tu rozwijać dyskusji o Kapuścińskim lub nie daj boże Domosławskim, zastanawiam się tylko nad formą oceny ludzi, którzy dopuścili się niewątpliwie złych czynów. No zrobili to i już, o czym tu dyskutować. Werdykt jest jasny, dyskwalifikacja, jednego i drugiego. A czy jeden ubrał swoje nieprawdy w piękna beletrystykę, czy drugi w ziarniste, czarnobiałe obrazy, to żadna okoliczność, ani na dobre, ani na złe.
2010/03/10 15:23:37
Jak myślisz kto nie dostał trzeciej nagrody w kategorii sports features tylko dla tego, że ktoś dopuścił się czynu niezgodnego z regulaminem? Ktoś taki musi istnieć może to właśnie ty?
Jak myślisz ile osób, oprócz żony cierpi, cierpiało lub będzie cierpieć (córka) z powodu działań pisarza ? Jaką formę oceny można przyjąć w obu wypadkach? Czy może nie oceniać bo nie nam oceniać innych? Oczywiście skala zła obu tych przypadków nie jest do porównywania bo jeden z głupoty zrobił sobie krzywdę oszukując innych a drugi z premedytacją czynił zło dla własnej kariery. 2010/03/10 17:13:15
Guma, oczywiście ze usuwanie elementów jest niedopuszczalne... Ale jak reporter wojenny chce ustawiać światła i czekać czy pluton mu wejdzie na scenę - jego sprawa. Albo nic nie ustrzeli, albo jego ustrzelą. Zastawianie fotopłapek nie jest zagraniem łamiącym zasady gry. Co innego inscenizacja, czy produkcja w tej kategorii.
Pytając o istotę zdjęć prasowych nie miałem na myśli dopuszczalnych zabiegów technicznych, tylko filozoficznie. Czy istnieje jakiś kodeks fotografii prasowej, który ustala zasady gry? Idąc tropem "fotooptyki" - swego rodzaju kodeksem są warunki zgłoszenia prac do prestiżowych konkursów. pozdrowienia, Kacper 2010/03/10 17:36:22
Kacper, istnieje kodeks fotografii prasowej jest nim : "Prawo Prasowe", wewnętrzne regulacje redakcji, i etyka dziennikarska. Fotograf prasowy jest dziennikarzem, nie ma mikrofonu, nie używa długopisu, nie "kameruje", ma za to aparat fotograficzny.
Przynajmniej tak było do tej pory. Może świat idzie do przodu i zawód dziennikarza zmienia się w jakimś kierunku ale takie myślenie o fotoreporterce spowodowało (moim zdaniem) dyskwalifikację fotek Stepan Rudnika 2010/03/10 17:50:00
fotoreporter nie używa długopisu ???!!! nie ma mikrofonu ??? daj spokój , ej Jerzy :)
2010/03/10 22:15:45
No dobrze!!! dziennikarz - fotoreporter tak samo jak dziennikarz piszący używa mikrofonu, długopisu, czasami kameruje. :-)
2010/03/19 01:40:44
z punktu widzenia amatora czuję DUŻE rozczarowanie i stęplowaniem jak i całą tak drastyczną obróbką, było by mi wstyd na zwykłym forum taką pracę wystawić, a tu rozmawiamy o WPP, najbardziej rozczarowują wypowiedzi tłumaczące osób z branży , szkoda
2010/04/30 08:55:40
O jak dobrze znaleźć miejsce, gdzie są podobni do mnie!
Pani Beato, nie znając Pani blogu, pół roku temu założyłem mój o tytule "Patrz!", gdzie wyraziłem zupełnie podobną opinię na temat przypadku Stepana Rudika. Myślę, że załączenie również obrobionej wersji jego zdjęcia byłoby pomocne dla porównania. Cieszę się, że moje odczucia znajdują potwierdzenie u bardziej doświadczonych koleżanek i kolegów po fachu :-) Pozdrawiam serdecznie, Piotr Kubic 2010/05/19 15:14:45
"Kompozycja zdjęcia to rzecz drugorzędna" - rewelacja!!! Niestety tak w wielu przypadkach wygląda dzisiaj fotoreporterka!
Kompozycja nie jest brana pod uwagę, a młody fotograf mówi często - to się wytnie! Brak myślenia, lenistwo, ignorancja, czy tylko głupota?! Ileż to razy powtarzam, powtarza się, że aparat jest tylko i wyłącznie przedłużeniem mózgu. A może to tylko pusty slogan? Pytam zatem - po jaką cholerę fotoreporterzy noszą torby z przynajmniej kilkoma obiektywami, dwoma trzema puszkami? Po co zmieniać obiektyw, jeśli można wykadrować? Tego typu opinie śmieszą mnie. Nie rób zdjęcia w komputerze, zrób je na miejscu wydarzenia. W komputerze popraw jasność, kontrast, nasycenie, przyciemnij tu i ówdzie lub rozjaśnij. Tego typu zabiegi robiono również w ciemni od zawsze. Natomiast usuwanie, choćby tego buta, kojarzy się mi z totalitaryzmami, w których to wedle koniunktury i potrzeby usuwano tego, czy innego polityka podpadziochy. Wspomniał ktoś o przycinaniu okładek, że tam można, a tutaj nie! Człowieku! Robienie okładki, to nie najpoważniejszy konkurs prasowy na świecie, gdzie wysyłasz dokument traktujący o ważnym zjawisku będącym dowodem nieniknącego zdziczenia człowieka. Okładki to w większości pionowe kadry, a zdecydowana większość fotografii, kadrów jest pozioma. Coraz częściej okazuje się, że ów dokument jest?! No no właśnie! Jaki i czym jest?! Może facet wynajął statystów, by zrobili na potrzeby jego zdjęć, które i tak powstały dopiero w komputerze, ustawkę w pełnym tego słowa znaczeniu? A może on w ogóle nie potrafi robić zdjęć? Gdybym był Jurorem, to chciałbym zobaczyć więcej jego oryginalnych plików, bo kontrowersyjna klatka być może jest wyrobem któregoś z rzeczonych kiboli. Pomiędzy praniami zrobił klatę komórką, którą sprzedał za przysłowiową flaszkę fotografowi? Świadomy fotograf, nie ignorant, zmieniłby obiektyw, podciągnął zoomem -pośpiechu nie widać, a nie mówił, że kadr nie ma znaczenia. Ma znaczenie i to wielkie, bo po nich rozpoznajemy fotografa, jego styl, a tego możemy rozpoznać tylko po tym, jak zrobić z niczego coś! Co prawda, to też wielka sztuka, ale pozostawmy te robotę fotoedytorom, którzy często z niczego muszą robić coś. Na tego typu konkursy niech trafiają fotografie od myślących fotoreporterów, dla których kadr i rzetelność przekazu to jedna nierozerwalna wartość. |
Czy reporter ma prawo podbarwiać rzeczywistość? Ta dyskusja toczy się w książce i w życiu. Nie mam jasnego poglądu. Bez wątpienia nie można pisać reportażu o zmyślonej postaci - jak to zrobiła przywoływana w książce amerykańska dziennikarka. Ta mistyfikacja miała służyć nie prawdzie, lecz karierze reporterki. To dyskwalifikuje. Zmianę faktów i miejsc zdarzeń należy traktować jak błędy. A czy można dopisać łzę na twarzy zrozpaczonej kobiety? - pyta Gabriel Garcia Marquez w książce Domosławskiego. Powiedziałbym: tak, jeśli tylko w ten sposób potrafimy wyrazić czyjeś emocje. Co więcej, i tak nigdy nie odwzorowujemy rzeczywistości jeden do jednego. Zawsze wybieramy wypowiedzi, uczynki, zdarzenia. Selekcja to przecież zniekształcenie. Może więc najważniejsza jest intencja - czy chodzi o oddanie prawdy, tak jak się ją pojmuje w jej złożoności i, bywa, niejednoznaczności, czy o efekty służące karierze reportera.
(Marek Beylin, Sprawa Ryszarda K.)