świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
Blog > Komentarze do wpisu
Fotomaliny 2009

NEWSREPORTAŻ 2009, III miejsce, Autor: Kuba Kamiński/Rzeczpospolita

Nietrudno zgodzić się z jurorami tegorocznego Newsreportażu, którzy na gali rozdania nagród (nie byłam, powtarzam z relacji obecnych) przyznali, że poziom konkursu był w tym roku wyjątkowo niski.
Obejrzałam każdy z wyróżnionych reportaży, do drugiej rundy nikt by mnie już nie zmusił, nawet pod groźbą kary albo za pieniądze. Byłaby to ogromna strata czasu, a ten jak wiadomo jest dziś najcenniejszy. Wyjątek stanowi reportaż Kuby Kamińskiego "Salaryman" ( III nagroda w kategorii Życie codzienne), poruszający problem już obfotografowany, ale zrobiony rzetelnie i dobrze wyedytowany. Większość materiałów prześlizguje się po całkiem ciekawych tematach ( m.in. zamknięte osiedla T.Wiecha), reportaże są fatalnie wyedytowane ( choćby "Wielka woda" Krzysztofa Łokaja), poruszają banalne tematy ( "Szybka zima" Jacka Świerczyńskiego). Miałam nadzieję że jury, złożone głównie z czynnych i młodych reporterów, wyłowi jakieś nowe talenty i wreszcie zobaczymy coś interesującego. Cud się nie zdarzył, a poziom tegorocznego konkursu był niestety amatorski.
Może wzorem Hollywood w przyszłym roku ktoś powinien przyznać fotograficzne maliny czyli nagrody za najgorsze zdjęcia?
Fotograficzną malinę za tytuł materiału powinien w tym roku dostać Maciej Jeziorek, który nazywając swój reportaż "Indyjskie Laski" ( Newsreportaż - II nagroda w kategorii Ludzie) chyba się pomylił, miało być śmiesznie, wyszło niemądrze. Zamiast II nagrody w kategorii Wydarzenia, fotograficzną malinę przyznałabym Piotrowi Małeckiemu za reportaż "Po drugiej stronie wyścigu". Autor w nudny sposób skopiował pomysł dawno już wyeksploatowany przez klasyka gatunku - Paula Fusco w "RFK" . Fotograficzna malina powinna też trafić do autora reportażu "Szybka zima", Jacka Świerczyńskiego, raz za to, że nie zatytułował przewrotnie swojego materiału np. "Zima nie zaskoczyła fotografów", dwa z powodu wysłania serii malarskich portretów na konkurs fotoreportażu.Te zdjęcia są może ładne ale czy ciekawe, zaskakujące? Szkoda że fotograf wykonując ten materiał "zmarzł tak bardzo", upór i poświęcenie były godne lepszej sprawy.
Z fotomalinami za fotokasty na razie się powstrzymuję, nie podcinajmy nóg nowej kategorii. Nie było tak źle, choć z przykrością stwierdzam, że wiele materiałów zyskuje, gdy słucha się ich z zamkniętymi oczami.....

czwartek, 19 listopada 2009, cwiczeniazpatrzenia
Komentarze
2009/11/19 11:18:51
Ufffffff, przynajmniej nie oberwałem imiennie :) pozdrawiam!!!
-
2009/11/19 12:50:44
Nie bylo tak zle z fotokastami? Powiedzmy ze byly mniej wiecej tak udane jak zajawka samego konkursu. Wiem, wiem, nie podcinajmy nog na poczatek. Tak, ale lepiej nie traktujmy tez tej kategorii ulgowo, bo w ten sposob nigdy nie wypracujemy jakosci. Problemem jest chyba nawet nie to, ze nikt u nas nie robi tego na wysokim poziomie a raczej fakt, ze ta sytuacja jest pochodna tego jaki poziom w tej materii reprezentuja dzienniki i tygodniki. Niestety jest to zamkniety obieg z ktorego wyjscia na razie nie znajdziemy, tym bardziej teraz gdy nie ma na nic kasy.
-
2009/11/19 15:21:14
a jak ktos nie jest wymieniony z nazwiska w tym tekscie to dobrze czy zle?
-
2009/11/19 16:59:04
Pisze z cudzego konta ale nie widzialem ze bez zalogowania sie nie da:

No, Beata pojechalas rowno po wszystkich to musze sie troche wybronic jako czynny i relatywnie mlody ;) Mateial Tomka Wiecha, to jedyny reportaz, ktory opowiada o wspolczesnosci. Pewnie ze moglby byc lepiej zrobiony, moglby byc zrobiony tez gorzej. Moim zdaniem dobrze oddaje klimat i charakter miejsca kompletnie zwyczajnego i teoretycznie nieciekawego do fotografowania. Jakis czas temnu przeczytalem ciekawy wywiad ze Stevenem Meyesem na temat World Press Photo. Powedzial ze 90% tematoow jakie sa nadsylane na konkurs pokrywaja 10% calego swiata a gdzie jest reszta?
Polska nie jest wyjatkiem. Na ogol widzimy to co juz sie sprawdzilo fotograficznie. Tomek pokazal taki fragment Polski ktory jest niemal dziewiczym fotograficznie terenem. Dlatego mam nadzieje ze bedzie dalej pracowal nad tym tematem i uzupelni o brakujace elementy. Jest na dobrej drodze.
Kategoria Wydarzenia w tym roku praktycznie nie istniala co przelozylo sie na nagrody. To rzeczywiscie smutne. Material Piotrka Maleckiego lubie bo pokazuje wydarzenie bez wydarzenia, fakt, troche kojarzy sie z Paulem Fusco ktory wlasnie wydal piekna ksiazke z przejazdu slynnego pociagu ( odbieralbym to jako komplement) ale nie ma to dla mnie znaczenia, bo to jest tylko pewien sposob obrazowania ( nietylko Paul Fusco fotografuje z okna pociagu ;) co maja powiedziac fotografowie przemierzajacy Koree Pn?
Do swiatelek w tegorocznym Newsreportazu zaliczam material Agnieszki Rayss "Piękne Ciało" oraz "Biały dom" Michała Łuczaka. Ciekawe, troche mniej reporterskie, inteligentnie sfotografowane tematy z nastrojem i spora swiadomoscia wizualna.
W fotokascie, hmm... troche zabraklo fotografii moim zdaniem, a przynajmniej szacunku do niej. A moze to moj problem bo nie lubie zoomowania ;) Fakt, ze po zamknieciu oczu rzeczywiscie dobrze sie slucha tegorocznego zwyciezcy.
Ale konkursy to tylko konkursy, subiektywna opina kilku gosci. Nie przejmowac sie i robic dalej.
pozdr
Rafal Milach
-
2009/11/19 22:13:29
Witam,
Po części zgadzam się z opinią autorki w sprawie tegorocznego konkursu Newsreporta. Podobnie, zniesmaczył mnie tytuł fotoreportażu Maćka Jeziorka pt Indyjskie Laski. Drugiej zaś strony uważam, że reportaż Piotra Małeckiego Po drugiej stronie wyścigu jest naprawdę doby i wcale nie przeszkadza mi, że kojarzy się ze sztandarowym dziełem Paula Fusco. Zresztą, jak naśladować to tylko najlepszych.
-
2009/11/19 23:33:42
Witaj Beato, trudno się nie odnieść do druzgocącej krytyki. Może i racją jest, że tegoroczny konkurs niczym nie zaskakuje. Zresztą w konkursach prasowych staje się to standardem, jeżeli w danym konkursie zdarzy się choć jeden materiał w nowy sposób pokazujący rzeczywistość(jak np. swojego czasu Blue-box M. Foreckiego) możemy się cieszyć. Większość materiałów jest niestety kolejną kalką. Ileż razy oglądaliśmy już balet, psychiatryki, niewidzących, bezdomnych, biedaszyby, siłaczy i wiele wiele innych oklepanych samograjów...kwestią jest by jeżeli pokazujemy coś znanego, zrobić to w inny sposób, mocno autorski. I moim zdaniem tego przykładem jest materiał Piękne ciała Agnieszki Rayss. Co do najlepiej ocenionego przez Ciebie Salarymana Jakuba Kamińskiego, trzeba przyznać ładne zdjęcia wyestetyzowane "klimatyczne"..........lecz czy o te klimaciki w fotoreportażu chodzi.. Warto sobie przypomnieć pierwszą nagrodę (życie codzienne) w konkursie Polskiej Fotografii Prasowej 98 Piotra Janowskiego za reportaż "Salamaryn, czyli dzień z życia japońskich urzędników" ( fototapeta.art.pl/fti-kpfp99.html) , Pod względem wagi tematycznej rozkłada "Samarytanina" na łopatki. Czyli raczej sama estetyka nie wystarcza. Problem jest tak jak kolega R.M. wcześniej poruszał kompletny brak zainteresowania tematami współczesnymi. I nie na zasadzie reportażu newsowego, a analizy foto-socjologicznej. Tu szacunek się należy Tomkowi Wiechowi, jest jedynym tu autorem realizującym temat współczesny, który dodatkowo nie chce do odbiorcy przemawiać tanią ekspresją czy niskimi emocjami. Materiał Piotra Małeckiego tez zresztą wpisuje się w nurt fotografii socjologicznej, jest ciekawym portretem społeczeństwa, a wyścig jest dobrym ku temu pretekstem. Co do innych materiałów jeżeli Krzyska Łokaja Powódź oraz Szybka zima, Jacka Świerczyńskiego sa materiałami niepełnymi, ale też materiałami ciekawymi, wyróżnienia należą się jak najbardziej. Co do "Indyjskich Lasek" tu się niestety zgadzamy materiał nie trafia do mnie w żaden sposób, tytuł raczej niestosowny. Kończąc nie rozumiem zachwytu estetyką zdjęć. Czy jednak nie temat jest myślą przewodnią? Osobiście stawiam na materiały dobre i ważne...pozdrawiam
-
2009/11/20 07:54:04
Rafał,
Napisałam, że temat poruszony przez T.Wiecha jest bardzo ciekawy, ale nie wyegzekwowany. Nie przyznaje się nagród za dobre chęci czy pomysły, Tomek nie jest pierwszym fotoreporterem, który podjął nieudaną próbę zobrazowania tematu zamkniętych osiedli. Nie jest to temat łatwy, ale łatwo ulec pokusie pokazania go za pomocą banalnych obrazków. Nagrody powinno się przyznawać za skończone, dopracowane materiały, na szkice i projekty wręcza się granty.
-
2009/11/20 10:05:18
Materiał Tomka. Prosta forma. Zdjęcia nie są stylizowane. Nie udają. Takie są, jaka jest rzeczywistość. Rzeczywistość za oknem, pod nogami, przed klatką. Tomek po kolei buduje opowieść o Polsce. Po jego zdjęciach można zobaczyć jak wrażliwy jest autor. I bardzo dobrze ze dostał nagrodę, nawet jeśli jedno czy dwa zdjęcia z materiału są do wymiany. Ciesze się ze został doceniony w tym konkursie, bądź co bądź podwórkowym. Teraz jest dyskusja, z pewnością pomoże to autorowi w budowaniu dalej. Mam nadzieje ze z żelazną konsekwencją. Za jakiś czas, powstanie wielka opowieść o współczesnej Polsce. Bardzo lubię śledzić jej etapy na bieżąco na blogu Tomka. W przypadku tego konkursu dla mnie ważne jest to, że tak w przypadku Tomka Wiecha, jak i Piotra Małeckiego - forma zdjęć jest prosta. Nie w stylizacji a opowieści którą chcą zbudować jest wartość. Może tędy droga przy wysypie barokowych form wizualnych ?

Materiał Kuby Kamińskiego i Jacka Świerczyński również klasa. Choć w przypadku Jacka widziałbym tryptyk. pozdrowienia,
Kacper
-
2009/11/20 12:45:58
Trudno się dziwić niskiemu poziomowi skoro w jury zasiedli Milach, Dąbrowski, Ćwik, Dembiński i nawet Lach. Kto miał te zdjęcia robić?:) A tak poważniej, to dziwi mnie Beato, że krytykujesz Małeckiego za powielenie pomysłu sprzed 40 lat, a jednocześnie chwalisz Kamińskiego za temat doszczętnie wyeksploatowany, co sama zresztą zauważyłaś. Swoją drogą zaskakuje mnie, choć już pewnie nie powinno, gdy fotograf przemierza pół świata, żeby stworzyć materiał na temat, z którym już pewnie wielokrotnie się zetknął w interpretacji innych fotografów, w dodatku interpretacji podobnej. Czy w Japonii nie ma nic interesującego poza wymęczonymi pracownikami CBD w białych kołnierzykach? I w tym miejscu należy się ukłon w stronę Michała Łuczaka, który tuż za granicą znalazł i ciekawie zrealizował wątek praktycznie nikomu nie znany.

Co do prostej formy zdjęć Tomka Wiecha, uważam że jest zbyt prosta. Nie zgadzam się, że najważniejszy jest temat, w przeciwnym razie zdjęcia mógłby robić ktokolwiek. Fotograf powinien fotografować a dobry fotograf powinien dobrze fotografować ciekawe tematy. Forma i treść powinny być komplementarne. Zazwyczaj w polskiej fotografii prasowej mamy sytuację odwrotną - przeestetyzowane zdjęcia o byle czym, Tomek natomiast poszedł w zupełnie przeciwnym kierunku i w mojej opinii trochę przesadził.
-
2009/11/20 16:19:00
Beata, Osobiscie nie uważam że materiał Tomka jest tylko szkicem czy pomyslem, jest tam sporo dobrych zdjec ( z wyjatkiem moze 2-3) . Szkicem bardzo dobrym i w polsce kompletnie niewyekspaltowanym sa fotografowane przez niego korporacje, mam nadzieje ze Tomek bedzie ciagnal ten temat i wyjdzie z tego cos fajnego, wiadomo ze Tunbjork zrobil to tak ze ciezko go bedzie przebic. Newsreportaz nie jest WPP a nasz rynek wyglada jak wyglada i nie ma co narzekac, caly czas sie uczymy w koncu. Jest coraz lepiej i ciekawiej mam nadzieje ze to bedzie trwala tendencja. Co do osiedli to jest spojny i prosty ( to nic zlego a nwet bardzo dobrego) material. Konkurs polega na tym ze widzisz na podlodze rozlozonych setki zdjec i to tez jest punkt odniesienia do tego czy przyznac komus nagrode czy nie. I osiedla przyciagnely moja uwage. Byly JEDYNE! niestety. Wydaje mi sie ze dawanie sygnalu fotografom jakie rzeczy tez mozna fotografowac i ze to tez sie nadaje nawet na nagrode jest bardzo wazne. To jest tylko i wylacznie moje zdanie ;). A tak na boku to mam nadzieje ze maly chowa sie dobrze ;)do zobaczenia przy jakies okazji. Pzdr Rafal
-
2009/11/21 17:21:31
No a jak ma być wysoki poziom jak generalnie poziom fotografii prasowej leci na pysk, i nie jest to wina fotografów, tylko wydawców.
Lada moment na konkursy zaczną wysyłać matysiakowie, wtedy dopiero sobie ponarzekasz.
-
2009/11/21 20:55:48
Trochę jestem zdziwiony tą prowincjonalną dyskusją o poziomie fotografii prasowej, wiedząc o tym ,że przełożeni Beaty doprowadzili do upadku zawodu fotoedytora w gazecie codziennej a fotki do publikacji wybierają jacyś tam redaktorzy przy pomocy automatu do skanowania.
Powtórzę za barabaszem "Trudno się dziwić niskiemu poziomowi skoro w jury zasiedli Milach, Dąbrowski, Ćwik, Dembiński i nawet Lach" Matysiakowie różnią się tym od jurorów że wiedzą .
Pani Beata nie ma zielonego pojęcia o fotografowaniu . Ma wielkie pojęcie o wyobrażeniach o fotografii. Wie doskonale kto, kiedy i dlaczego . Ale nie wie co jak i dlaczego.
Ogląda fotki Kacpra Kowalskiego tak samo jak pocztówki z Władysławowa.
Teza rzucona kilka lat temu, że " fotoedytoer nie musi się znać na fotografii bo jak się nie będzie znać to będzie reprezentował średnie gusty społeczeństwa " jest całkowitym wytłumaczeniem dzisiejszego poziomu fotografii prasowej.
Kacper - możesz sobie budować konstrukcje uzasadniające niepowtarzalność prac Tomka ale w kontekście historyczno - fotograficznym to jest amatorka .
-
2009/11/21 23:44:36
Milo czytac tak ciekawa dyskusje (az do wpisu jerzego ktory chyba znowu pomylil pigulki).
Wydawcow, redaktowrow czy fotoedytorow mozemy winic za poziom wydwanych gazet i magazynow ale na pewno nie za poziom materialow wysylanych na konkursy.
To przeciez fotograf uklada i wysyla materialy na konkursy i ma tam szanse pokazac prace ktore nie byly publikowane. O naszym swiecie fotografii wiecej mozemy dowiedziec sie z konkursow niz z publikacji...
-
2009/11/22 09:50:38
helen-a (Małgosiu),
Czyżby jakieś rewolucyjne zmiany zaszły w Gazecie ? To nie fotoedytorzy decydują które fotki i kogo zostaną wysłane na najważniejsze konkursy? Fotografowie nie muszą już wysyłać swoich konkursowych propozycji do Kingi ?
-
2009/11/22 10:35:15
pudlo jerzy. nie jestem malgosia i nie pracuje w Gazecie.
-
2009/11/22 15:00:56
helen-a (Małgosiu) , Czy twoje sugestia w sprawie pigółek to oficjalna linia ataków na tych , którzy nie lubią szefostwa działu foto GW?
-
2009/11/22 15:26:17
Helena wiem kim jesteś Ty mnie znasz a nie wiesz że to ja więc jest zabawnie
;)
( biorę krople)

Z tym się nie zgodzę: Wydawcow, redaktowrow czy fotoedytorow mozemy winic za poziom wydwanych gazet i magazynow ale na pewno nie za poziom materialow wysylanych na konkursy.

fotoreporterka to nie amatorka, może byc tak że ktos kto z tego nie zyje i nie zarabia zrobi świetny nagrodzony fotoreportaż, ale to nie jest zasada.
zasada jest raczej odwrotna: taka że dobre fotografowanie wymaga czasu i zaangażowania, więc tez jakiejś kasy
owszem, możemy przejśc na poziom non profit, ale to wtedy zejdzie do poziomu amatorskiego
-
2009/11/22 15:29:29
Jurek Gumowski:
może w wyborczej decydują jakieś fotoedytorki co fotoreporterzy mają wysyłać
ale gdzie indziej to raczej nie
nie przenosiłbym wszystkich zjawisk z naszego skromnego fotograficznego rynku na poletko agory
-
2009/11/22 15:34:34
a prowincjonalny Guma to ty byłeś jak się w skarpetkach i sandałach wymądrzałeś w TV że prawdziwi mieszkańcy saskiej kępy nie kupują na stadionie
bzdura i to tego wypowiedziana w anturażu nie licującym ze światowcem
-
2009/11/22 17:16:47
Oczywiscie ze dobre fotografowanie wymaga czasu i zaangazowania. A poziom non profit wcale nie oznacza amtorszczyzny! Dzisiaj wiekszosc dobrych materialow powstaje wlasnie w ten sposob. Fotografowie realizuja swoje projekty w wolnym czasie, a utrzymuja się z codziennych mniej ambitnych zlecen.
Dokladnie tak jest chyba z Rosja Rafala Milacha. To projekt ktory nie jest realizowany na zlecenie. Czy to amatorszczyzna? Takich przykladow jest masa. W innych krajach jest podobnie.
-
2009/11/22 17:20:27
fotoborsuka,
bardzo nieuważnie oglądałeś film . Mogę ci podrzucić kopie filmu, co byś bzdur o sandałach nie pisał(a). Na Saskiej Kępie mieszkam od urodzenia, znam tu wszystkich starych mieszkańców. Wiem jakie było ich nastawienie do stadionu. Do momentu powstania Jarmarku Europa stadion był integralną częścią Kępy. Tam chodziliśmy grać w piłkę , jeździć na sankach, oglądać Wyścig Pokoju i mszę Jana Pawła II. Potem zrobiono ze stadionu bazar i żaden szanujący się "Kępczanin" nie chodził tam na zakupy. No chyba, że to mieszkaniec wynajętego lokalu, który o Kępie wie tyle co ja o Pruszczu Gdańskim. Ale ten gatunek to chyba nie jest"Kępczaninem":-)
-
2009/11/22 19:36:24
helen-a tworzy kolejne podstawy do mitu , mówiącego o tym ,że dobre projekty fotograficzne mogą powstawać bez kasy.
Namawia nas wszystkich do podjęcia się funkcji wolontariusz bo za jego pracę nie trzeba płacić .
-
2009/11/22 21:15:15
No nie no, ja inaczej odczytuję to co pisze helen-a. tak, że szanujący się fotograf uderza w inne rejony niż fotografia prasowa, bo w nich jest kiszka i nie ma sie co szczypac że jest jak jest, a jak chce poszaleć dobrym fotoreportażem prasowym, to realizuje to jako projekt artystyczny.
jest to jakieś podejście, ale brak dobrych zawodowców w prasie naprawdę odbije się na jakości kondycji fotografii. wycieczką artystyczną można zrobić projekt obyczajowy, ale z wojny już trudniej.
sory guma za te bzdety ad personam.
-
2009/11/22 21:41:47
To ja się z tobą zgadzam. Fotografia prasowa na skutek działania fotoedytorów prasowych związanych z gazetami codziennymi zbliża się do dna. Edytorzy Dużego Formatu, wysokich Obcasów oraz głównego grzbietu GW - to porażka.
Fotografia jest sztuką i żaden prostaczek tego nie zrozumie.
-
2009/11/23 11:29:29
A teraz zagadka audio tele. Do momentu wlaczenia sie ktorego uczestnika dyskusja byla na temat i na poziomie?
-
2009/11/23 16:03:44
głosuję na fotoborsuka
wyrażam ubolewanie
obiecuję poprawę
i proszę o rozgrzeszenie
-
2009/11/23 19:21:52
a ja głosuję na helen-a, za te pigułki które miała na myśli :-)
-
2009/11/23 23:16:03
zapraszam tu:
- O Gazecie Wyborczej, która pożyczyła sobie zdjęcie forumowicza
fotoedytorzy.pl/viewtopic.php?p=1894
-
2009/11/24 15:55:13
Panie Beato współczuję Pani....Nie wiem czy chodzi o zazdrość czy może ma Pani jakieś inne kompleksy. Wszyscy są "be" tylko pani jest super...
W pełni popieram Rafała. I proszę przeglądnąć zdjęcia fotografów gazety i porównać je z tymi np z NAPO (proszę o wykluczenie z grona gazety Tomka Wiecha bo ten facet jest poza zasięgiem) ....I proszę przestać wypisywać bzdury że jak Grzędziński i Wiech zdobędą z rzędu WPP to będzie dowód na to że potrafią...
Rozumiem tęsknotę za czasami super foto w Wyborczej ale to odeszło bezpowrotnie. Spadliście do szarej rzeczywistości. A reszta gna....Dla Pani malina, poziomka i truskawka, wszystkie zgniłe....
Wojtek
-
2009/11/24 17:09:45
Przecieram oczy i nie wierzę - robi się tu magiel rodem z forum GW.
-
2009/11/24 17:56:23
Ja bardzo kulturalne pytanie mam.
Za jaki czas przy dziś jeszcze ambitnych konkursach foty będą podpisane imię nazwisko /alert24

rok?
dwa lata?


-
2009/11/24 22:03:47
Witam ponownie.. chcę dodać kilka słów odnośnie poziomu dzisiejszych reportaży i sposobu ich realizacji. Warto zauważyć że o ile definicja fotoreportażu ewoluuje niewielkim stopniu, zmieniają się zasadniczo sposoby prezentacji i odbioru. Warto wyjść poza własne podwórko i popatrzeć szerzej na mechanizmy działania środków przekazu. Zastanowić się dlaczego mamy obecną sytuacje na rynku fotografii taką a nie inną, dlaczego pisma nie zlecają dużych materiałów(a nie zlecają), dlaczego drukują je rzadko, płacąc niewygórowane stawki. Niestety zmieniły się czasy, żyjemy w całkiem innej rzeczywistości aniżeli 20 lat temu. Obecny fotoreportaż spełnia odmienną rolę aniżeli ten z lat 70tych, nie jest też tym czym był w 90tych ubiegłego wieku. Warto dokładnie przeczytać książkę "Zdobyć zdjęcie. Moja historia fotografii prasowej" J.G.Morrisa. Autor przedstawia przemiany tego środka przekazu od II wojny po koniec wieku. Do czasu dotarcia telewizji do szerokiego odbiorcy fotografia była najważniejszym wizualnym środkiem poznania świata. Telewizja spowodowała w latach siedemdziesiątych upadek najważniejszej ilustrowanej gazety w USA - magazynu Life.
-
2009/11/24 22:05:47
Po wielokrotnych próbach reanimacji przekształceniach w tygodnik, miesięcznik obecnie istnieje tylko w formie internetowej ( www.life.com ) . Na rynek wchodzą duże koncerny medialne (Reuters), wchodzi telewizja. Wyjazdy fotoreporterów staja się coraz mniej opłacalne, zachód to odczuwa u nas kończy się dopiero komuna. Na naszym rynku istnieje kilka wydawnictw, które mogą sobie pozwolić na wyjazd reportera z fotografem i dobrze za to zapłacić...na przełomie wieku wchodzi internet, fotografia cyfrowa. Przesył zdjęć staje się dziecinnie prosty i szybki, zdjęcia z dużych agencji coraz tańsze. W telewizji można bez problemu oglądnąć reportaż z dowolnego zakątka świata. Fotografia reportażowa "autorska" przechodzi do strefy sztuki i na ściany galerii. Wysłanie fotografa jest wizytówka ekskluzywności gazety. Dziesięć lat temu WorldPressPhoto choć waliły tłumy nie miało szansy zaistnieć np. w krakowskim Bunkrze Sztuki. A za to każde szanujące się pismo drukowało większość nagrodzonych. Teraz jest odwrotnie. Warto zadzwonić do zarówno polskich jak i zachodnich dużych agencji foto zapytać ile maja zamówień na autorskie reportaże i...czy w ogóle je mają. Na Polskim rynku pisma nie są tymi samymi co w latach 90tych. Te które przetrwały działają wg zasad rynku.
-
2009/11/24 22:10:08
Fotoreportaż obecnie jest artystyczną formą wypowiedzi dokumentalnej. Robią go najambitniejsi, mający nie tylko dobre oko ale pomysł na zrealizowanie historii w sposób merytoryczny i plastyczny. Sami zdobywają środki na ewentualne wyjazdy, robiąc fotografię komercyjną lub szukając sponsorów. Niektórzy maja to szczęście, że pracując w dobrej gazecie dostawali za to dobre pieniądze. Te czasy minęły bezpowrotnie, mogą co najwyżej mówić o sobie "szczęściarze". Większość fotoreporterów tak komfortowej sytuacji nie miało, i teraz trzeba się zmierzyć z większością na takich samych warunkach. I nie mówię tylko o naszym podwórku. Warto czytać wywiady i rozmawiać z fotoeseistami. Zresztą te opłacone zazwyczaj są sztampowe wg. utartych schematów. Dobre reportaże robią wizjonerzy, artyści z duża siłą przebicia. Tylko oni przechodzą do historii. Sposoby prezentacji fotoreportażu będą oczywiście ewaluować. Obecne próby internetowego ożywienia obrazów czyli fotocasty są raczej forma przejściową, próbą dostosowania się do "wirtualnych" czasów. Prezentacje zahaczające o film dokumentalny czy animację z audycją radiową/muzyką w podkładzie, są nie mniej pracochłonne aniżeli niejeden film dokumentalny. Fotocasty maja szansę stać się co najwyżej niewielkim odgałęzieniem wśród form prezentacji fotografii. A na pewno nikt nie zapłaci za nie pieniędzy, które wynikają z przyłożonych sił. Są więc kolejną formą artystycznej wypowiedzi. A ja jak chce zobaczyć jak jest w Indiach, to włączam tv albo kupuje bilet do Goa. Pozdrawiam. Franek Mazur ( szelestmigafki.blox.pl/html )
-
2009/11/24 22:22:14
A ja sobie mysle juz tak od dluzszego czasu, ze wisi mi to jaki jest poziom konkursow fotograficznych w Polsce, a dokladniej mowiac, nie ekscytuje sie tym za bardzo. To jest taka kuriozalna sytuacja troche, bo poza granicami naszego kraju w wielu istotnych konkursach polscy fotografowie odniesli duze sukcesy w tym roku, a rodzime przeglady od wielu lat sa na niskim poziomie. Hmm?
Za granica mamy naprawde bardzo dobre "notowania", MOWI sie o polskiej fotografii. Tu, u nas, teraz, dzieje sie cos naprawde ciekawego, ludzie mysla, wykraczaja poza granice klasycznego fotoreportazu i fotografii jako takiej. Nie pracuja tylko "ciekawym tematem", "kadrem", i swojim sposobem na wywolanie RAWa. Sa bardzo zaangazowani w temat, przygotwani merytorycznie, posiwecaja duzo czasu na realizacje... poza tym sa przynajmniej 3 bardzo dobre Festiwale, kilka galerii w Polsce pokazujacych TYLKO fotografie nie tylko z Polski ale i swiata oraz kilka fundacji i kolektywow, ktore ciezko pracuja na swoje marki. 5 lat temu tego wszystkiego nei bylo!
To taka typowa "polska" sytuacja. Ze u nas jest do dupy generalnie, ale jakby sie tak naprawde zaglebic w temat to jest tak dobrze ze juz chyba dawno tak nie bylo. czy sie myle? Nie chce stawiac diagnozy i odpowiadac dlaczego tak jest. Sam nie mam pewnosci, ale tez chyba szkoda mi na to czasu. Roztrzasanie tych spraw zostawiam specjalistom.
Mysle ze warto nabrac duzego, DUZEGO dystansu do tego co sie u nas wybiera, co sie promuje, ect i napewno nie traktowac konursow polskich jako wyroczni i punktu odniesienia. (zreszta zagranicznych rozniez:)
Warto robic swoje, byc konsekwentnym i nie dawac sobie wmowic roznych bzdur. A reszte pewnie zycie zweryfikuje.

Jak mowi klasyk :) Photography is not about photography!

Pozdrawiam
tym razem ze wspolnego konta pisal
Michal Luczak :)
-
2009/11/24 23:15:59
Michale,
chyba trochę życzeniowo potraktowałeś temat polskiego fotoreportażu. Mówi się o polskiej fotografii? Moim zdaniem niewiele. Kilka sukcesów w ostatnim roku, czy to w WPP czy w różnego rodzaju "Awards" (przy okazji gratuluję wyróżnienia:)) wymagają potwierdzenia. A i to nie wystarcza, co pokazuje przykład Suau, który mimo kilkudziesięciu nagród w WPP był do tego roku słabo kojarzony. Ile polskich nazwisk jest rozpoznawanych w Europie? Gudzowaty? Tomaszewski? Żadnego Polaka nie ma w Magnum, w Noor, w VII, nawet w Vu, kto więc tę polską szkołę tworzy? Polscy adepci fotoreportażu nie mają się nawet gdzie kształcić, sam przez to przecież przechodziłeś.
Festiwale owszem, zaczynają się liczyć, ale trudno doszukiwać się na nich promowania polskiego reportażu, a ich coraz wyższy poziom wynika raczej z importowania sław.

Masz pewnie rację pisząc, że jest lepiej niż było, ale może po prostu dynamika rozwoju jest u nas słabsza niż gdzie indziej?
-
2009/11/25 00:18:57
Barabaraszu,
nie traktowalem praktycznie wogole o fotoreportazu. Mowilem o fotografii powiedzmy czerpiacej lub bazujacej na rzeczywistosci. Fotoreportaz jest mala czescia tego co mialem na mysli i jednoczesnie to ktora najmniej mnie interesuje.
Mysle, a nawet wiem, ze polskie nazwiska sa rozpoznawane w Europie. Internet pod tym wzgledem jest fantastyczny. Ludzie interesujacy sie fotografia podazaja za nazwiskami pojawiajacymi sie przy roznych okazjach na swiecie.
Widzisz jaka jest roznica w naszych wypowiedziach, Ty mowsz o "kilku" sukcesach ja mowie o wielu :) to pokazuje nasz stosunek do tego. JA wiem ze ten rok przyniosl duzo dobrego dla polsiej fotogrfii, poprostu to wiem bo odbylem kilka rozmow, ktore mi to potwierdzily. Nie bede tego bagatelizowal, bede sie z tego cieszyl. :)
Nie jestem pewien czy obecnosc w wymienionych agencjach jest niezbedna do bycia KIMS. Nie deprecjonuje oczywiscie tych agencji. Mysle sobie tylko, ze obecnosc polskich nazwisk w tychże (co jest tylko kwestia czasu) dala by przede wszystkim mandat polskim "specjalistom" do wychwalania tworczosci polskich czlonkow zagranicznych agencji, bo nie ma juz ryzyka wyrazenia wlasnej opinii, TEN KTOS jest dobry, wkoncu jest w MAGNUM! Czesto mam wrazenie ze bezrefleksyjnie potepia sie kogos lub wynosi na wyzyny. Ale to nei tylko nasza polska przypadlosc.
W szkole do ktorej uczeszczam( wypadaloby wkoncu skonczyc:), fotoreportaz byl tylko na pierwszym roku razem z martwa natura, krajobrazem i cwiczeniami w ciemni, w kolejnych latach uczlsmy sie dokumentu w jego roznych formach a glownie osobistego, subiektywnego podejscia do rzeczywistosci. Czyli fotoreportaz byl tylko raz, natomiast dokument byl na wszystkich pozostalych latach, 2, 3, 4 i 5. Poza tym mam wrazenie ze uczenie sie fotografii to glownie poszerzanie choryzontow bo mozemy sfotografowac tylko to o czym wiemy lub czgo doswiadczylismy, a tego szkola nie uczy.
Dalczego nie ma polskiego fotoreportazu na festiwalach? Bo fotoreportaz rzadko dobrze wyglada na scianie, zdecydowanie lepiej w gazecie, a z tym jak jest dobrze wiemy. Choc sa tez festiwale "Sformatowane" na fotoreportaz, w 2010 roku kolejna odslona w Hannoverze www.fotofestival-hannover.de
Mysle ze tu caly czas mylimy pojecia, ale nie chce tym stwierdzeniem rozpoczynac debaty na temat Jaka jest roznica miedzy fotoreportazem a dokumentem bo nic dobrego to nie przyniesie:)
Co do ostatniego pytania. Mam wrazenie ze za duzo sobie niestworzonych rzeczy wyobrazamy o tym co dzieje sie na "Zachodzie". Trzeba pamietac, ze to co do nas dociera to juz "odsiane" fotografie. Patrzymy globalnie na fotografie. Mam wrazenie ze mowisz globalnie a masz na mysli poziom kazdego kraju z osobna. Naprawde jest duzo lipy "na zachodzie".
Jest dobrze! i ja sie ciesze ze biore w tym wszystkim udzial, bo tu sie dzieje! i bedzie jeszcze lepiej
pozdrawiam
ml
-
2009/11/25 09:43:15
barabasz!


w VII (w programie mentor) jest Maciek Nabrdalik, a gazeta wyborcza wspólpracuje z VU
wiec wczytaj sie dokladnie w ich strony :^)
-
2009/11/25 13:35:06
Michale,
Osobiście traktuję fotoreportaż znacznie szerzej niż Ty, stąd może to nieporozumienie. Dla mnie np. Twój esej nagrodzony przez Magnum jest właśnie fotoreportażem, dla Ciebie może być tylko dokumentem. To nieistotne, potraktuj jednak moją poprzednią wypowiedź jako odnoszącą się do całej dziedziny niearanżowanej i niemodyfikowanej dokumentacji rzeczywistości za pomocą aparatu fotograficznego.

Absolutnie nie uważam, że członkostwo w agencjach jest niezbędne do bycia kimś! Jednak jest to pewne kryterium, podobnie jak nagrody w prestiżowych konkursach, które pomagają odpowiedzieć na pytanie "kto jest kim" w dzisiejszej fotografii. Doceniam dokonania Twoje, Rafała Milacha, czy Adama Pańczuka w ostatnim czasie, jednak potrzeba chyba więcej czasu i jeszcze więcej pracy, żeby stworzyć własną markę. Duńska szkoła reportażu, na przykład, nie powstała z roku na rok.

Przypuszczam, że na "Zachodzie" nie wszyscy robią dobra zdjęcia:), jednakowoż patrząc na mnogość dobrych materiałów fotografów włoskich, niemieckich, angielskich czy francuskich, jestem skłonny przypuszczać, że w tej materii nam jeszcze trochę brakuje.

medyx,
Program mentor agencji VII, jak sama nazwa wskazuje, służy promowaniu "młodych, zdolnych, rokujących", dlatego tych fotografów należy raczej traktować jako uczniów elitarnej agencji niż jej członków, którymi nie są i pewnie nie będą. Natomiast współpraca Vu z Agencją Gazeta służy chyba bardziej kwestii sprzedażowej, bo trudno byłoby uwierzyć, że wszyscy fotografowie Agencji wpisują się w profil Vu, abstrahując, że wielu z nich nie ma już z GW nic wspólnego (vide Jerzy G.)
-
2009/11/25 17:43:03
Mysle ze program mentor to cos wiecej, bo oprocz nauki masz jeszcze sprzedaz zdjec i pewnie inne rzeczy o ktorych nie mamy pojecia.

Uczniowie to sobie moga co najwyzej na kurs pojechac z ktoryms z siedmiu, chociaz samo dostanie sie na kurs to juz spore wyzwanie

Co do vu to wydaje mi sie ze sama wspolpraca oparta o sprzedaz to tez za malo bo nie sadze zeby oni koniecznie potrzebowali zdjec z polski :^) wiec musza sprzedawac cos co im sie podoba.
-
2009/11/25 22:04:04
O jakiej sprzedaży mówicie w kontekście współpracy agencji gazeta z VU?
Z tego co mi wiadomo agencja VU korzysta z niektórych fotek robionych przez fotografów gazety ale za nie nie płaci.
-
2009/11/26 06:56:49
Pozwolcie ze podziele sie z wami mala uwaga dotyczaca konkursu Newsreportaz i w ogole kunkursow fotograficznych na calym swiecie:

Juror konkursu pisze spod tego samego nicka co jeden z nagrodzonych fotografow. A dwie nagrody zgarniaja koledzy z agencji innego jurora...

Bez urazy Panowie, to nie sa oskarzenia. Wszyscy jestesmy tylko ludzmi a konkursy na calym swiecie rzadza sie takimi prawami niestety. Dlatego tez powinnismy traktowac je tylko jako smaczek, ciekawostke.

Pozdrawiam!
-
2009/11/26 07:53:23
kiedyś przypadkiem wyczaiłem że jurorka jednego z prestiż (cokolwiek to znaczy) konkursów foto kumpluje sie na facebooku z pierwszonagrodzonym. zastanawiałem się wówczas, czy wspomnienie o tym gdziekolwiek byłoby przejawem małostkowości.
byłoby?
w sumie, panie i panowie, jest to pytanie poważne...
-
2009/11/26 12:01:30
Niestety od tego konkursu (i w sumie nie tylko od tego) wieje hipokryzją na kilometr. Można skwitować to tak w tym roku dajemy nagrodę koledze w przyszłym się odwdzięczą i nagrody polecą np. do Milacha i Ćwika. Wszak równowaga musi być. Ogólnie panowie ŻENADA! W sumie nie rozumiem tego lamentu o poziomie konkursu. Jeżeli będzie się promowało swoich kolegów po fachu (tu np. mówię o rodzinie z agencji napo) to poziom będzie jak będzie czyli żenująco niski.
-
2009/11/26 12:48:21
1.

ciekawa dyskusja i cieszy fakt, ze proby jej wykolejenia nie byly zbyt udane. nie chce tu stwierdzac rzeczy oczywistej, ale wydaje mi sie, ze takie dyskusje sa nam potrzebne. nie nam jako pojedynczym autorom zdjec, fotoedytorom, jurorom, itd. ale nam jako srodowisku osob zajmujacych sie zawodowo fotografia i pragnacych krytycznie analizowac to, co robia.

2.

sukcesy naszych fotografow - mamy kilka osob, ktore bez zadnych kompleksow produkuja ciekawe materialy na bardzo wysokim poziomie. nagrody to "potwierdzaja", i pewnie im nie zaszkodza, ale nie sa potrzebne dostrzec ich potencjal.

(ale dzialce dokumentalnej, podobnie jak w np. w modzie, funkcjonuje tez znany mechanizm "sukcesu na zachodzie", o ktorym przynajmniej jeden z wyzej komentujacych autorow moglby napisac: fotograf najpierw pokazuje zdjecia w trzech naszych redakcjach, w ktorych opinie sa podzielone na "co to niby jest?", "calkiem niezle" i "poprawne", ale zadna z nich nie pusci materialu, po czym pokazuje te zdjecia na kilku festiwalach, dostaje nagrody, drukuje w magazynach na swiecie i - niespodzianka! - nagle redakcje sobie przypominaja, ze maja jego numer telefonu ze ten material jest owszem swietny i czy nie zrobi im sesji zdjeciowej?)

porownywanie sie do najlepszych i traktowanie swiata jako punktu odniesienia ma moim zdaniem sens, bo choc podobaly mi sie w tym roku dwa nasze festiwale, to jednak daleko im do najlepszych imprez tego typu na swiecie. mamy kilka niezlych galerii, ale sa kropla w morzu tego, co dzieje sie w innych krajach. i tak dalej. duzo zalezy jednak od skali i tradycji. wyjazdy na festiwale albo kupno albumu przez internet nie sa niebotycznie drogie - a dostarczyc moga o wiele wiecej inspiracji niz siedzenie przez caly rok trzy razy w tygodniu w tym samym gronie przy kawie, piwie i slonych paluszkach.

3.

pieniadze. oczywiscie, ze najlepsze projekty moga powstawac bez pieniedzy. jesli ktos twierdzi inaczej to po prostu znalazl sobie wygodna wymowke: "nie mam kasy!" - "mi nikt nie placi kokosow!" - "ja nie wygralem 25 tysiecy dolarow!".

bez pieniedzy trudno jest budowac srodowisko, trudno jest dlugofalowo dbac o rynek, trudno jest docierac z efektami prac do ludzi (bo np. zbudowanie dobrej strony internetowej albo zrobienie dobrej wystawy albo utrzymanie galerii kosztuje ilestam zlotych). ale robienie zdjec nic nie kosztuje. nawet jesli nie widzisz ciekawych tematow pod wlasnym nosem, to pojechac na drugi koniec swiata mozna dzis stosunkowo tanio.

4.

rynek magazynow w polsce lezy na plecach i raczej z nich juz nie wstanie. poniekad jest to odbiciem tego, co dzieje sie na swiecie, ale tylko do pewnego stopnia. kolega z kanady powiedzial mi niedawno tak: "pare lat temu jak wprowadzono zakaz palenia w kawiarniach i w restauracjach to ich wlasciciele podniesli alarm. to zakaz palenia zabija nasz biznes! przeciez gdyby nie to, ludzie by wdzierali sie tu drzwiami i oknami!". ale tak naprawde do tych wszystkich lokali ludzie nie chodza przede wszystkim dlatego, ze sa one slabe. nie maja na siebie pomyslu, niczym sie nie roznia od konkurencji, nie dbaja o stworzenie unikalnego produktu dla swoich klientow, nic wartosciowego nie oferuja. dokladnie tak samo jest z magazynami, ktorych problemy w polsce zaczely sie dlugo wczesniej niz kryzys w mediach na swiecie. brak pomyslu, brak wizji, brak odwagi.

jesli wszedzie jest tak zle i po prostu nam tez sie dostalo "przy okazji" ogolnego kryzysu, to dlaczego dzis magazyny we wloszech wygladaja lepiej niz wygladaly u nas w swoim najlepszym okresie? dlaczego na fotograficznych festiwalach nasze najwieksze dzienniki wypadaja blado przy lokalnych gazetach ze stanow?
-
2009/11/26 12:49:08
5.

w analizie franka mazura jest kilka uproszczen i niescislosci. przykladowo: agencje takie jak reuters na rynku foto pojawily sie dlugo, dlugo przed upadkiem komunizmu. koncerny medialne nie mialy az tak duzego wplywu na zmniejszenie kosztow wysylki fotoreporterow na drugi koniec swiata przez magazyny, bo po pierwsze poczatkowo wykupienie subskrypcji bylo bardzo drogie, a po drugie ich oferta czesto kierowana byla glownie do mniejszych gazet (tak powstalo przeciez AP), czyli do innego segmentu rynku prasowego.

6.

barabasz pisze ze suau byl slabo kojarzony. chodzi o polske czy swiat? to jest fotograf, ktory dostaje dwie nagrody na zdjecie roku na WPP w przedziale 20 lat - w miedzyczasie robert capa gold medal, wczesniej pulitzer, do tego dwie fantastyczne ksiazki z dlugich projektow dokumentalnych i pionierskie (jak na czasy) ich prezentacje na festiwalach po obu stronach atlantyku. nie jest raczej osoba przypadkowa i jesli to wszystko mu nie pomoglo w byciu kojarzonym, to nie wiem co jeszcze zostaje - moze to, ze od 20 lat jest na kontrakcie z time, a moze to ze czasami, fotografujac wiekszosc zycia w skali szarosci, na zamowienie national geographic zrobi niesamowity material w kolorze.

7.

zupelnie na koniec o tym, kto kogo zna i co z tego wynika. otoz, nie wynika z tego nic. bo co z tego ze milach zna luczaka? czy gdyby go nie znal, to... zdjecia bylyby gorsze? bo skoro zna, to na pewno sa lepsze, bo to koledzy? nie dajmy sie zwariowac. ludzie sie znaja - pracuja razem, studiuja razem, czasem dziela ich pokolenia, czasem odleglosci, ale fundamentalnie nie ma w tym nic zlego. trudno sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej na jakims festiwalu (niewazne czy na newsreportazu czy na POYi) nagrody dostaja tylko nikomu nieznani wczesniej, celowo anonimowi fotografowie, ktorych nie dosc ze nikt nie zna, to jeszcze z ktorymi nikt nigdy nie rozmawial i ktorzy dodatkowo caly czas nosza maske zorro - oczywiscie by uniknac podejrzen o to, ze dostana kiedys nagrode po znajomosci!

co to znaczy, ze poziom bedzie niski jak beda dostawac nagrody ludzie z agencji, w ktorej jest jeden z czlonkow jury? to jest jakis absurd. czy w zwiazku z tym, ze wystapila taka sytuacja, nalezy blokowac nagrode albo dyskwalifikowac zdjecia? jury sklada sie z kilku osob i decyzje podejmowane sa zespolowo, przez glosowanie, itd. w POYi mozna na zywo obserwowac finalna runde obrad jury, moze takie rozwiazanie zastosuja inne konkursy, ale czy to da koniec teoriom spiskowym? pewnie nie. "nie przejmowac sie i robic dalej" - amen!
-
2009/11/26 13:10:30
Do powyższej wypowiedzi dodam dwa ale:


1. Ale sentymentalne. Świat się zmienił. Jest inny niz 20 lat temu. Człowiek (personalnie) jest inny niż 20 lat temu. Wspominając najlepsze czasy swojej pracy żałuje między innymi: technik analogowych, brak komórek, większą swobodę, bo krótszą smycz. Większy urok. Magię. Wspomina młodość. Jeśli nie nadąża i narzeka - to znaczy że się zestarzał. Zwolnił.


2 Drugie ale. Opinia publiczna domaga się czegoś nowego. Bo niby wciąż powielane to samo. A obok znajdują się strzały niepozorne. I te strzały niepozorne potrafią nadać nowy rytm. Jeśli są naprawdę awangardowe - ich znaczenie opinia docenia po latach. Na tym polega awangarda właśnie. (to np dotyczy materiałów które doceniamy jak wracają ze świata)


Prawda jest stara. Każdy ma prawo wysłać na konkurs co mu się podoba, jednak musi się liczyć z tym, że może wygrać - a odpowiedzialność za wybór ponosi WYŁĄCZNIE jury. Najczęściej ten fakt nie jest brany pod uwagę. Jury umywa ręce. Bardzo się cieszę się że Rafał dyskutuje, bo tylko w ten sposób może brać odpowiedzialność za pracę jury. To jest bardzo ważne.


pozdrowienia,
Kacper

PS
Cieszę się też że nic nie wygrałem, bo widzę że muszę jeszcze popracować :-)
-
2009/11/26 17:31:57
1. ciesze sie ze dyskusja wrocila na wlasciwe tory, nie zeby mnie jakies sandaly czy skarpetki nie interesowaly ale moze nie na tym blogu, Sory ze z cudzego loginu pisze ;) bo to z lenistwa wlasnego. Luczak niawet jezeli uzycza mi swojego loginu to nie dostaje nagrody po znajomosci tylko dlatego ze robi po prostu dobre zdjecia. Z checią zobaczylbym zdjecia nowych anonimowych i nieznanych fotografow. Mam nadzieje ze takie zjawisko mnie kiedys mile zaskoczy. Tak jak zauwazyliscie w tym swiecie kazdy zna kazdego ( nietylko w Polsce) to jest naprawde bardzo male srodowisko. Wyslylajcie zatem wszyscy na konkursy, bo sam jestem zmeczony ogoadaniem wciaz tych samych nazwisk ( nawet jezeli to sa dobre zdjecia)
2. Zgadzam sie z Michalem ze dzieje sie bardzo duzo dobrego ( w porownaniu i bez porownania) bylem juz na kilku festiwalach i uwazam ze np. miesziac fotografii w krakowie od kilku lat ABSOLUTNIE NICZYM nie odstaje od największych festiwali swiatowych ( zwazajac uwage dodatkowo jakim budzetem dysponuje ekipa festiwalu!!!) a z pewnoscia przeskoczyl nasze srodkowoeuropejskie festiwale o glowe.
3.Galerie: zgoda to kropla w morzu ale kilka lat temu poze kilkoma ZPAF-galeriami-reliktami fotograficznych miejsc nie bylo.
4. Suau jest BARZO znanym fotografem a twierdzenie ze tak nie jest swiadczy o lekkiej ignorancji. Ale to juz zostalo wyjasnione.

5. w kwestii kasy i autorskich projektow. nie robimy ich przeceiz dla kasy prawda! bo dla kasy robi sie inne rzeczy. to sa czasem spore inwestycje szczegolnie jak chce sie gdzoes dalej pojechac. sukcesem jest jak duzo do tego nie dolozymy. moja rosja powstawala przez 4 lata z wlasnych funduszy ale rok temu dostalem juz na to stypendium. rozgladajcie sie za grantami i stypendiami, tego jest naprawde sporo, tak funkcjonuja WSZYSCY fotografowie ktorzy robia wlasne projekty wystarczy dobrze poszukac.

RM
-
2009/11/26 23:55:15
Odnośnie finansowania, dobrym przykładem jest dziś opublikowany w Dużym Formacie fotoreportaż Renaty Dąbrowskiej "Życie po kredycie". Klasyczny porządny fotoreportaż, pokazuje historię rodziny, która straciła dom. Akurat znam naocznie historię jego realizacji. Renata robiła go 2 lata i całość finansował nikt inny jak...ona sama. I nie robiła tego z myślą, że się dorobi fortuny, a z wewnętrznej potrzeby "tworzenia" i pokazywania problemu. W DF możemy zobaczyć mały procent całej realizacji..taki lajf, może będzie okazja zobaczyć rozszerzoną formę np. w wersji cyfrowej. Fortuny na tym raczej nie zbije. Czy to jest przeszkodą w realizacji dobrych materiałów? Polecałbym młodym fotoreporterom intensywnie uczyć się komercyjnych dziedzin fotografii z których będą mogli żyć i dzięki którym będą w stanie realizować swoje najlepsze materiały. I te porady nie są moim pomysłem. W okolicach roku 2000 skierowała do swoich fotoreporterów podobny apel jedna z czołowych polskich agencji fotograficznych. Ambitny fotoreportaż wraz z zaklasyfikowaniem go jako dziedziny sztuki wszedł w obszary galerii, festiwali i internetu. Obecnie dobre fotografie także i reportażowe budują kulturę wizualną społeczeństwa. Mi bliższa formuła dokumentu fotograficznego (do którego zalicza się fotoreportaż ale nie musi) nigdy nie była w żaden sposób dochodowa. I nie jest to dla mnie argument by odłożyć aparat na półkę. Po prostu trzeba robić swoje. I jeszcze apel co do niektórych komentujących, więcej szacunku do naszej Autorki bloga. W dyskusji można się kłócić o gusta, ale merytorycznie. Warto pamiętać, że na naszym podwórku nie ma wielu chętnych by publicznie podejmować dyskusje w tej dziedzinie i wyrażać własne opinie. Szacu dla Beaty. Pozdr.
-
2009/11/27 00:15:00
A co do rozwoju fotoreportażu. Świat idzie do przodu. Wiele osób nawet obecnie nie akceptuje dokonań Martina Parra. Tyle że właśnie ten człowiek dokonał największego przełomu w końcu XXw. w sposobie konstrukcji wizualnej fotografii. Można podzielić Magnum przed Parrem i po..patrząc na fotoreportaże np. często tu wytykanego Tomka Wiecha warto się zastanowić czy to nie jest krok w przyszłość...czas pokaże.
-
2009/11/27 12:47:30
Pisze że swojego loginu ale mam nadzieje że nikomu to nie przeszkadza
;)

J.G. za ten wyskok z sandałkami przeprosiłem, no ale fakt, byliście tego świadkami, więc wielki sorry dla Właścicielki bloga i Was.
Pomimo tego wyskoku szacunek to ja mam i do Beaty i do Was. No ale nie mam na to wpływu, jak i na to jak długo się te sandałki będą za mną wlekły, mam nadzieje że skończy się na tym wątku. Jeśli nie, trudno, napisało się, biorę to na klatę. Tyle odnośnie obuwia letniego

I
Odnośnie konkursów i kto kogo zna.
Jest jasne, że w większości się znacie (ja w żadnym konkursie nie startowałem, uczciwie mówię, dopiero pracuję na to by móc coś pokazać).
I jest jasne, że trudno oczekiwać, by ktoś miał udawać, że kogoś nie zna.
Jednakże myślę że dobrze aby kwestia zaistniała w przestrzeni publicznej. Bo sytuacja jest trochę schizofreniczna i może budzić zastrzeżenia co do transparentności (nikomu nic nie zarzucając piszę o mechanizmach) Z jednej strony wiecie kto co czy je zdjęcia, a z drugiej jakieś regulaminy z godłami.
Dziwne jest też gdy foty wysyła się w założeniach anonimowo ( godło) a mogą to być jednak prace wcześniej publikowane.
Może więc dla przejrzystości, uczciwości, warto po prostu je wysyłać podpisane imieniem i nazwiskiem, i z założenia liczyć na jasną grę jurorów?

II
Pozostaje jeszcze kwestia, czy jurorzy w takiej (przejrzystszej od obecnej) sytuacji kierowali by się wyłącznie poziomem prac, potrafiąc odciąć się od wiedzy, kto jest autorem. Mam co do tego wątpliwości, ale one nie są istotne, istotne byłyby np opinie ekspertów psychologów społecznych na temat funkcjonowania w takich warunkach.
Bo to, że mi ktoś deklaruje, że nie ocenia prac według reguł znajomości, oznacza dla mnie tylko tyle, że mi to deklaruje (zakładam, że nie kłamie, tylko w to wierzy), ale to nie oznacza, iż jest to prawda.

Naprawdę proponowałbym nie spychać tych kwestii pod dywan, tylko rozważyć. Nawet jeśli kwestie z części drugiej są nie do przeskoczenia, zbyt zapętlone czy nie do rozwiązania, kwestie z części pierwszej można by uczynić bardziej klarownymi. A przynajmniej nie mówić, że problemu nie ma.

Pzdr



-
2009/11/27 16:18:41
Mała uwaga w sprawie konkursów.
Od lat sprzeciwiam się doborowi jurorów z klucza fotograficznego. Taki zwyczaj powoduje ciągłe mielenie tych samych postaci w różnych układach środowiskowych.
W wielu rozmowach proponowałem sięgnięcie do szerokiego grona osób związanych z dziennikarstwem, filmem, malarstwem, grafiką i krytyką sztuki. Skład jurorski w którym prace swoich pracowników oceniają szefowie agencji fotograficznych i szefowie działów foto różnych periodyków nigdy nie będzie do końca obiektywny. Każdy juror będzie chciał zabezpieczyć swoje interesy. Przestałem wysyłać swoje prace na konkursy w których jurorzy to moi starsi lub młodsi koledzy. Bo jakim autorytetem może być dla mnie, i sądzę że dla wielu moich kolegów taki np. szef działu foto GW albo kolega z którym kilka dni przed obradami jury robiłem fotki na demonstracji?
Wolałbym żeby moje prace były oceniane przez dobrego reżysera filmowego, operatora kamery, grafika użytkowego, reportera telewizyjnego, malarza, dziennikarza i na samym końcu doświadczonego fotografa.

Siedząc w sandałkach zawsze piszę ze swojego loginu:-)
-
2009/11/27 20:47:16

J.G
Chciałbyś aby dziennikarze zasiadali w jury, a jednocześnie - z tego co kojarzę - nie chcesz, aby to dziennikarze decydowali w gazetach o doborze zdjęć.
-
2009/11/27 21:04:33
Źle zrozumiałeś - nie chcę żeby szefowie agencji i przypadkowi fotografowie związani z korporacjami decydowali o tym co jest dobre a co złe w konkursowej rywalizacji.
Jakie uprawnienia do bycia jurorem ma Ćwik, Marczewski, Gumowski , Miller, Wójcik, Nidental, Tomaszewski, i kilku innych kolesi?
-
2009/11/27 21:23:13
Konkursy są weryfikacją rynku, społeczności, kultury pracy. Nie tylko poziomu fotograficznego. Są odzwierciedleniem. I chyba prawdziwym. Jak sobie to zorganizowaliśmy tak mamy.

Niby banał, ale prawdziwy. Nie jest winą polityków, że są jacy są. Wina leży przede wszystkim po stronie społeczeństwa, które im na to wszystko pozwala. I tak długo jak będzie pozwalało, tak długo się nie zmienią.

Jerzy, skoro uważasz, że jest źle - może czas by pod skrzydłami Rzepy powstał taki niezależny konkurs, oparty na zasadach jakie proponujesz. Brzmi ciekawe, jestem za. Poto mamy możliwości, aby z nich korzystać. Mamy czas, życie płynie. Warto zmieniać. Jak sobie zrobimy, tak będziemy mieli.

Pozdrawia Kacper który się zaangażował w zmienianie sytuacji w paralotniach i próbuje powołać nową paralotniową kadrę polski XC przy AP, a co :-)
-
2009/11/27 21:27:55
Walczysz z wiatrakami dlatego cię lubię !
Kiedyś robiłem wszystko by powstało Polskie Stowarzyszenie Paralotniowe - i powstało!:-)
-
2009/11/27 22:37:49
Jerzy, a jestem ciekaw kogo byś widział w jurorach, tak żeby było sensownie a nie taniec z fotami. Chętnie bym poznłl taki przykładowy skład.
-
2009/11/27 22:38:38
* poznał
-
2009/11/27 22:57:06
O ile wiem Rzepa współorganizuje BZWBK Press Foto, i jurorzy są w nim dobierani w podobny sposób jak w innych konkursach, może byś więc spróbował przeforsować swoją wizję? Widzę Wildsteina jako szefa jury, wtedy na pewno żaden Miller, Atys czy Wiech się nie prześliźnie.
-
2009/11/27 23:06:37
Barabasz , oszołomom z działu foto GW mówimy STOP!
Ty się nie martw o BZWBK bo to jeden z bardziej niezależnych konkursów.
-
2009/11/28 10:01:21
"postaw się, a zastaw się"
-
2009/11/28 11:19:42
Zgadzam sie z Jerzym Gumowskim. W jury konkursow fotograficznych jak najbardziej powinni zasiadac "dobrzy rezyserzy filmowi"! Najlepiej zaraz obok dobrych kucharzy, dobrych rolnikow i dobrych technikow produkcji spozywczej. Kto jest dobry a kto zly zdecyduje osobiscie Jerzy.

Uprzejmie przypominam, ze wszyscy, ktorzy nie zgodza z tym (albo jakimkolwiek innym) postulatem Jerzego sa po prostu "oszolomami". Albo "nie maja uprawnien". Albo "nie maja zupelnie pojecia o fotografowaniu".
-
2009/11/28 18:27:16
Proponuję taki skład jury:
przewodniczący - Piotr Wójcik
sekretarz - Kinga
członkowie :
fotoedytorka Małgosia , Grzesiu, Patryk, i jakiś znający się na fotografii specjalista np. Joanna. Taki zestaw powinien na stałe zostać zarejestrowany jako obowiązujące w IIIRP
jury w konkursach fotograficznych. W ramach elementu niezależnego z Europy proponuję Dominik:-)
-
2009/11/29 15:19:09
Proszę mi wybaczyć, że nie piszę na temat 60-ciu paru postów NIE NA TEMAT wpisu dot. koknkursu NEWSREPORTAZ 2009, ale chciałem wyrazić całkowity brak zrozumienia dla sposobu myślenia wielu z Was. W czym tak Was zniesmacza/oburza tytuł reportażu "Indyjskie Laski"???? O czym myślicie jak to piszecie?? Czy ktoś się w ogóle zastanawiał dlaczego owe "Laski" pisane są z dużej litery? LASKI - miejscowość w Polsce słynąca z ośrodka szkolno-wychowawczego dla niewidomych dzieci. Zdjęcia Jeziorka przecież o tym właśnie są. Co w tym takiego szokującego? W takim razie albo ktoś nie posiada pewnej podstawowej wiedzy i wtedy faktycznie, laski mogą mu się różnie kojarzyć, ale niech się wtedy nie wypowiada, bo tylko ośmiesza sam siebie, albo żyjemy w popapranym świecie, gdzie faktycznie kogoś obraża nazwa "Indyjskie Laski". Czy tytuły "Indyjski Czarnobyl", nie wiem.. "Indyjski Oświęcim" też są takie "niesmaczne"?? Zastanówcie się czasem co piszecie i z czego się śmiejecie.
-
2009/11/30 14:00:02
parafrazując wpis Beaty:
"miało być mądrze, wyszło śmiesznie".
-
2009/11/30 15:36:03
mat.student, fotoborsuka,
Ja bym popatrzył na tę kwestię z drugiej strony, mianowicie czym kierował się autor tytułując swój reportaż w ten sposób? Wydaje mi się, że społeczna znajomość ośrodka w Laskach jest mniejsza niż świadomość autora, że tytuł zostanie zrozumiany opacznie. W mojej opinii był to więc celowy zabieg, który mimo wszystko wyszedł żenująco.
-
2009/11/30 16:15:20
a jak czytasz w prasie podwarszawskie Laski to jakie masz skojarzenia?
poza tym między słowem żenujący a nietrafiony jest jeszcze calkiem spora semantyczna przestrzeń i mozna coś w niej znaleść bardziej adekwatnego
-
2009/11/30 18:32:02
Jury na powaznie:

Prazmowski, Sikora, Krassowaki, Tomaszewski, Milach, Trzczinski, Dziworski

Z dyskusji tych Panow wynikloby cos wiarygodnego
-
2009/11/30 20:49:46
fotoborsuka,
Dlaczego w poprzednich 12. komentarzach pod wpisem nie ustosunkowałeś się do zarzutu autorki bloga? Wiedziałeś wówczas, że w Laskach jest ośrodek dla niewidomych? Widocznie nie wiedziałeś, czyli Laski zrozumiałeś tak jak większość, bo tak miały być zrozumiane.
W całej rozciągłości przestrzeni semantycznej pomiędzy nietrafiony a żenujący, wciąż uważam że tytuł jest żenujący.
-
2009/11/30 23:01:44
barabarasz, nawet nie wiesz jak wyciągasz pochopne wnioski
wiedzialem, że laski są bo byłem tam kiedyś
ale wyobraź sobie, że w ogóle nie zwróciłem na zawiłości tytułowe uwagi, i szczerze przyznam, nie odczytałem tytułu jako Laski podwarszawskie, tylko laski - panny, pierwsze skojarzenie, i się więcej nad tym nie zastanawiałem
jeżeli więc uważasz że tytuł żenujący to masz teraz mega argument
:)
-
2009/12/01 10:37:43
No właśnie o tym mówię! Jak zwykle stanęło na moim:)
-
2009/12/02 15:12:11
new_1
podoba mi się Twój skład jury. Myślę, że to dobre, merytorycznie przygotowane grono do oceny fotografii. Ale raczej nie usiądą razem przy jednym stole, bo kto ich zaprosi?