świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
Blog > Komentarze do wpisu
Fotograficzna cegła z Australii

Z cyklu "Survivors", fot. Jodi Bieber

Magazyn APJ odkryłam przez przypadek. Nawet będąc w Australii nie natknęłam się na ten świetny rocznik o fotografii, prezentujący najciekawsze fotoreportaże i dokumenty z całego świata. Dopóki nie zamówiłam ostatniego numeru, nie mogłam uwierzyć, że jeszcze  gdzieś na świecie ktoś wydaje pismo fotograficzne na papierze, liczące - uwaga, uwaga - 272 strony! Tyle stron liczą najbardziej wypastowane edycje Vogue'a, które trzeba kilka razy dokładnie przekartkować, by wśród setek reklam znaleźć jakiś tekst. W Australian PhotoJournalist nie ma reklam, każdy numer poświęcony jest jednemu zagadnieniu. Tematem przewodnim numeru, który dostałam są Prawa Człowieka. W środku można obejrzeć wiele materiałów związanych z łamaniem praw człowieka, w tym przejmującą serię portretów kobiet pt. "Rape as a weapon of war", ofiar przemocy seksualnej w Kongo i na Bałkanach, autorstwa Robina Hammonda, ciekawy dokument Jodi Bieber o ofiarach przemocy domowej czy materiał Paolo Woods'a, który odwiedził 12 państw, w których wydobywa się ropę. Część publikowanych materiałów można oglądać na stronie APJ, inne na stronach autorskich fotoreporterów. W listopadzie ukaże się nowy numer magazynu, poświęcony prawom dziecka. Tymczasem już 15 października, po zalogowaniu na stronie APJ można posłuchać konferencji pt. "Seeking Justice - Social Activism through Journalism & Documentary Practice" ( start w południe czasu australijskiego), w której wezmą udział: Paul Fusco, Ed Kashi, Jodi Bieber, Marcus Bleasdale, Shahidul Alam, Gary Knight, Robin Hammond, Adam Ferguson, Travis Beard, Michael Coyne, Masaru Goto, Jack Picone, Megan Lewis.
Polecam.

niedziela, 11 października 2009, cwiczeniazpatrzenia
Komentarze
2009/10/11 18:13:07
Kapuściński podczas swoich spotkań z obywatelami mawiał, że informacje o wypadku pociągu w Chinach w którym zginęło 200 osób połączone z komunikatem o trzęsieniu ziemi w południowych Appalachach są dla nas tym samym co historia Królewny Śnieżki .
Jeżeli jeszcze gdzieś, na przykład na Wyspach Wielkanocnych ktoś zrobi wystawę fotograficzną pt. sytuacja kobiet we współczesnym świecie to będę miał to w d... ( wirtualnym poważaniu)
Beato - jak zaczniesz analizować rynek prasy fotograficznej w Chinach, Indiach i Ameryce Południowej daj znać .
-
2009/10/11 18:34:34
Jerzy, działasz lokalnie i myślisz lokalnie. Zupełnie nie rozumiem przytoczonej przez Ciebie parareli. APJ nie drukuje tylko, dajmy na to, zdjęć lotniczych z Nowej Południowej Walii, ale zwraca uwagę na problemy globalne, które w mniejszym lub większym stopniu dotyczą również Ciebie.
-
2009/10/11 19:18:24
Jerzy - musze przyznać, że bez pomyslunku ten Twój komentarz... A szkoda, bo myslenie ma przyszłośc :)
-
2009/10/12 15:29:25
Pare lat temu aktywnie zajmowalem sie prawami czlowieka i kontaktujac sie dosc czesto z lokalnymi dziennikarzami, czasami dziwilem sie, jak niewiele wiedza oni o swiecie. Tyle, ze to byli glownie poczatkujacy dziennikarze z prowincjonalnych redakcji. Jerzy, po twoim wpisie, dziwie sie duzo mniej. Juz dawno nie czytalem tak krotkiej wypowiedzi o tak wysokim stopniu koltunstwa. A cytatem z Kapuscinskiego ustanowiles chyba rekord Guinnesa w ignorancji. Gratulacje!
-
2009/10/12 16:24:47
Pani Beato, dzięki za informację, warto wiedzieć, że uczelnia artystyczna z Australii może wydawać tak ciekawe prace.
Natomiast odnośnie poruszającego komentarza powyżej, warto przypomnieć rzymskie przysłowie:
Si tacuisses, philosophus manisses, co w dowolnym i eleganckim przekładzie oznacza: "Gdybyś milczał, nikt by nie wiedział, żeś taki niebystry".
-
2009/10/12 20:59:06
Dla wszystkich tych, którzy nadal nie potrafią zrozumieć, że klawisze Gtrl-C i Ctrl -V nie mogą być jedynym świadectwem myślenia, polecam analizę sporej ilości wydawnictw uniwersyteckich w stanie Californi.
Album o którym pisze Beata jest nic nie znaczącą publikacją o której czytający tego bloga nie maja żadnego pojęcia. Myślę , że nawet iczek go nie kupi- bo niby dla czego miał by to zrobić?

-
2009/10/13 09:59:10
Panie Jerzy, chetnie poznam tytuly tych wartosciowych wydawnictw uniwersyteckich ze stanu Californi. A ze stanu New Yorka juz takich nie ma? A co z hrabstawmi Cambridgu i Oxfordu?
-
2009/10/13 10:48:49
Jerzy, zajrzałeś w ogóle na tą stronę? Jeśli tak, to podaj proszę przykład tematycznego pisma fotograficznego z naszego podwórka, albo nawet sąsiedniego, w którym publikowano by Greenfield, Menzela czy D'Amato. Chociaż te nazwiska mogą Ci mówić równie dużo co nazwiska amerykańskich klasyków fotografii co kiedyś już nam udowodniłeś.
Zastanawia mnie o czym uczysz swoich studentów i jakie fotografie im pokazujesz, bo chyba nie tylko swoje?

P.S.
Czy pozycja "Wilanów górą" jest bardziej godna uwagi Twoim zdaniem?
-
2009/10/13 12:03:51
barabaszu, zajrzałem na stronę i dla tego w mailu napisałem o klawiszach Ctrl -C i Ctrl-V.
A czy ty może jesteś szczęśliwym posiadaczem tej publikacji? Jak tak to sfotografuj okładkę i kilka stron w środku. Chętnie bym zobaczył jak wygląda ten produkt.
Jeśli chodzi o album "Wilanów górą" to oczywistym jest fakt, że to pozycja godna uwagi.
Po pierwsze jest to publikacja unikalna , pierwszy czysto fotograficzny album Wilanowa!!!
Po drugie zrobiony z paralotni.
Po trzecie zawiera fotografie z ostatnich 13 lat. Niektórych nie można już powtórzyć bo rzeczywistość dynamicznie się zmienia.
Jak nie masz jeszcze tego albumu, z chęcią przekażę ci egzemplarz z dedykacją .
-
2009/10/13 14:33:33
Pani Beato, wierząc głęboko, że Pani wpis to nie jest kopiownie (zresztą wydawnictwa austraijskie nieczęsto ukazują się w języku polskim) sugeruję, aby przefotografowała Pani swój egzemplarz na tle np. jakiejś polskiej gazety. Poza tym jeszcze raz dziękuję za wskazanie publikacji dokonanej przez Uniwersytet w Brisbane, która nie jest ani wynikiem konkursu ani monografią, jest wartościowa, i może stanowić inspirację dla działalności np. akademii sztuk pięknych, akademii fotograficznych czy też stowarzyszeń fotografów w Polsce. Choć może lepiej nie spadać na tak niski poziom dyskusji? Mam rozterki, co nie zmienia faktu, że zawsze czekam na kolejne wpisy na Pani blogu.
-
2009/10/13 20:51:23
Jerzy, nie wiem czy zasłużyłem, żeby otrzymać "Wilanów górą". Jeszcze z osobistą dedykacją autora?! Ale zdradzę Ci, że sam pracuję nad autorskim, bezsprzecznie godnym uwagi, albumem. Będzie to propozycja o tyle unikalna, że poświęcona tylko i wyłącznie mojej wesołej rodzince!!! Oryginalności doda jej fakt, że wszystkie zdjęcia postanowiłem zrobić z krzesła. Poza tym zdając sobie sprawę z dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, postanowiłem zawrzeć w nim fotografie z ostatnich 17 lat! Ha! Co Ty na to?

A co do najnowszego numeru magazyny APJ, nie należę do szczęśliwych jego posiadaczy, niemniej zamieszczone w nim fotografie są mi w pewnej części znane, co pozwala mi docenić jego poziom.
-
2009/10/13 23:23:39
barabasz , nie musisz mi udowadniać ,że jesteś................ jakim jesteś .
Nie masz zielonego pojęcia o albumie APJ tak samo jak autorka tego bloga .
-
2009/10/14 08:51:51
Magazyn APJ można zamówić za jedyne 30 dolarów, w skali roku nie wydaje się to wygórowana cena za tak dobre wydawnictwo. Nie pisałabym o nim, gdybym nie miała go w ręce. Zamówiłam z czystej ciekawości, chciałam na własne oczy zobaczyć magazyn o fotografii liczący blisko 300 stron. Nie rozczarowałam się, dlatego polecam. Magazyn ma jednak kilka wad, po pierwsze w całości jest w języku angielskim, po drugie nie ma w nim ani jednego polskiego materiału....
-
2009/10/14 08:56:49
A możesz nam wrzucić kilka fotek tego albumu ? Prosił o to woytekkowalik i ja też proszę .
Strasznie jestem ciekaw jak ten album wygląda.
-
2009/10/15 08:53:11
Obiecujaca publikacja, dziekuje za ta informacje.

PS.

W zyciu kazdego z nas jest taki czas, gdy interesujemy sie tylko wlasnym podworkiem. To co sie dzieje choc troche dalej nas po prostu nie obchodzi, a za horyzontem to juz na pewno nic wartego uwagi nie ma. Jednoczesnie to, co sie dzieje w naszej wlasnej piaskownicy urasta czesto do rangi byc-lub-nie-byc, nieraz to kto komu zabral zabawki albo kto za szkola rozbil znaleziona butelke po tanim winie zajmuje cala nasza uwage, czasami nie pozwala niektorym spokojnie spac. Zdecydowana wiekszosc ludzi ten mentalny etap konczy gdzies pod koniec szkoly podstawowej. Ale, jak widac, nie wszyscy.

Przyznaje, ze ciezko mi nadazyc za tokiem myslenia Jerzego Gumowskiego - najpierw album ktorego na oczy nie widzial jest "nic nie znacząca publikacja" (choc mozliwe, ze nie zna zadnego z fotografow... co jest przeciez zrozumiale - czy ktorykolwiek z nich fotografuje z paralotni?!), a chwile pozniej jest "strasznie ciekaw" jak album wyglada. Poza tym nie moze sie chyba zdecydowac czy zamieszczanie informacji ktore juz gdzies ktos kiedys zamiescil to dobry pomysl czy zly. Raz jest zly - "Beato, znowu..." bla-bla-bla, ale zaraz pozniej "wklej zdjecia".

Jako antidotum zostaje nam chyba tylko perspektywa albumu barabasza ze zdjeciami zrobionymi z krzesla. Proponuje jeszcze zeby zastosowac jakis przebiegly sposob obrobki zdjec, i zeby krzeslo zawsze zwrocone bylo tp. w kierunku polnocno-zachodnim, nawet jesli bedzie to oznaczalo fotografowanie pustej sciany. Bo czy ktos to wczesniej kiedys zrobil? :)
-
2009/10/18 22:24:35
problem polega na tym , że "nataniel _ i coś tam jeszcze" , barabasz, beatka (cwiczenia z ...) i paru innych sekciarskich ( agorowych ) - etatowwych komentatorów wszystkiego co nie jest po myśli niejakiego PW, nie ma pojęcia o tym co wokół nich się dzieje .
Gdyby ktoś z was chciał kupić trochę wazeliny , mam parę kilogramów ( zgromadzonych specjalnie dla was ) za niską cenę .

C
P.S.
Czy żona szefa działu nauki nadal jest szefową działu foto?
-
2009/10/19 12:44:39
Jerzy, a ja myślę, że (Twój) problem polega na tym, że z każdym wpisem coraz bardziej się kompromitujesz. Nie ukrywam, że jest to jeden z powodów moich wizyt na tym blogu. Mocno pracujesz na reputację śmiesznego człowieczka, z którego można sobie pożartować w towarzystwie.
Nie zauważyłeś, że jesteś sam? Może trzeba się zastanowić dlaczego tak się dzieje? Może problem nie tkwi w spisku przyjaciół królika z GW tylko gdzieś znacznie bliżej Twojej potylicy?
-
2009/10/21 14:07:48
Do Jerzego Gumowskiego

Nie zauważyłam Twojego komentarza, chwilowo mam inne zajęcia. Ktoś znajomy zapytał, czy zamierzam moderować wpisy na blogu, głównie z powodu Twoich komentarzy.
Niestety nie mam na to czasu, poza tym nie widzę takiej potrzeby. Najchętniej usunęłabym Twój wpis, który jest po prostu nie na temat, ale mleko się rozlało, jest po tzw. jabłkach. Następnym razem tak zrobię ponieważ nie zgadzam się, by ktokolwiek był obrażany na moim blogu. Jeśli czujesz potrzebę podejmowania takich tematów proszę rób to na swoim blogu.
Czytelników przepraszam, że reaguję z takim opóźnieniem.
-
2009/10/21 15:19:35
Jerzy Gumowski, Twoje osobiste frustracje interesuja tu wszystkich mniej wiecej tak samo jak podroze, ktore odbywasz na swojej motolotni, wiec dziekujemy za kolejna dawke i nie prosimy o wiecej. Dziwi mnie troche Twoj upor, tym bardziej ze autorka bloga juz kilka razy prosila o wstrzemiezliwosc.

Argumenty ktore przytaczasz niestety nie wytrzymuja zderzenia z rzeczywistoscia - To moze byc dla Ciebie duzy szok, wiec mam nadzieje ze siedzisz wygodnie czytajac te slowa, ale musisz wiedziec, ze nie wszyscy ludzie na swiecie, ktorzy maja zdanie odmienne od Twojego sa zwiazani zawodowo z Agora lub/oraz bezkrytycznie przyjmuja linie dzialu foto wytyczona Gazecie przez Twojego bylego szefa.
-
2009/10/25 20:56:15
Beatko !, "nie zauważyłam " - to znaczy ,że nie zauważyłaś . Wpis był i jest aktualny, mój wpis oczywiście .
Czy żona szefa działu nauki nadal jest wiceszefową działu foto? To takie pytanie które jest przyczynkiem do zrozumienia pewnych mechanizmów.
Niesławny szef działu foto GW Sławomir S miał zasadę przyjmowania do pracy fotoedytorów którzy nie maja pojęcia o fotografii. Rozumiem ,że to obwiązuje do dziś .
Słowo "moderacja" kiedyś brzmiało inaczej - Cenzura - niewygodne teksty , poglądy , informacje , przemyślenia , teksty poetyckie , piosenki , wszystko to podlegało moderacji czyli cenzurze.
Komuniści strasznie się bali wolnego słowa , ty tego nie pamiętasz ale ja tak.
W propagandzie byli mistrzami mieli zawsze swoich dyżurnych klakierów takich jak Nata........ i coś tam jeszcze, a taki barabasz był by dla nich nieocenionym sługusem.