świat w subiektywie czyli nie tylko o fotografii
Blog > Komentarze do wpisu
Pogoda dla fotofanów

Wyróżnienie - Adam Lach, Napo Images, Newsweek
Szczytna. Zakład dla umysłowo chorych w zamku w Szczytnej musi zostać stamtąd przeniesiony do 2012 roku, gdyż budynek zostanie oddany Kościołowi. Budowa nowego ośrodka jeszcze się nie rozpoczęła.


Od dziś w warszawskiej Zachęcie można oglądać wystawę zdjęć wyróżnionych w tegorocznej edycji BZ WBK Press Foto. Wystawę filatelistyczną jak ktoś dowcipnie zauważył na wernisażu, bowiem fotografie prezentowane są w małym formacie na planszach, co być może nawiązuje do miejsca fotografii prasowej we współczesnych mediach. Zainteresowani obejrzeli już zapewne nagrodzone materiały 9 czerwca, w dniu ogłoszenia wyników konkursu. W dzisiejszym dodatku do Rzeczpospolitej, poświęconemu konkursowi, pojawił się dość zabawny tekst Moniki Małkowskiej pt. Czas złapany w fotograficzny kadr. Autorka, będąca krytykiem sztuki w Rzeczpospolitej, podsumowuje tegoroczny konkurs odwołując się do fotografii epoki PRL, którą możemy ostatnio oglądać na wielu wystawach, zorganizowanych z okazji rocznicy upadku komunizmu.
Z porównania nic nie wynika, bo sama autorka przyznaje, że nie wie czym nagrodzone w tym roku zdjęcia "różnią się od nadesłanych na poprzednie konfrontacje? Jakie jest znamię minionego roku? W czym się wyraża? Na razie nie umiem tego dookreślić. Przeobrażenia są zbyt subtelne. Z perspektywy roku czy kilku lat nie sposób zauważyć i wskazać nawet najbardziej charakterystycznych zmian." Pisząc zaś o zdjęciach z epoki PRL cytuje wypowiedź Anny Brzezińskiej - Skarżyńskiej, szefowej PAP:"– Mistrzowie obiektywu doby PRL umieli przekazać swój stosunek do realnego socjalizmu. Nie poddali się systemowi. Bywali ironiczni wobec rzeczywistości, a jednocześnie ciepli i życzliwi dla ludzi. Brzezińska zwraca też uwagę na plastyczną jakość zdjęć: – Tamci fotografowie coś umieli, nie pstrykali bezmyślnie."
Czy to znaczy, że autorzy wyróżnionych w tegorocznej edycji BZ WBK Press Foto prac nic nie potrafią? Że robią zdjęcia bez zastanowienia? Bezmyślnie?
W kolejnych akapitach tekstu Monika Małkowska chwali jednak niektóre materiały, choć w kontekście recenzji konkursu fotografii prasowej zaskakujące jest wyznanie, że nie interesują ją okoliczności powstania pojedynczych zdjęć (akapity "Emocje ponad faktami" i "Chwila dla człowieka"), a jedynie sam obraz, ekspresja.Mogę mieć tylko nadzieje, że czytelnikow prasy wciąż to interesuje.
Kompletnie nietrafiona wydaje się uwaga na temat ingerencji photoshopa w przypadku materiału Tomasza Tomaszewskiego. Owszem nie wszystkim musi się podobać takie podejście do odbitki, nazwane przez autorkę tekstu "przeestetyzowanym", natomiast nie ma to nic wspólnego z prawdą obrazu, treścią, którą przedstawiają fotografie z terenów byłych PGR. Gdyby autorka tekstu miała większe pojecie o "upiększających zabiegach w photoshopie", których jak pisze jest przeciwnikiem, zauważyłaby, że większość nagrodzonych w tym roku prac w konkursie BZ WBK Press Foto, również w konkursie Grand Press Photo, takim zabiegom została poddana, niektóre nawet bardzo.
Nie lubię narzekać i cały czas wierzę w to, że niezależnie od kryzysu prasy i samej fotografii dobre zdjęcie prasowe zawsze się obroni. Jednak nie udziela mi się dobre samopoczucie Moniki Małkowskiej, która z takim entuzjazmem pisze o kondycji współczesnej fotografii i pogodzie dla fotofanów (od dziś jestem wielką fanką tego określenia). Szkoda, że na głos tak pozbawiony wiedzy w tej dziedzinie oddano tyle miejsca w prasie. Szkoda, że coraz częściej na kompletnie obcy sobie temat wypowiadają się ludzie, mający niewiele do powiedzenia.

 

Właśnie się dowiedziałam, że wystawa w Zachęcie była do obejrzenia tylko przez jeden dzień Wielka szkoda, mam nadzieję, że  w innych miastach zagości na dłużej. Przepraszam czytelników za błędną informację.

poniedziałek, 22 czerwca 2009, cwiczeniazpatrzenia
Komentarze
2009/06/23 08:20:30
Ciekawe opinie, z większością sie zgadzam ale nie o tym chciałem. Nawiąże tylko do ostatnich akapitow: coraz częciej mam wrażenie, że także (bo nie tylko) do fotografii wkracza demokracja: większość decyduje o tym co jest dobre jednak kim jest ta "większość"?. Być może to klient (tu ogladacz zdjęcia) określa co jest dobre ale co by było gdyby demokratycznie okreslić wysokość odsetek w bankach?

Obserwuje fora fotocokolwiek i zauważam opinie:
- dobre zdjecie to ostre zdjęcie
- na dobrym zdjęciu "obiekt" jest w "mocnym punkcie"
- do zrobienia dobrego zdjęcia trzeba mieć lustrzankę i superobiektywy
- ...
z rzadka pojawia się tylko pytanie: "ale co jest treścią tego zdjęcia..."? Byc może powyższe recepty mają coś wspólnego z prawdą ale ja zawsze jak patrze na zdjęcia np. Hartwiga zastanawiam się ... nad moimi zdjęciami... potem patrzę na zdjęcia z mojego ulubionego National Geographic i widzę, że technologia jest ważna ale tylko na drugim miejscu...
-
2009/06/23 08:44:12
niech sobie przypomnę, kto jest patronem BZ WBK? aaaaaaaaa, Rzeczpospolita :)
-
2009/06/23 09:15:05
Odniosę się do podpisu pod zdjeciem, bo to imanentna część fotografii prasowej - prawda!?
Podpis pod zdjęciem jest chamski na równi z chamskim potraktowaniem tych fot w PS. Ta winieta to chyba nie efekt zastosowania otworka!? :)

Co z tego, że oddana kościołowi. Sugerowanie, że "kościół odbiera kalekom dom" jest żenujące... i tak grubo szyte, że mnie kości trzeszczą :) Skoro to majątek kościoła to nie widzę nic zdrożnego w tym, że kościół chce to odzyskać. Może skupmy się dlaczego nie zbudowano nowego?

Czy podpis nie mógłby brzmieć:
"Do tej pory ani władze samorządowe, ani ministerstwo zdrowia nie rozpoczęło finansowania budowy nowego ośrodka dla umysłowo chorych. Obecny budynek ma zostać oddany kościołowi z końcem 2012 roku".

Jakże inaczej rozłożone akcenty..!?:)


Co do zdjeć z BZ już się wypowiadałem, a tekst tej pani... ech... im wiecej fotografów, tym więcej krytyków... taka karma.


-
2009/06/23 10:49:11
Iczek, chyba jako pierwszy poruszyłeś temat winiety na zdjęciach Lacha. Nie na zdjęciu, ale właśnie na zdjęciach. Winiety, podkolorowania, manipulacji głębią ostrości, podkręcenia kontrastów - każde jego zdjęcie jest właśnie takie. Ewidentna maniera mająca na celu uatrakcyjnienie (podratowanie byłoby właściwsze) zwykłej i banalnej klatki. I zastanawia mnie czy nikt tego nie dostrzega, żaden juror, w żadnym konkursie? Tak jak zdyskwalifikowali Bo Christensena za podrasowywanie swoich zdjęć w Photoshopie, tak tutaj nikt nie ma nic przeciwko. A raw z aparatu i produkt finalny to dwie różne klatki i to nie tylko formalnie, ale w tym przypadku również znaczeniowo.
-
2009/06/23 11:39:25
Te zdjęcia Bo Christensena wywołały wśród moich znajomych falę skrajnych opinii. Nawet najbardziej zatwardziali sceptycy PS zwracali mi uwagę, ze fota RAW z cyfry jest po prostu płaska jak ściana i porównywanie jej z tym, co zinterpretuje procesor w oparciu o jakieś logarytmy ma się nijak do faktycznego stanu przed oczami fotografów.
Poza tym, w labie też kontrasty się ciągnęło odkąd pamiętam.

Co do Kuby - to rzeczywiście podobna sprawa, ale o ile kontrasty jeszcze strawie (choć z bólem) o tyle ta winieta jest po prostu zabiegiem graficznym zmieniającym układ zdjęcia i jest czystą manipulacją jak dla mnie.

Myślę, ze gdybym zobaczył to zdjęcie w postaci czystego skanu lub pliku RAW (o ile to cyfrą robione) to byśmy wszyscy się trochę zdziwili... tak samo jak zdziwiły mnie RAW'y Bo.

A może kolega Lach pokaże RAW'a ?:)

Ha - rzućmy Mu wyzwanie!!
Pokaż RAWa, pokaz RAWa, pkaz RAWa!!!
-
2009/06/23 16:01:31
iczku - po co ci RAW?
albo inaczej: nie czuję potrzeby oglądania RAWów np. Gudzowatego... no bo po co?
:)
-
2009/06/23 18:52:18
Ano z tego samego powodu, dla którego istnieją niezależnie: fotografia i grafika komputerowa, albo z tego samego powodu, dla którego Roger Fenton nie powinien był układać kul armatnich w wąwozie Cienia Śmierci.. :)
-
2009/06/23 20:16:15
jezeli ktos bedzie tutaj podskakiwac kotkowi to poszczuje ziomem Puszkiem!
I na babci się nie skończy !

MIAŁ!
-
2009/06/23 22:06:17
Niestety, w sprawie tego tekstu z recenzji Pani Beaty muszę zabrać głos- Kompletnie nietrafiona wydaje się uwaga na temat ingerencji photoshopa w przypadku materiału Tomasza Tomaszewskiego. Owszem nie wszystkim musi się podobać takie podejście do odbitki, nazwane przez autorkę tekstu "przeestetyzowanym", natomiast nie ma to nic wspólnego z prawdą obrazu, treścią, którą przedstawiają fotografie z terenów byłych PGR.
Rozpatrywanie fotografii w kategoriach gustu ( czy się komu podoba czy nie ) to nie są kryteria oceny , które mogą być stosowane przy analizie wyników konkursu.
Tak naprawdę fotografie Tomaszewskiego przy tak ogromnym zaangażowaniu narzędzi cyfrowych mogły by w ogóle nie powstać w sposób fotograficzny . Można by je wygenerować przy pomocy PH. Ale to właśnie bez względu na gusty jest w tych fotografiach fatalne. Ta zabawa z PH jest formą maniery , bardzo podobną do modnego ostatnio kadrowania z przechylonym aparatem. Ten styl a właściwie głupie naśladownictwo wzięło się z kopiowania nieudolnych fotek robionych z tak zwanego biodra przez uznanego fotografa, który bał się podnieść aparat na wysokość oka i robił fotki nie patrząc w wizjer.
Bardzo chciał bym obejrzeć negatywy prac Tomka Tomaszewskiego.
jg
-
2009/06/23 23:09:47
Nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób nie potrafi oddzielić treści od formy. Beata napisała, że nie wszystkim musi się podobać sposób pracy nad odbitką Tomasza Tomaszewskiego, ale nie ma to związku z treścią, tematem jego zdjęć. Podobnie jest w przypadku materiałów Adama Lacha, co do których zgłaszają pretensje moi przedmówcy. Wystarczy też dziś zajrzeć na stronę VII czy Magnum, wielu fotoreporterów też tak zdecydowanie podchodzi do odbitek. Sprowadzanie dyskusji o materiałach do oceny narzędzi jest kompletnie bez sensu, to tak jakby rozmawiać o obrazach van Gogha w kontekście palety barw, z której korzystał i czy słusznie tak a nie inaczej położył farbę, a nie o ekspresji i treści tego, co chciał przekazać.
-
2009/06/23 23:19:39
Rece opadaja gdy czyta sie takie wypowiedzi doswiadczonego fotografa ktory tyle lat przepracowal w prasie.
Zapewne doswiadczonego traumatycznie ale nie fotograficznie.
Pisanie ze taki material moglby powstac praktycznie w calosci w PH (czyli jak sie domyslam w PhotoShopie) to po porstu dowod na krancowy brak kompetencji i wyobrazni. Ja rozumiem ze jak ktos przez cale zycie nie zblizyl sie chocby jednym zdjeciem do poziomu narracji TT moze poczuc sie lepiej jak sobie napisz ze kiepskie, ze negatywy by obejzal itd, ale to jest po porstu zalosne. Guma, sam nie potrafisz obrabiac zdjec, masz mierne pojecie o PS (ostatni wrzut na twoim blogu z pieknie wyretuszowanymi fotami krzyczy o litosc i obraza czytelnikow). Boisz sie tego czego nie rozumiesz, nie potrafisz, bo nigdy nawet nie sprobowales.
Nie chce mi sie juz sluchac uwag o reportazu od osoby ktora od jakiegos czasu fotografuje wszytko wylocznie z gory, nie potrafi podejsc blizej i opowiedziec o czyms wiecej niz o rzepaku.
-
2009/06/24 10:15:12
pstrykaczu,
trochę sobie sam zaprzeczasz, Nie da się oddzielić treści od formy, chyba że rozmawiamy o abstrakcji. Widać to na przykładzie dokumentacyjnych, reporterskich fotografii z różnych konfliktów, władowanych w technikę kolodionową. Zapewne można by przepuść fotki z II wojny światowej przez PH (Photoshop) albo skopiować w technice gumy arabskiej, tylko że zawsze będzie to zabieg estetyzujący mający wpływ na odbiór i treść pierwowzoru. Prace TT to przerost formy nad treścią. Większość fotografii to takie współczesne PH-owe (Photoshopowe) monidła. Jak pamiętasz monidła były odpowiedzią na gusty artystyczne społeczności małomiasteczkowej i wiejskiej drugiej połowy XX w.
Dlatego też napisałem wcześniej, że gust nie jest dobrym kryterium oceny fotografii.
guma
-
2009/06/24 11:24:25
Z regulaminu BZWBK Press Foto 2009:
"18. Do konkursu dopuszcza się wyłącznie zdjęcia będące efektem jednokrotnej ekspozycji. Fotomontaże, wielokrotna ekspozycja i zdjęcia manipulowane cyfrowo będą dyskwalifikowane."

Czy dodanie winiety w PS jest manipulacją cyfrową?
Czy dodanie winiety (nowy element w zdjęciu- sic!?)jest fotomontażem?
-
2009/06/24 11:30:27
PS Panie Jerzy , a nie PH. Znawca tematu się znalazł.
-
2009/06/24 12:27:00
Oczywiście, że dodanie winiety jest manipulacją, być może z tego powodu fotki TT nie uzyskały powszechnego uznania.
Pytanie : Jak te fotografie wyglądają bez obróbki? jest ważne, bo może są to wspaniałe kadry zniszczone przez PH(photoshop).
-
2009/06/24 15:33:01
Anonimowym "helenkom", towarzyszom "korczakov", "pstrykaczom9" co by im bardziej ręce opadły przesyłam poniższy cytat, ze strony :
www.rp.pl/artykul/9157,323747_Semka__Wlasne_poglady_z_otwarta_przylbica.html



"Najsłynniejsza polska blogerka Kataryna lubi opowiadać, jak przeszła metamorfozę od bezkrytycznej czytelniczki Gazety Wyborczej" do publicystki ujawniającej nieuczciwe chwyty pisma z ulicy Czerskiej. Chciałbym zapytać: ile ze swoich poglądów pani Kataryna ujawnia w rozmowach z kolegami w pracy? Pamiętam stosunkowo dobrze czasy PRL, gdy demokratyczna opozycja wystąpiła z pomysłem publicznego ujawniania nazwisk i adresów ludzi, którzy rzucali wyzwanie komunistycznej władzy. Ludziom walczącym ze strachem dysydenci pokazywali, że można publicznie głosić nieprawomyślne poglądy.

Owa odwaga i jawność pomagała mniej znanym lub mniej zdeterminowanym Polakom przełamać barierę strachu.

Dziś za poglądy nie grozi już areszt czy wyrzucenie z pracy, wielu ludzi nie przestaje jednak paraliżować lęk przez wyrażaniem nieprawomyślnych opinii. Ludzie obawiają się na przykład, że w pracy uznano by ich za moher" albo kryptopisiorów".......... "
-
2009/06/24 16:00:46
Niestety połowa tych fotografii zarówno w BZWBK jak i Grand Presie nie powinna w ogóle znaleźć się w finałowym zestawie. Naprawdę nie rozumiem, co jury widzi w zdjęciach np. Adama Lachy. Przecież te prace są po prostu łagodnie mówiąc słabe. Jedynie, co je w pewnym stopniu ratuje (uatrakcyjnia) to ta hardcorowa obróbka w photoshopie. Obróbka, która wg regulaminu owych konkursów jest niedozwolona Niestety polskie konkursy foto to po prostu kółeczka wspólnej adoracji.
-
2009/06/24 17:40:07
Czy przez to, że jest ta winieta temat zdjęcia jest oszukany? Czy ludzie w reportażu TT są mniej prawdziwi, a świat w którym żyją inny? Czy winieta dodana wtórnie nie jest po prostu manierą estetyczna, środkiem wyrazu który trafi, bądź nie trafi w gust odbiorcy? pozdrowienia,
Kacper
-
2009/06/24 18:03:47
O tym właśnie napisałam, podobnie jak jeden z czytelników bloga. Jest treść, jest forma i jest odbiór zdjęcia. Oczywiście i treść i opakowanie mają wpływ na odczytanie fotografii, jednak w przypadku wielu wyróżnionych we wspomnianych konkursach prac widać tylko formę, która właśnie bez tej treści zaczyna tak drażnić. Gdy materiał niesie ze sobą jakiś przekaz, treść, tak jak m.in. esej Tomasza Tomaszewskiego, forma jest na drugim planie, może się podobać lub nie, staje się kwestią gustu.
-
2009/06/24 18:06:44
Do Jerzego Gumowskiego
Z przyjemnością przypominam, że nadal jestem gospodynią tego bloga. Czytelnicy podpisują się pod swoimi wpisami tak jak chcą.
-
2009/06/24 18:27:53
Winieta nie jest manipulacja, taki sam efekt latwo mozna uzyskac w ciemni i kazdy szanujacy sie fineprinter "domyka" w ten sposob swoje odbitki. To w jak silny sposob przyciemnia sie krance odbitki to juz inna sprawa. Fakt ze z PS robi sie to latwiej ale to na pewno nie manipulacja. Co innego dodawanie polarojdowej ramki do zdjecia zrobionego cyfra. To jest daleko idaca ingerencja ktora z pewnoscia zdyskwalikowala takie zdjecie wyslane na konkurs, to tani chwyt. Swojego czasu tak swoje zdjecia lubil podkrecac Pan Guma co mozna zobaczyc na przyklad w gazetowym albumie (tom XII str 140, portret Leszka Kolakowskiego, niestety). Album masakra, a zdjecie z dodana w PS ramka a la polaroid to juz szkoda komentowac w przypadku kogos kto sam takie zabiegi potepia.
Te zdjeia rzepaku bardziej do mnie trafiaja, w sensie autentyczniosci....
-
2009/06/24 18:45:16
Problemem jest ustalenie, gdzie leży dopuszczalna granica w obróbce zdjęć. Nikt dokładnie nie wie. Organizatorzy konkursów dość lakonicznie określają w regulaminie, że pozwala się na kontrastowanie i wszelkie efekty możliwe pod powiększalnikiem, ale jurorzy nie wiedzą potem jak się do tego odnieść. Wszak pod powiększalnikiem można prawie wszystko (choć wymaga to trochę czasu).

Osobiście nie zgadzam się z kacprem, który dopuściłby różne zabiegi które nie "oszukują" tematu zdjęcia. Pamiętne powielenie gołębi przez p. Skórnickiego też nie oszukało tematu, przecież siedziały one na dachu, a czy 10 czy 15 to już wedle tego rozumowania nie powinno mieć znaczenia. Z winietowaniem jest podobnie. Zgadzam się z iczkiem, że jest to zupełnie nowy element zdjęcia, który może całkowicie zmienić jego odbiór.

Trudno mi też się zgodzić z Beatą w kwestii treści zawartej w zdjęciach Tomaszewskiego. Temat niewątpliwie ważny i atrakcyjny, ale jak już wspominano, całkowicie fałszujący właściwy obraz zjawiska. I nie chodzi tylko o to, że byłe PGRy to nie jest tak sielankowe miejsce jak nam próbuje wmówić p. Tomaszewski, ale również o to, że niektóre zdjęcia powstały z dala od nich! Pamiętam w NG reportaż o staroobrzędowcach z Podlasia, z którego zdjęcia wykorzystano do "rzutu beretem". To jest jawna kpina z odbiorców.

Co do samego artykułu p. Małkowskiej, uważam że ciekawe jest pytanie o to, jaki obraz współczesności niesie dzisiejsza polska fotografia prasowa. Może potrzeba dłuższej perspektywy czasowej, żeby dostrzec w niej dominujące zagadnienia, w każdym razie ja podobnie jak autorka artykułu widzę w niej na razie pełen misz-masz.
-
2009/06/24 19:07:47
Powielanie, klonowanie, wymazywanie (elementow, osob) z fotografii to oszustwo i jako takie powinno byc pietnowane. Zupelnie nie rozumiem glosow broniacych Skornickiego i innych domoroslych fotografow-grafikow. Dorabianie winietki to maniera (dla jednych bardziej denerwujaca, dla innych mniej), ale nie oszustwo. Nie rozumiem jak mozna porownywac te dwa zabiegi! To wynika chyba z totalnego niezrozumienia tematu. Albo jest sie cholernym artysta, albo reporterem.
-
2009/06/24 19:14:15
nadinterpretujesz moją wypowiedź barabaszu. Klonowanie gołębi to zmiana rzeczywistości przedstawionej na zdjęciu i jest niedopuszczalna w fotografii która ma spełnić wymóg fot. dokumentalnej.

To fakt, że trudno określić gdzie leży granica w obróbce zdjęć z tej kategorii. I problemem nie jest tylko winieta. Ale np prostowanie perspektywy, albo przycinanie kadru czy "odbijanie w poziomie" zmiana temperatury barwy światła, HDR itp.

Najważniejsza jest treść, która ma być prawdziwa. Zastana. Obróbka, albo po prostu sposób przedstawienia tej rzeczywistości, aby uzyskać obraz to jest kreacja, na którą wpływ ma autor. Wybór technologii, stylu, estetyki, papieru lub przestrzeni barwnej i choćby kompresji ma wpływ na efekt końcowy. Się podoba albo nie. Ale to nadal ta sama rzeczywistość.

pozdrowienia,
Kacper
-
me0
2009/06/24 19:41:38
Wrzucanie do jednego worka prostowania perspektywy, kadrowania, temperatury barwnej i "poziomym odbijania" to nieporozumienie. Po tym ostatnim zdjecie bezwzglednie przestaje byc dokumentem.
-
2009/06/24 19:45:26
Kacper, a tak czysto teoretycznie, jeśli winietując usuwamy przy okazji zbędny element znajdujący się w narożniku zdjęcia (np. gołębia:)) to jest to "prawdziwa, zastana treść"? Czy mam rozumieć, że jeśli go usuniemy "pieczątkując" to będzie to nadużycie, a jeśli przysłonimy mocną winietą to wszystko jest w porządku? A jeśli winietujemy chcąc uzyskać efekt spojrzenia, dajmy na to, przez dziurkę od klucza, albo szparę w płocie to będzie w porządku? Osobiście mam co do tego wątpliwości.
-
2009/06/24 19:50:37
Jak sie chce foto przez dziurke od klucza, albo szpare w plocie, to sie fotografuje przez istniejaca dziurke od klucza, albo szpare w plocie...
Ja myslalam do tej pory, ze to oczywiste...
-
2009/06/24 21:38:20
"dobrzy" peesowcy potrafią tak zepsuć zdjęcie, że więcej nim grafiki niż fotografii.
W kwestii zdjęcia dokumentalnego nie wyobrażam sobie ingerencji która zmieniłaby przesłanie lub wpływała na treść. Jeżeli zamiarem fotoreportera jest pokazać temat nieobiektywnie - może to zrobić już na etapie chociażby kadrowania przed spustem migawki. Gmeranie przy zdjęciach zaczyna się więc jeszcze przed fazą obróbki. To trochę jak z podpisem zdjęcia o czym pisał iczek. Media sprzedają nam już subiektywne informacje.
-
2009/06/24 21:51:06
A może ta mocna winieta to cecha szczególna zdjęć Adama. Już w ciemni rozjaśniało się elementy zdjęcia, które miały szczególnie przykuć uwagę, a przyciemniało te, które rozpraszały. To nie jest manipulacja, operowanie jasnościa/cieniem to normalna rzecz. Zadko zdarzają się tak znakomite warunki oświetleniowe w fotografii prasowej, że nic nie trzeba ingerować. Ale każdy fotografujący wie, że surowe klatki z aparatu są wyprane, nadanie np. kontrastu, choćby na całości, poprawia efekt wizualny.
-
2009/06/24 21:54:05
Chciałem jeszcze dodać, że zawsze chciałem zrobić tak dobre technicznie zdjęcie, jak to widzi moje oko.
-
2009/06/24 22:04:29
Problem polega na wyznaczeniu granicy pozwalającej na ingerencję w fotografię prasową .
Czy fotka ludzi z drabiną z PGR-owskiej serii TT jest autentycznym dokumentem pokazującym tragedię post prl-owskiej wsi , czy może zabawą estetyczną z obrazem?
Czego się dowiadujemy z tego zdjęcia ? Bo według mnie banalny przekaz , mówiący że przy pomocy drabiny PGR-owscy ludzie chcą wejść do dziury w niebie jest wynikiem fałszywego zastosowanie PH(photoshopa).
Jeszcze mała uwaga do Helen-a , nikt z autorów fotografii zamieszczonych w beznadziejnym albumie gazetowym wydanym na 20- lecie nie był informowany o tym , które fotografie i w jakiej formie znajdą się w publikacji. To samo dotyczy udziału w bardzo złej wystawie w Zachęcie. Jedyni twórcy tej wystawy to fotoedytorzy GW z ich szefem na czele. Proszę nie obarczać mnie odpowiedzialnością za umieszczone tam fotki .

I jeszcze jedna uwaga - do autorki bloga. Wykazujesz Beato wielką klasę nie cenzurując wpisów w komentarzach. Dzięki !
Daje to możliwość, sporej grupie ludzi wyrażania swoich niczym nie skrępowanych opinii na różne tematy, w tym te nie wygodne dla ciebie . Twój blog to jedno z najciekawszych miejsc w necie, dotyczących fotografii. A ja na tym blogu nie zawsze muszę być politycznie poprawny, a już na pewno nie muszę uważać na to co chcę napisać.
P.S
Jak zacznę używać słów powszechnie uznanych za.... masz moją zgodę na cenzurowanie.
guma
-
2009/06/24 22:47:55
Barabarasz - bardzo celne uwagi....!
Sugerowanie, że wyciemnienie połowy zdjęcia nie jest manipulacją w obraz, ale "tylko" zabiegiem estetycznym jest co najmniej naciągane.

Przykład z gołębiami i ilością nóg jest tutaj doskonały... bo faktycznie co zmieni para nóżek więcej przy ilości 100 nóżek ?:) Toż to "tylko" kwestia estetyki :)

-
2009/06/24 22:57:57
"Przykład z gołębiami i ilością nóg jest tutaj doskonały... bo faktycznie co zmieni para nóżek więcej przy ilości 100 nóżek ?:) Toż to "tylko" kwestia estetyki :) "

@Iczek - Ty tak na serio, czy kpisz? (...)
-
2009/06/24 23:07:37
iczek - nie prawda. Może to właśnie zdjęcie będzie przedmiotem badań dla jakiegoś ornitologa? I co? Skopiujesz nóżki i wprowadzisz w błąd naukowca... Ja wiem że to wygląda niewinnie, ale tak po prostu nie można...
Myślę, że mechanizm jest mniej więcej taki - gdy udostępniany jest materiał agencji prasowej - dobrze jeśli jest prawie goły. Z minimalnym przygotowaniem. Co by nie wyglądał amatorsko. Trudno przewidzieć, na ile subiektywne przygotowanie takiego materiału ograniczy jego wykorzystanie. Oczywiscie jesli bedzie zbyt surowy nie bedzie atrakcyjny. Jeśli zaś ktoś dba o swój styl i wizerunek wynikający z obróbki (to raczej nie udostępnia fotografii agencjom, bo na to, co się pojawia w druku wpływu autor w zasadzie nie ma wcale).
Jeśli zaś materiał jest wysyłany na konkurs, jak najbardziej można go przygotować we własnym stylu, tak jak się ma ochotę (w ramach dopuszczalnych zabiegów) I tyle. Tu jest moment kreacji i decyzji estetycznej.
Pytanie teoretyczne - co jest większym oszustwem - wyciemnienie (ale nie zupełne) elementu przez winietę, czy też jego obcięcie przez zmianę proporcji kadru?
Dla ortodoksów są też konkursy fotograficzne, gdzie akceptowalny jest tylko oryginał slajdu, pełna klatka bez cienia ingerencji.
pozdrowienia,
kacper
-
2009/06/24 23:28:19
Kacper ,
wyciemnienie przez winietę jest zabiegiem czysto estetycznym , normalne obiektywy nie winietują. Kadrowanie to poprawki w niedoskonałości techniki fotografowania. Zmiana konta widzenia. Dziś podstawowym obiektywem są szkła szerokokątne , bo są najprostsze w użyciu i można z nich wykadrować to co normalnie trzeba by było zrobić obiektywem o długiej ogniskowej.
Większym oszustwem jest dokładanie do obrazu tego czego na nim nie było i być nie powinno.
guma
-
2009/06/25 10:49:15
ciekawa dyskusja. jesli chodzi o strone techniczna, jestem za ostroznym traktowaniem materialu. wiadomo, gole zdjecie jest plaskie i czesto nie oddaje tego, co widzial fotograf. ale chyba lepiej zostac blizej tego plaskiego oryginalu, niz odleciec w strone daleko posunietej ingerencji - ktora daje czasem ciekawe rezultaty, ale najczesciej konczy sie tym, ze tez mamy obraz ktorego fotograf nie widzial, tylko obraz ktory chcialby zobaczyc. rozpatrujac to od strony teorii obrazu - rownie dobrze mozna malowac akwarele. kryterium nie powinien byc tu procent zmiany jakiegos parametru, a to, czy autor nie wprowadza w blad obrazem. to nie jest wcale tak subiektywne jak sie moze wydawac.

(nie neguje tworczego podejscia do odbitki, pamietajmy jednak, ze mowimy o konkursach prasowych, konkursach fotografii dokumentalnej, wiec zajmujemy sie rzeczywistoscia, chcemy zobaczyc historie o rzeczywistosci, a nie jakies jej basniowe interpretacje. jesli kogos ciagnie w ta strone - nie ma sprawy, mozna spenetrowac rynek fine art, albo na poczatek flickr, ale to w moim odczuciu jest bilet w jedna strone)

forma i tresc. chyba wlasnie o to sie wszystko rozbija. zobaczcie prace najlepszych fotografow na swiecie, zdjecia autorow, ktore wytrzymaly probe czasu. forma sluzy w nich tresci. najczesciej formy jest na tyle malo, ze rozpatrujac zdjecia wlasciwie o niej nie mowimy - wazne jest co, dlaczego i jak na zdjeciu jest pokazane. (i to "jak" tez jest najczesciej rozmowa o sposobie patrzenia, o wrazliwosci plastycznej, a nie o tym jakiej konkretnie techniki ktostam uzywa, bo to jest w przypadku tych zdjec trzecioplanowa sprawa). prostota, szacunek dla tematu i odbiorcy, skupienie na tresci. to troche inne podejscie do tego, ktore widzimy na wielu z tych konkursowych zdjec - rozmawiamy o nich wlasnie dlatego, ze maja jakas forme (najczesciej oderwana od tresci), a bez formalnych zabiegow czesto bylyby tylko srednimi klatkami, itd. nie mozna dorabiac do tego ideologii o tym, ze mocno obrabiane zdjecia na pewno beda mialy wiekszy efekt, i dlatego jest to usprawiedliwione, bo nie mozna traktowac odbiorcow jak dzieci, ktore mocniej reaguja na cos widowiskowego.

dziwne jest jeszcze to, ze fotografowie tak latwo i bezkrytycznie akceptuja rozne mody jesli chodzi o zdjecia. jesli na prestizowym konkursie wygra zdjecie zrobione w jakims stylu albo jakas technika, to w nastepnych paru latach jest zalew tego typu zdjec. powielanie kadrow, tematow i technik. rozumiem, ze trzeba sledzic to, co sie dzieje, probowac roznych rzeczy i rozwijac sie wizualnie, ale ciekawe jak z perspektywy kilkudziesieciu lat bedzie wygladal dorobek zawodowy kogos, kto zawsze biegnie za najnowsza moda.

to samo mozna powiedziec o tematach zdjec - mamy zestaw dyzurnych tematow, ktore sie pojawiaja raz po raz, fotografowanych najczesciej zupelnie bez dlugoterminowego uzasadnienia. nie chce tu sugerowac, ze nad kazdym zdjeciem trzeba myslec dwie godziny zanim sie je zrobi, ale odrobina refleksji chyba by nie zaszkodzila komus, kto dwa lata temu fotografowal b&w konkurs szopenowski, w zeszlym roku zrobil miejski golf na krosie z ekstremalnym dopalaniem nieba, teraz odkryl sredni format ktorym bedzie robil potrety i choc nie mogl znalezc przeterminowanych filmow, to na szczescie umie manipulowac saturacja w photoshopie. (nie moge sie doczekac co bedzie za nastepne pare miesiecy, gdy pewnie zobaczymy zdjecia slowackich cyganow uprawiajacych parkour na ursynowie, zrobione najpewniej holga).
-
2009/06/25 11:40:14
@iczek|Piotrek
Błądzisz. Tu nie chodzi o odróżnienie fotografia vs. grafika komputerowa. Choć ostatnio w estetyce i krytyce coraz częściej pojawia się ogólniejszy termin: sztuki wizualne (gdzie głównie chodzi o produkty digitalizacji)... ale nie o tym nie o tym...
Sprawa jest jak dla mnie bardzo trywialna: manipulacja obrazem jest wpisana w naturę fotografii od połowy XIX wieku (być może od fotogramu C.Silvy scena nad rzeką). Mam na myśli głównie manipulację kolorem, jasnością, nasyceniem, kontrastem (lokalnym i na całości powierzchni), kadrowaniem, maskowaniem... uff.. tchu mi brak. Przez blisko 180 lat istnienia fotografii robiono to na setki i tysiące sposobów: dobierając papier odbitki, dobierając proces chemiczny, dobierając oświetlenie, dobierając czasy naświetleń, dobierając materiał światłoczuły... uff... tchu mi brak... Zatem wołanie o surowe RAWy budzi we mnie politowanie lub śmiech. Poniekąd fotografia stoi w tym samym miejscu, od połowy XIX wieku - teraz jednak nastąpił kosmiczny postęp techniczny - to, co kiedyś wymagało olbrzymiego doświadczenia i sporych nakładów sił i środków, teraz można osiągnąć w kilkanaście minut za pomocą Lightrooma lub Fotoszopa. I tyle.
Osobną sprawą jest oszukiwanie - czyli np. aranżowanie scen, aby sztucznie upozować je w celu osiągnięcia jakichś określonych celów, lub jawne fotomontaże.
-
2009/06/25 17:56:03
do n.sobotka:
trochę sarkastycznie napiszę, zrób liste tematów, które już ktoś zrobił i zaistniał na jakimś konkursie. Rownież osob fotografowanych, polityków, aktorów... Np. Marcinkiewicz był, Tusk był, Kaczyński był... Ich zdjęć nie przysyłajmy na konkursy, bo już byli.

Nie będe powtarzał komentarza pod wcześniejszym wpisem o konkursie BZWBK i powtarzalności tematów
-
2009/06/25 20:44:17
Fotoreporterze, ależ oczywiście, że mocna winieta i podkręcone kolory do granic śmieszności to znaki charakterystyczne prac Adama Lacha. Z tym, że to nie argument. Robienie ze zdjęcia grafiki nie jest rozgrzeszeniem. Po prostu bardziej pasuje na digart a nie konkursy fotografii dokumentalnej. A że grafiki Lacha wypływają na każdym kolejnym konkursie... nie wierzę, żeby w czterdziestomilionowym kraju nie było dziesięciu dobrych, rzetelnych, w sposób uczciwy podchodzących do fotografii fotografów. Domyślam się, że po prostu nie wysyłają swoich zdjęć na konkursy a co za tym idzie jurorzy w tychże imprezach muszą z czegoś wybrać. Tu jest miejsce dla Lacha, takie mniejsze zło.

Nie widzę innego wytłumaczenia dla obecności Adama Lacha w gronie zwycięzców.

Pozdrawiam.
-
2009/06/25 20:53:08
Dziś mamy "fotoszop", a kiedyś był sklep (czyli szop) foto a w nim pudełka z papierem twardym, miękkim, normalnym, barwnikami... I nikomu wtedy to "oszustwo" nie przeszkadzało? Pełna zgoda z "Fundamentalistą".

@Zelinski (pierwszy komentarz), który patrzy na zdjęcia z "ulubionego National Geographic" i widzi, że "technologia jest ważna ale tylko na drugim miejscu". Szczególnie, gdy na drugim miejscu jest nie tak jak być powinno: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80354,5447888.html?i=3
-
2009/06/25 22:37:53
To właściwie jak zakwalifikować ustawiane i przeestetyzowane fotki TT, Guzowatego czy Lacha? Czy to jest nadal fotografia prasowa czy fotografia kreacyjna , a może próba przeniesienia fotografii studyjnej w plener?
Czy fotki któregokolwiek z tych panów mogą być traktowane jako materiał prasowy? Może współczesna fotografia prasowa wymaga stosowanie technik szlachetnych i materiały z sejmu i z wojny w Iraku powinny być robione techniką kolodionową ?
jg
-
2009/06/26 10:31:40
Guma nie pisz po raz kolejny, ze zdjecia byly ustawiane tylko dlatego ze tak sie Tobie wydaje. To samo mozna powiedziec o perfekcyjnych klatach HCBressona, Erwitta, Webba i innych streetowcow. To ze Ty nie zauwazasz takich rzeczy nie znaczy ze inni nie maja takich umiejetnosci. Nie odbieraj magii fotogafii ulicznej i reporterskiej.
-
2009/06/26 10:43:45
fotoreporter - taka lista moze by pomogla troche niektorym, kto wie :) podajesz przyklad polityki. jesli jest problem z innym pokazaniem glownych politycznych graczy, to moze zamiast kolejnego zdjecia premiera wsiadajacego do samochodu, albo ministra na konferencji prasowej, ktos moglby zrobic reportaz o mlodych ludziach w polityce? partyjnych mlodziezowkach, ludziach wchodzacych w ten swiat i ich doswiadczeniach. prosty pomysl, z dostepem chyba nie ma problemu, a moze bylby to troche inny material niz migawki z sejmu. nie mowie "nie wysylac, bo juz bylo" - pewnie trzeba wysylac, jesli tylko to sie robi i tylko to sie widzi, ale na wyciagniecie reki sa tematy odbiegajace od tej nieszczesnej listy obowiazkowej.
-
2009/06/26 15:44:06
pstrykacz9,
chyba jednak nie znasz się na fotografowaniu i nie wiesz jak ustawia się fotki.
guma
-
2009/06/27 02:03:41
Czytając powyższą wymianę zdań można dojść do wniosku, że fotografia amatorska, wykonywana przez dyletantów, lepiej spełnia powinności/wymagania fotografii prasowej i dokumentalnej niż te właśnie wymienione wykonywane przez ludzi zajmujących się nimi zawodowo.
-
2009/07/01 01:41:20
Tak sobie czytam wypowiedzi, problem się nie rozwiąże, bo rozmowa jest na płaszczyźnie gustów. W dodatku w Polsce, gdzie kulturowo raczej nie dopuszcza się innego zdania niż własne, więc widzę patową sytuację.. Przynajmniej dla tych najbardziej zaciekłych zawodników.. :-)
-
2009/07/01 10:48:57
ben_jaworski,
rzeczywiście jednym z podstawowych argumentów przy doborze zdjęć np. do gazety jest kryterium gustu. Często słyszałem od edytorów tekst "bo mi się to podoba " albo "bo to ładna fotka jest".
Z tej pozycji, czyli z pozycji gustu fotki TT, Guzowatego oraz niektóre Lach i kolodionowe zabawy KM - są współczesnym monidłem czyli przeestetyzowanym kiczem. Ja lubię kicze i z pozycji gustu niektóre fotki bardzo mi się podobają.
Ale ponieważ mieszkam w tej okropnej Polsce gdzie "kulturowo nie dopuszcza się innego zdania niż własne":-))) uważam, że ustawiane i kreowane fotografie nie powinny wygrywać na konkursach fotografii PRASOWEJ.

-
2009/07/17 01:00:12
trochę faktów z historii fotografii:
born66.net/?p=1645
-
2010/06/01 01:08:55
To jest mój pierwszy wpis i chciałbym wyrazić zdziwienie i oburzenie. Na razie na tym poprzestanę.
Pozdrawiam Blogerkę Beatę i na pewno tu wrócę.